Ostatnia wizyta: Obecny czas: 20 Wrz 2019, 07:09


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina




Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 56 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna
Autor Wiadomość
 Temat postu: Re: anegdoty o świętych i innych ważnych;)))))))))))
PostWysłany: 18 Cze 2012, 11:07 

Rejestracja: 29 Kwi 2011, 19:45
Posty: 435
Ks . Józef Tischner w anegdocie

W styczniu 1995 roku wręczano ks.J. Tischnerowi honorowy doktorat na Uniwersytecie Łódzkim. „Wielka pompa, laudacje, rektorzy, gronostaje”, wspomina Cezary Wodziński. „I Józek Tischner, który znosząc pokornie to wszystko, musi odreagować: »Czy taka sytuacja jak dzisiejsza — pyta publicznie sam siebie — nie powoduje wzrostu pychy? Powoduje. Na swoje usprawiedliwienie powiem, że pokusa była wielka. Już widzę siebie na sądzie ostatecznym. I kiedy już tam stanę, to "gwarantowi imperatywu kategorycznego" , jak Kant mawiał, szepnę, by wprowadził koniecznie jedenaste przykazanie: Gdzie pokusa wielka, tam grzech mały«”.

***

Ks.J.Tischner zgodził się wystąpić w jednym z odcinków polskiej wersji Ulicy Sezamkowej, popularnej audycji dla młodszych widzów. Scenariusz był następujący: ksiądz czekał w studiu na spóźniającą się dziennikarkę, która miała z nim przeprowadzić wywiad. Siedział za stołem, na którym leżały rozmaite góralskie przedmioty — ciupagi, chusty, kapce — dookoła wisiały obrazy malowane na szkle, a dziennikarka nie nadchodziła. W końcu zjawił się sympatyczny smok Bazyli, który zaczął wypytywać ks.Tischnera o Podhale. „Wiesz”, tłumaczył mu ks.Tischner, „tam jest bardzo pięknie: piękne góry, piękne lasy. I dlatego górale wszystko robią, żeby jakoś się do tego piękna dopasować”.
Rozmowa trwała już dobrą chwilę, kiedy na plan wbiegła owieczka Beata. Okazała się, że to ona miała być ową dziennikarką. No, niestety, wywiad był już gotowy... Aby Beatę pocieszyć, ks.Tischner podarował jej dzwonek — żeby nigdy więcej się nie zgubiła. „A co górale robią, żeby owieczki się nie spóźniały?”, zapytał Bazyli. „O, to jest, Bazyli, bardzo głęboki problem”, odparł ks.Tischner filozoficznie. „Bo nie wiadomo, czy one się spóźniają z nawyku, czy z natury. Nawyki to można zmienić, a natury — ej, to lepiej nie próbować”.

***

W maju 1993 roku redaktorzy tygodnika „Wprost” zadali ks.Tischnerowi pytanie o jego pozycję w życiu publicznym. „Mówią o mnie bardzo różnie — jedni, że wywodzę się z prawicy, inni, że z lewicy, a ja jestem z Łopusznej i wiele zawdzięczam moim tamtejszym przyjaciołom i sąsiadom”, odparł ks.Tischner. „Moim ideałem jest mój sąsiad, który pięć procent swej wyobraźni poświęca polityce, pięćdziesiąt procent zwierzynie, która się przechadza po lesie, a resztę — przechadzającym się po wsi dziewczętom. U mnie te proporcje układają się podobnie, z tym że ja jeszcze w tym wszystkim znajduję miejsce dla Pana Boga”. „Odbywa się to kosztem zainteresowania dla zwierzyny czy raczej dziewcząt?”, dopytywała się zaintrygowana redakcja. „Kosztem zwierzyny”, odpowiedział Tischner.

***

Tischner opowiada kawał
http://youtu.be/muFOHoq_9qk

……………………………………………

Tischner o swojej randce.
http://youtu.be/D9xGkhrtz8E

.......................................

Tischner o kapłaństwie
http://youtu.be/qq_9iutTMz8


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: anegdoty o świętych i innych ważnych;)))))))))))
PostWysłany: 21 Cze 2012, 14:19 

Rejestracja: 29 Kwi 2011, 19:45
Posty: 435
Ks . Józef Tischner w anegdocie:

„Byłem wychowywany do wypełniania obowiązków”, wspominał po latach ks. Tischner w obszernej rozmowie z Dorotą Zańko i Jarosławem Gowinem.
„Nie było ich wiele, ale za to regularne: musiałem zwłaszcza troszczyć się o opał.
Jeszcze rąbanie drzewa nie było tak uciążliwe; można sobie było wyobrażać, że — wybaczcie — ścina się głowy Niemcom (był to przecież czas okupacji).
Ale już piłowanie było cholernie nudne i wyczerpujące. To zakorzenienie w obowiązkach traktuję jednak jako wielką wartość. Dziś dzieci często nie mają innych powinności poza nauką, czyli doskonaleniem siebie. Tymczasem moi koledzy musieli doskonalić gęsi, owce czy krowy... To uczyło przełamywania egocentryzmu”.

***

Dowcip, który często opowiadał ks. Józef Tischner, aby zilustrować... polskie kłopoty z najnowszą historią.
Dowcip ma formę relacji zakopiańskiego skoczka narciarskiego z zawodów na Wielkiej Krokwi. „Skoce Niemiec”, opowiada ten zakopiańczyk. „Odbicie mo dynamicne, sprzęt mo niemiecki. Leci pięćdziesiąt metrów, osiemdziesiąt, sto. Spod. Drugi skoce Austryjak. Odbicie mo dynamicne, sprzęt mo austriacki. Leci pięćdziesiąt metrów, sto, sto dwadzieścia. Spod. Trzeci skocem jo. Odbicie mom dynamicne, sprzęt mom własny, prywatny. Lecę sto metrów, sto pięćdziesiąt, Jezus Maria, kie nie trafie na silny wiater, kie mnie nie cofnie! Wylądowałem na dwudziestym metrze!”. I ten wiater, i ten dwudziesty metr to jest właśnie, mówił ks. Tischner, tragizm historii Polski.

***

Kiedy ks. A. Dyczkowski został biskupem pomocniczym we Wrocławiu, dostał od ks.J.Tischnera następujący list (cytuję za opracowaniem Józefa Borzyszkowskiego
„Filozof szczęsnych darów. Pro memoria ks. Józef Tischner (1931-2000)”):

„Harnaś ostomilsy!

W tyk cięzkik dlo Ciebie chwilak jestem przy Tobie. Musis wej na sytko znaleźć sposób. Bez sposobu nie rusys. Kapelus trza spuścić na ocy i... orać. Powódź trza mieć w takim miejscu, o wtorym sie wiy, ale sie nie godo. Ino uwazuj, co byś sie kómu nie woroł.
Pewnie Ci to godajóm, cobyś nie zbiskupioł. Co Ci powiym, to Ci powiym, ale Ci powiym, ze niby cymu. Trza być tym, kim się jest. Chłop powiniyn być chłopym, baba babóm, a biskup biskupym. Zaś filozof ma być mnóm. Amyn. Ty zaś, cobyś był paradny, przy włodaniu, przy siyle, przy krzepie, co by Cie na obiadak wizytacyjnych nie truli – tego Ci zycym. I niek Cie sie bojóm. Niby cymu majóm sie nie boć? Cy ześ sietniok?
Zanosi sie, ze bedym we Wrocławiu cęściej, to Ci doradze, jak cego wiedzioł nie bees. Do reśty polecóm Cie pod opieke Matce Boskiej Ludzimierskiej, wtoro sie juz nie jednym sietniokiem opiekowała, a Tyś przecie nie sietniok, ani nie ramiącko od kosule, to sie ta kłopotać duzo nie bedzie. Scęść Boze na tyk wysokościach! Matko Boska ratujze Go od pieronów!”.


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: anegdoty o świętych i innych ważnych;)))))))))))
PostWysłany: 24 Cze 2012, 22:10 

Rejestracja: 29 Kwi 2011, 19:45
Posty: 435
Ks . Józef Tischner w anegdocie:

Ks. Tischner jeździł na nartach przez niemal całe życie. Wyprawiał się w Gorce, Tatry i... Alpy. Z młodzieżą, z kolegami szkolnymi, z kolegami księżmi, podobno także z Karolem Wojtyłą (choć sam Tischner nigdy tego nie potwierdził). Do swojej dawnej sąsiadki z Łopusznej Marysi Skorupkowej wysłał w lutym 1968 roku pozdrowienia ze stypendium w Louvain: „Belgia jak Belgia, ino że śniegu nie ma, bo leje. Byłoby może nieźle założyć na Korkosowej polanie uniwersytet, na pauzie pojeździłoby się na nartach”. Kilka lat później spotkał adresatkę kartki w Łopusznej. Miał rękę w gipsie, więc spytała go, co się stało. Ks.Tischner na to, że złamał rękę, uderzywszy w drzewo podczas jazdy na nartach. I żeby obrócić wszystko w żart, dodał: „Ręka moja, a tyn smyrecek to nie wiem, cyj był...”.
…..

Marzenie o lataniu na skoczni nigdy ks. Tischnera nie opuściło. „Skrycie myślę”, mówił w telewizyjnej rozmowie o niebie z Jackiem Żakowskim, „że Pan Bóg da mi w drugim życiu możliwość poskakania na nartach... albo jakąś godną za to rekompensatę”.


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: anegdoty o świętych i innych ważnych;)))))))))))
PostWysłany: 03 Gru 2012, 18:48 

Rejestracja: 29 Kwi 2011, 19:45
Posty: 435
ANEGDOTY KS. PIOTRA PAWLUKIEWICZA Z KONFERENCJI "SEKS - POEZJA CZY RZEMIOSŁO"

Anegdoty x. p.Pawlukiewicz (cz.1)
http://youtu.be/o6gbVpZN1NA

***

Anegdoty x. p.Pawlukiewicz (cz.2)
http://youtu.be/MWmCNdyoDYA

***

Anegdoty x. p.Pawlukiewicz (cz.3)
http://youtu.be/U78F8SO-m50


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: anegdoty o świętych i innych ważnych;)))))))))))
PostWysłany: 04 Gru 2012, 18:54 

Rejestracja: 29 Kwi 2011, 19:45
Posty: 435
ANEGDOTY Z „NIECODZIENNIKA” KS. JANA TWARDOWSKIEGO

„Niecodziennik” jest dla licznych czytelników ks. Jana Twardowskiego prawdziwą niespodzianką ,książeczka ta , to przezabawny , niezwykły notatnik utrwalający w postaci krótkich anegdot obrazki z życia bliźnich ( także tych w sutannach), wspomnienia i refleksje. Książeczka ta pełna jest przenikliwych obserwacji , serdecznego ciepła i zrozumienia dla ludzkich słabości, a przede wszystkim bezpretensjonalnego , nieodpartego komizmu.
...

Kiedy przebywałem na swojej pierwszej parafii w Żbikowie, widziałem co pewien czas jedną ze starszych pań leżącą krzyżem. Początkowo nie śmiałem pytać, wreszcie zapytałem:
- W jakiej intencji pani się modli?
Odpowiedziała :
- Modlę sie w intencji kierowniczki zakładu spokojnej starości, żeby zdechła.



Pewna pani gniewała się na tych, którzy obcinają psom ogony. Mówiła:
- Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela.



Na cmentarzu w Wołominie na jednym z nagrobków przeczytałem napis: "Szanuj zdrowie, bo jak nie, to cie spotka to, co mnie".



Mówiono mi także o innym nagrobku: "Tu leży maż, co dręczył mnie wciąż. A teraz drogi mężu odpoczniemy sobie, ja w domu, a ty w grobie.



Opowiadano mi również taką historie. Jeden z dziedziców postawił nagrobek, na którym kazał wyryć napis: "Dobry z ciebie był parobek, więc ci stawiam ten nagrobek". Zdarzyło sie, że po pewnym czasie ktoś kredą dopisał: "Kiedyś stawiał mu nagrobek, to już nie był twój parobek, ani tyś mu nie był panem. Pocałuj go w piszczel. Amen"



Słyszałem od swojego starego, już nieżyjącego proboszcza, że jego proboszcz z czasów arcybiskupa Felińskiego lubił głosząc kazania ilustrować je widocznymi przedmiotami. Umówił się z kościelnym, że kiedy będzie głosił kazanie o Duchu Świętym, kościelny wypuści gołębia na kościół. Zaczął mówić:
- oto Duch Święty........... - i czekał, kiedy się gołąb pojawi. Zapadło milczenie, bo nic sie nie działo, słuchacze nie wiedzieli, o co chodzi. Nagle wpadł kościelny i krzyknął:
-Proszę księdza, ducha świętego kot zjadł!



Kto przystąpi razem z tobą do Pierwszej komunii Świętej? -zapytałem mojego ucznia .Odpowiedział:
-tatuś, mamusia, ciocia.
-A dziadek?
-Dziadek nie przystąpi, bo nie dostałby rozgrzeszenia.
-Dlaczego?
-MA DRUGĄ BABCIĘ.


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: anegdoty o świętych i innych ważnych;)))))))))))
PostWysłany: 05 Gru 2012, 15:46 

Rejestracja: 29 Kwi 2011, 19:45
Posty: 435
ANEGDOTY Z NIECODZIENNIKA KS. JANA TWARDOWSKIEGO

Ks. Twardowski poświęcał wiele miejsca także problemowi pobożności na pokaz, która uniemożliwia niejednokrotnie pojednanie się z Bogiem ludziom, którzy chcą to zrobić z potrzeby serca, a nie z kalkulacji czy przypodobania się społeczeństwu:

Usłyszałem krzyki przy drzwiach wejściowych do kościoła. Chciano wyrzucić kobietę. Wołali:
- To ulicznica. Taka może okraść kościół.
Obroniłem ją. Poszliśmy razem do zakrystii. Powiedziała, że chciała się wyspowiadać:
- Stałam na ulicy, obsypał mnie śnieg, przypomniała mi się moja sukienka do I Komunii Świętej.

***

Niecodziennik jest także świadectwem nękania księży w czasach stalinowskich. Twardowski kilkakrotnie wspomina o tych ciężkich miesiącach – czasie próby wiary, w której człowiek przekonywał się, jaki jest naprawdę:

W czasach stalinowskich przyszło do mnie pewnego dnia dwóch panów z Bezpieczeństwa.
- Pojedziemy na zebranie dyskusyjne - powiedzieli.
Okazało się jednak, że pomylili się i pokazali mi wezwanie na nazwisko księdza - mojego poprzednika.
Tak się nie nazywam - broniłem się - nie mogę pojechać. Kiedy zostawili mnie w spokoju i odjechali, schowałem się.
Przyjechali po mnie po raz drugi, ale nie znaleźli mnie. Rano przyszli i zabrali mnie samochodem do Urzędu Bezpieczeństwa we Włochach pod Warszawą. Po trzech godzinach trzymania na korytarzu wpuścili mnie na salę. Przy stole siedziało sześciu panów - byli źli na mnie. Każdy z nich zaczął mi udowadniać, że nie ma Boga, a jeden, widocznie historyk, przypomniał, że za króla Łokietka pewien biskup miał dziecko.
- Te dowody są mi niepotrzebne - powiedziałem - bo ja Boga widziałem.
Zamilkli. Po chwili jeden z nich wstał i oznajmił mi:
- Ksiądz jest wolny.
Wypuścili mnie i odtąd więcej nie wzywali.
Powiedziałem prawdę, bo zawsze mam wrażenie, ze Boga widzę, chociaż nie umiem tego wytłumaczyć.

***

W czasach stalinowskich pojechałem do szpitala Ministerstwa spraw Wewnętrznych w Warszawie, przy ul. Wołowskiej. Leżał tam J.R., bohater partyzancki A.L. w Górach Świętokrzyskich, pisarz, uczony człowiek. Poznałem go, kiedy mieszkałem jako wikariusz na Saskiej Kępie.
Nagle zachorował śmiertelnie na grzybicę płuc po zażyciu penicyliny. Chciałem go koniecznie odwiedzić. Jednakże ten szpital był w szczególny sposób niechętny księżom. Nie miałem zaproszenia, niezrażony chodziłem po szpitalnym korytarzu tam i z powrotem, nie wiedząc, co dalej. Niespodziewanie zatrzymała się winda i wyskoczył salowy w białym fartuchu:
- Niech ksiądz się nie martwi, odwiozę, niech ksiądz tylko poda dokąd.
Kiedy jechaliśmy, westchnął:
- Boże kochany, nareszcie ktoś porządny umiera.


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: anegdoty o świętych i innych ważnych;)))))))))))
PostWysłany: 07 Gru 2012, 18:18 

Rejestracja: 29 Kwi 2011, 19:45
Posty: 435
ANEGDOTY KS. JANA TWARDOWSKIEGO

Ks. Twardowski był także tym, który pisał o mniej sprawnych, słabszych dzieciach, niósł nadzieję starym, schorowanym ludziom. Jego niezwykłe poczucie humoru, graniczące czasem z autoironią z powodu słabości, bez jej ukrywania i kokieterii pozwalało prawdziwie i w sposób naturalny pokazać proces starzenia się, przemijania, niedołęstwo:

Sam jestem staruszkiem, otoczonym pleśnią i grzybami, zupełnie niewyjściowy,
jak autobus w remizie. Często słyszę troskliwe pytanie: „Jak się Ksiądz czuje?”
Odpowiadam wówczas: „Czuję się lepiej, niż jutro”.

***

Ksiądz Twardowski nie skarżył się nigdy na ból, przeciwności losu, ale otwarcie pisał o cierpieniu jako doświadczeniu, którego świadomość pomaga przetrwać najgorsze:

Cierpienie to dojrzewanie. Dla wierzącego nie ma nieszczęść, są cierpienia – próby
wytrwania. Gdyby nie cierpienie, nikt nie wiedziałby, jak bardzo kogoś kocha.

***

W życiu najlepiej, kiedy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest nam tylko dobrze - to niedobrze.

***

Ks. Twardowski ,będąc niezwykle skromnym w życiu i sposobie bycia, to samo nakazywał innym księżom:

Księża mają być ubodzy w świecie chytrusów. Cisi w świecie krzykaczy. Czyści w świecie rozpustników.

***

Potrzeba jak sen - o modlitwie

Prosimy Jezusa o cud i wysłuchani uciekamy z cudem, zostawiajac go samego.



***

WIARA

Ktoś przyszedł do mnie i powiedział: Niech mi ksiądz wszystko wytłumaczy, co tam jest w religii, a ja wtedy w Boga uwierzę. Odpowiedziałem: Gdybym wszystko Panu wytłumaczył na rozum, nie byłaby to wiara, tylko wiedza A Bóg żąda wiary.

***

Pierwsza Komunia

Pierwsza komunia z białą kokardą
jak w śniegu z ogonem ptak
ufaj jak chłopiec z buzią otwartą
Bogu się mówi — tak

Nie rycz jak osioł nie drżyj jak żaba
Wytrwaj choć nie wiesz jak
Choćby się cały Kościół zawalił
Bogu się mówi – tak

Miłość zerwaną znieś jak gorączkę
Z chusteczka do nosa w łzach
święte cierpienie pocałuj w rączkę
Bogu się mówi – tak

***

Nie tylko o Pierwszej Komunii świętej

Czy jest Komunia święta jeszcze bardziej radosna niż pierwsza?
Bardziej radosna jest druga Komunia, a od niej- trzecia. Najszczęśliwsza jest Komunia ostatnia. Wtedy widzimy już Pana Jezusa.

***

W kolejce do nieba

Powoli nie tak prędko
proszę się nie pchać
najpierw można wyglądać na świętego ale nim nie być
potem ani świętym nie być ani na świętego nie wyglądać
potem być świętym tak, żeby go wcale nie było widać
i dopiero na samym końcu
święty staje się podobny do świętego.


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: anegdoty o świętych i innych ważnych;)))))))))))
PostWysłany: 09 Gru 2012, 16:51 

Rejestracja: 29 Kwi 2011, 19:45
Posty: 435
KSIĄDZ JAN TWARDOWSKI O WIERZE


O nawróceniach

W jaki sposób Bóg nawraca grzeszników
rozmaicie

często jak wiatr co pędzi stado kapeluszy
chwyta duszę wprost z miejsca i targa za uszy

niekiedy z uśmiechem, prawie że wesoło
święci biorą za rękę i bawią się w koło

a czasem- nie do wiary
ni z tego ni z owego
łzę zdejmujesz z twarzy
jak pieszczotę śniegu

***

O uśmiechu w kościele

W kościele trzeba się od czasu do czasu uśmiechać
do Matki Najświętszej która stoi na wężu jak na wysokich
obcasach
do świętego Antoniego przy którym wiszą blaszane wota jak
meksykańskie maski
do skrupulata który stale dmucha spowiednikowi w pompkę
ucha
do mizernego kleryka którego karmią piersią teologii
do małżonków którzy wchodząc do kruchty puszczą
w kropielnicy obrączki jak złote rybki
do kazania które się jeszcze nie rozpoczęło a już skończyło
do tych co świąt nie przeżywają ale przeżuwają
do moralisty który nawet w czasie adoracji chrupie kość morału
do dzieci które się pomyliły i zaczęły recytować:
Aniele Boży nie budź mnie niech ja najdłużej śpię
do pięciu pań chudych i do pięciu pań grubych
do zakochanych którzy porozkręcali swoje serca na części
czułe
do egzystencjalisty który jak rudy lis przenosi samotność
z jednego miejsca na drugie
do podstarzałej łzy która się suszy na konfesjonale
do ideologa który wygląda jak strach na ludzi

***

Nie

Nie posypujcie cukrem religii
nie wycierajcie jej gumą

nie ubierajcie w różowe gałgany aniołów fruwających ponad
wojną
nie odsyłajcie wiernych do fujarki komentarza
Nie przychodzę po pociechę jak po talerz zupy
chciałem nareszcie oprzeć swoją wiarę
o kamień wiary

***

Rachunek sumienia

Czy nie przekrzykiwałem Ciebie
czy nie przychodziłem stale wczorajszy
czy nie uciekałem w ciemny płacz ze swoim sercem jak piątą
klepką
czy nie kradłem Twojego czasu
czy nie lizałem zbyt czule łapy swego sumienia
czy rozróżniałem uczucia
czy gwiazd nie podnosiłem których dawno nie ma
czy nie prowadziłem eleganckiego dziennika swoich żalów
czy nie właziłem do ciepłego kąta broniąc swej wrażliwości jak
gęsiej skórki
czy nie fałszowałem pięknym głosem
czy nie byłem miękkim despotą
czy nie przekształcałem ewangelii w łagodną opowieść
czy organy nie głuszyły mi zwykłego skowytu psiaka
czy nie udawałem słonia
czy modląc się do Anioła Stróża- nie chciałem być
przypadkiem aniołem a nie stróżem
czy klękałem kiedy malałeś do szeptu...

***

Spowiedź

Wstyd mi Boże, ogromnie, że jak grzesznik piszę,
że czasem zapomniałem Tomasza z Akwinu,
że gdy w maju litania- słowika wciąż słyszę,
a jadąc do chorego- sławię dzikie wino,
obłoki, karpie w stawie, zimą- kiepskie sanie,
kominek, co mi do snu po łacinie gada-
I nagle myśl natrętna, straszna jak powstanie-
Z uczynków? To zbyt mało.
Z ran mnie wyspowiadaj.


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: anegdoty o świętych i innych ważnych;)))))))))))
PostWysłany: 14 Gru 2012, 00:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Paź 2011, 09:11
Posty: 79
Rozmawia dwóch mnichów, młody ze starszym na temat zbiorów znajdujących się w tamtejszej bibliotece.
- Mistrzu, wybacz, że pytam, ale co by się stało gdyby mnich przepisujący księgi się pomylił i jakieś zdanie przepisał błędnie?
- Nie, to niemożliwe, nikt się nie myli.
- No, ale jakby się ktoś pomylił, to co by się stało?
- Mówię ci, że nikt się nie myli, znasz tekst biblii na pamięć? Przyniosę ci jedną z pierwszych kopii i zobaczysz, że nic, a nic nie odbiega od tej z której i ty się uczyłeś...
- Mnich poszedł po ów tekst i nie ma go godzinę, dwie, trzy... w końcu młody mnich zniecierpliwił się i poszedł szukać mistrza. Znalazł go w bibliotece siedzącego nad dwoma tekstami biblii (jeden z którego się wszyscy uczyli, a drugi ten jeden z pierwszych kopii najbliższych oryginałowi) i płacze...
- Mistrzu co się stało?!?
- W pierwszym tekście jest napisane "będziesz żył w celi bracie", a w kolejnych kopiach "będziesz żył w celibacie"...


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: anegdoty o świętych i innych ważnych;)))))))))))
PostWysłany: 14 Gru 2012, 00:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Paź 2011, 09:11
Posty: 79
Trzej hipisi modlą się na pielgrzymce MRD :
Pierwszy: - Boże, kim ja jestem przed Tobą? Nieważki pyłek, niedostępny oczom, gnany wiatrem...
Drugi: - Boże, jaki ja jestem mały przed Twoją wielkością! Najdrobniejszy, bardzo znikomy atom, zgubiony w otchłaniach przestrzeni...
Trzeci: - Boże, jaki ja jestem malusieńki przed Tobą! Mały robaczek...
Pierwszy drugiemu: - Nie, no widziałeś go, mania wielkości!!!


Góra
Offline Profil  
 
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 56 posty(ów) ]  Moderator: puniek Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 4 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Theme created StylerBB.net & intensys.pl