Ostatnia wizyta: Obecny czas: 20 Wrz 2019, 06:43


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina




Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 31 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
 Temat postu: Re: SZKOŁA MODLITWY
PostWysłany: 28 Cze 2012, 11:46 

Rejestracja: 29 Kwi 2011, 19:45
Posty: 435
FORMY MODLITWY (CIĄG DALSZY)

- MEDYTACJA (2723)- Rozmyślanie jest modlitewnym poszukiwaniem, które pobudza myśl, wyobraźnię, uczucie, pragnienie. Jego celem jest przyswojenie sobie w wierze rozważanego przedmiotu, odniesionego do rzeczywistości naszego życia.

Rozmyślanie polega przede wszystkim na poszukiwaniu. Duch szuka zrozumienia pytań „dlaczego" i „jak" życia chrześcijańskiego, aby przylgnąć do tego, o co Bóg prosi, i udzielić na to odpowiedzi. Potrzebna jest do tego trudna do osiągnięcia uwaga. Zazwyczaj pomagają w tym księgi, które chrześcijanie mają do dyspozycji: Pismo święte, zwłaszcza Ewangelia, święte obrazy, teksty liturgiczne z dnia i danego okresu liturgicznego, pisma mistrzów duchowych, dzieła z zakresu duchowości, wielka księga stworzenia oraz księga historii, karta Bożego „dzisiaj".(2705)

- KONTEMPLACJA – Św. Teresa odpowiada: „Kontemplacja myślna nie jest, według mnie, niczym innym jak głębokim związkiem przyjaźni, w którym rozmawiamy sam na sam z Bogiem, w przekonaniu, że On nas kocha"(Św. Teresa od Jezusa, Libro de la vida, )

Kontemplacja myślna jest prostą formą wyrażenia tajemnicy modlitwy. Jest spojrzeniem wiary utkwionym w Jezusa, słuchaniem słowa Bożego, milczącą miłością. Urzeczywistnia ona zjednoczenie z modlitwą Chrystusa w takim stopniu, w jakim pozwala nam uczestniczyć w Jego misterium.( 2724)

- MODLITWA USTNA (2722)- modlitwa ustna, oparta na zjednoczeniu ciała i ducha w naturze ludzkiej, włącza ciało w modlitwę wewnętrzną serca, za przykładem Chrystusa modlącego się do swojego Ojca i uczącego swoich uczniów modlitwy „Ojcze nasz".
Jezus modlił się nie tylko modlitwami liturgicznymi Synagogi; Ewangelie ukazują nam, jak wypowiadał głośno swoją modlitwę osobistą, od wzniosłego błogosławieństwa Ojca (Mt 11, 25-26.) aż do trwogi w Getsemani (Mk 14, 36.)

Zacytujmy: "Szukajcie czytając, a znajdziecie rozmyślając; pukajcie modląc się, a będzie wam otworzone przez kontemplację" (nr 2654).

Kompendium wiary katolickiej rozwija - z głębokim poczuciem sensu egzystencji człowieka – trudności, jakie mogą się pojawić w życiu modlitwy i ofiaruje pouczenia ułatwiające przezwyciężenie pokus przeciw modlitwie.
Musimy podjąć duchową walkę (nr 2725) i przeciwstawić się błędnym pojęciom o modlitwie (nr 2726) oraz mentalności tego świata (nr 2727).
Nie możemy się zniechęcać z powodu oschłości w życiu modlitwy (nr 2728), ani z powodu różnorakich roztargnień (nr 2729) lecz czuwać w pokorze i w prostocie serca (nr 2730), żywiąc wobec Pana synowską ufność (nr 2734-2741) i trwając w Jego miłości (nr 2742-2745).

Katechizm sugeruje, aby przesycać modlitwą wszelkiego rodzaju dzieła apostolskie, określa nauczycieli modlitwy i jej miejsca.
W rodzinach nauczycielami modlitwy powinni być rodzice, a ich mieszkania powinny się stawać kościołem domowym (nr 2685).
Mistrzami modlitwy i jej przekazicielami powinni być przede wszystkim wszyscy wyświęceni do posługi sakramentalnej (nr 2686) oraz osoby konsekrowane (nr 2687) i katecheci (2688).

Ośrodkami modlitwy stają się dzisiaj tzw. grupy modlitewne (nr 2689) i powinna ona także przesycać praktykę kierownictwa duchowego (nr 2690).

Miejscami sprzyjającymi modlitwie są przede wszystkim kościoły, ale dobrze by było, gdyby modlitewny kącik posiadał każdy chrześcijanin. Szczególnymi miejscami modlitwy, przypominającymi o naszym ziemskim pielgrzymowaniu, są uznane przez Kościół sanktuaria (nr 2691).

Ten tylko modli się nieustannie, kto modlitwę łączy z czynami, a czyny z modlitwą. Tylko w ten sposób możemy uznać za możliwą do urzeczywistnienia zasadę nieustannej modlitwy (De oratione, 12)


ŻYCIE MODLITWY - Katechizm Kościoła Katolickiego
www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkIV-1-3.htm


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: SZKOŁA MODLITWY
PostWysłany: 02 Lip 2012, 12:06 

Rejestracja: 29 Kwi 2011, 19:45
Posty: 435
TRUDNOŚCI , JAKIE NAPOTYKAMY PODCZAS MODLITWY

Modlitwa nie jest sztuką, którą się zdobywa i na tym kończy się rozwój. Modlitwa zakłada rozwój nieustanny. Każdy człowiek rozwija się integralnie: biologicznie, emocjonalnie, osobowościowo, duchowo, społecznie itd. Gdyby człowiek rozwijał się tylko w jednym wymiarze, a inne zaniedbał, posiadałby braki i defekty fizyczne, psychiczne czy inne.

Podobnie jest z modlitwą. Musi ona rozwijać się przez całe życie. Nie można pozostać na etapie Pierwszej Komunii Świętej czy szkoły średniej. Najczęstszą przyczyną niewiary jest brak rozwoju duchowego i głębszej, przedłużonej modlitwy. Odrzucenie Boga jest zwykle odrzuceniem fałszywego obrazu Boga.

OBRAZ BOGA A MODLITWA

O. Stanisław Biel SJ - autor książki „ Jak modlić się w codzienności” , stwierdza , ze istnieje wiele czynników kształtujących obraz Boga. Jednym z nich jest obraz rodziców. W dzieciństwie tworzą się kluczowe pozytywne i negatywne wzorce zachowań. W korelacji z nimi rozwija się wizerunek Boga. Wizerunek ten w swoim powstawaniu i rozwoju związany jest z wyobrażeniem matki i ojca. Wszystkie ograniczenia w relacjach rodziców z dziećmi (urazy, lęki, konflikty i inne negatywne doświadczenia) mogą fałszować relacje z Bogiem.

Zobaczmy kilka przykładów: lęk wobec rodziców zrodzi w przyszłości lęk przed Bogiem; podejrzliwość i nieufność prowadzi do braku zaufania Bogu; zaborczość rodziców tworzy obraz Boga wymagającego i zazdrosnego; potrzeba zasługiwania sobie na miłość rodziców (np. przez dobre stopnie w szkole) zrodzi w przyszłości przymus zasługiwania sobie na miłość Boga i niebo przez przestrzeganie przykazań, dobre uczynki itd.; brak bliskiej więzi, czułości, ciepła kształtuje obraz Boga dalekiego, wielkiego nieobecnego.

Fałszywy obraz Boga może być również skutkiem wadliwego wychowania religijnego, budzącego poczucie strachu. Niektórzy rodzice straszą dzieci Bogiem, piekłem, karą (np. jak będziesz niegrzeczny, to Pan Bóg cię ukarze; burza oznacza, że Pan Bóg się gniewa na ciebie itd.). Takie straszenie Bogiem może prowadzić do urazów emocjonalnych, w których wyniku rodzi się obraz Boga karzącego, okrutnego, dalekiego od miłości, czekającego na potknięcie człowieka, by go ukarać.

Obraz Boga karzącego i surowego jest dość powszechny, zwłaszcza w starszym pokoleniu. Echem tego jest zbyt jednostronnie rozumiane przykazanie, eksponujące nadmiernie sprawiedliwość Boga: Bóg jest Sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze.

Istnieje niebezpieczeństwo pozostania w wieku dojrzałym z wczesnodziecięcym wyobrażeniem Boga. Wyrazem tego jest słownictwo związane z życiem religijnym. Osoby dojrzałe posługują się słownictwem typu: Bozia, paciorek... Oczekują od Boga, by interweniował w każdej sytuacji, zaradzając wszystkim problemom i trudnościom. Wyrazem tego są pytania: Dlaczego Bóg mnie tak ukarał? Za czyje grzechy? Jak mógł do tego dopuścić?

Dość powszechne jest traktowanie Boga w sposób magiczny, na zasadzie handlu wymiennego; Boga traktuje się wówczas jak dobrodusznego staruszka, którego można przekupić modlitwami lub ofiarami (Ja Tobie ofiaruję wiele rzeczy, które mnie dużo kosztują, ale Ty za to uchroń mnie od nieszczęść, daj mi zawsze to, o co Cię proszę, i zapewnij mi niebo).

Nie można przez całe życie żyć obrazem Boga wyniesionym z dzieciństwa. Jeżeli człowiek w dziedzinie religijnej pozostaje na poziomie szkoły podstawowej, to jest rzeczą naturalną, że odrzuca obrazy niepasujące do jego rozwoju umysłowego, w tym także wczesnodziecięce, nierzadko infantylne obrazy Boga.

Takie prymitywne wyobrażenie Boga może w przyszłości, w czasie kryzysu wiary, stać się przyczyną negacji Boga.

Dlatego warunkiem dobrej modlitwy jest ciągłe poznawanie Boga. Św. Augustyn modlił się: Obym poznał Ciebie i obym poznał siebie. Poznanie Boga jako Trójcy Osób, wspólnoty Miłości, pozwala odkryć siebie jako osobę jedyną, niepowtarzalną, powołaną do życia przez Boga na Jego obraz. Pomaga otworzyć się na prawdziwe i głębokie relacje z innymi; w sposób wolny i świadomy kochać i być kochanym.

…………

Woła nas Pan - Ewa Uryga Z Wodecki PIOSENKA SPÓŹNIONYCH
http://youtu.be/Qlot9_GnFvI


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: SZKOŁA MODLITWY
PostWysłany: 02 Lip 2012, 12:15 

Rejestracja: 29 Kwi 2011, 19:45
Posty: 435
DOJRZAŁA RELIGIJNOŚĆ

Modlitwa zależy od poziomu religijności. Dojrzała religijność, znacznie upraszczając, charakteryzuje się tym, że nasze motywy są autonomiczne, a nie instrumentalne, czyli wierzymy w Boga ze względu na Niego, a nie na określone korzyści.

W dojrzałej religijności nie traktuje się relacji z Bogiem ani kultu jako formy mechanizmu obronnego. Na przykład każdy z nas doświadcza poczucia kruchości życia, przemijania, cierpienia. Człowiek dojrzały religijnie potrafi spojrzeć na te wydarzenia w sposób obiektywny, akceptując je, odkrywając ich głębszy sens, interpretując i przeżywając w duchu Ewangelii. Człowiek niedojrzały religijne będzie przeżywał swoją relację do Boga egocentrycznie, wyłącznie w kluczu zaspokojenia własnych potrzeb. Religia będzie obroną przed lękami, frustracjami, będzie redukować lęk przed śmiercią, poczucie winy czy łagodzić rozczarowania.

Życie duchowe człowieka niedojrzałego religijnie będzie ograniczone do wymiaru zewnętrznego, np. dobre uczynki, niedzielna Msza, pielgrzymki, posty; a wszystko w tym celu, aby zasłużyć sobie na niebo. Religijność zajmie miejsce duchowości.
Religia traktowana instrumentalnie przerodzi się stopniowo w magię. Wystarczy przyjrzeć się naszemu polskiemu katolicyzmowi. Dla wielu osób niedzielna Eucharystia to tylko obowiązek, a sakramenty to zwyczaj, tradycja.
Gdy o. Stanisław Biel SJ w czasie swojej praktyki duszpasterskiej zapytał młode małżeństwo, dlaczego chrzczą swoje dziecko, usłyszał odpowiedź: Na wszelki wypadek. Bo gdyby nie daj Boże co się stało, będziemy mieć czyste sumienie.
Równie magiczne jest podejście do sakramentu namaszczenia chorych. Obecność kapłana przy człowieku chorym traktuje się często jako oznakę nieuchronnej śmierci. Takie przekonanie powoduje odkładanie tego sakramentu do ostatnich minut, a nieraz prosi się kapłana dopiero po śmierci. W ten sposób redukuje się sakrament chorych do magicznego zabezpieczenia na ostatnią godzinę.

Magiczny charakter religii jeszcze lepiej obrazuje udział w liturgii. Dla wielu Polaków ważniejsze jest poświęcenie pokarmów w Wielką Sobotę czy posypanie głowy popiołem w Środę Popielcową niż udział w Triduum Paschalnym i Eucharystii wielkanocnej.
W ten sposób gubi się istotę życia religijnego. Religijność zewnętrzna zajmuje miejsce religijności wewnętrznej, czyli duchowości, opartej na miłości do Pana Boga. Przypomina to postawę faryzeuszy, dla których skrupulatne przestrzeganie litery prawa zajęło miejsce miłości Boga i bliźniego.

Zewnętrzne podejście do religijności prowadzi w sposób oczywisty do trudności w modlitwie. Modlitwa wypływająca z utylitarnego, instrumentalnego traktowania Boga będzie bardziej formalna, zewnętrzna, obowiązkowa i nie będzie prowadzić do miłości Boga ani pogłębiać naszej przyjaźni z Jezusem.
Warunkiem owocnej modlitwy jest nawrócenie serca, przejście z poziomu religijności tradycyjnej, sformalizowanej na poziom duchowości głębokiej, świadomej, wolnej.

......

Woła nas Pan - Psalm Pana
http://youtu.be/bZQ7xsMwZuU


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: SZKOŁA MODLITWY
PostWysłany: 03 Lip 2012, 15:49 

Rejestracja: 29 Kwi 2011, 19:45
Posty: 435
KRYZYSY RELIGIJNE

Trudnością w praktykowaniu modlitwy są kryzysy, jakie przeżywamy w życiu religijnym i duchowym. Kryzysy religijne charakteryzują się negatywnym nastawieniem do wartości akceptowanych dotychczas, do praktyk religijnych, wspólnot, form liturgii, modlitwy itd. Kryzysy religijne mogą mieć różne formy, czas trwania i natężenie. Zależą również od wieku, np. prawie czymś naturalnym są tzw. młodzieńcze kryzysy wiary.

Przykładem kryzysów religijnych jest:

-niezgodność nauki z wiarą (coraz rzadsze, dzisiaj występują szczególnie u młodzieży),
kryzysy sceptyków i agnostyków,
-kryzysy dotyczące obrazu Boga, kryzysy o charakterze etycznym (np. brak reakcji Kościoła na krzywdy biednych),
- kryzys wynikający z konfliktu między zasadami moralnymi a życiem (rozwody, etyka seksualna, antykoncepcja, trudności w rozróżnianiu norm moralnych),
- kryzysy natury socjologicznej (przejście z grupy wierzącej w środowisko obojętne lub niechętne religii),
-kryzysy dotyczące praktyk religijnych (sens obowiązkowej Eucharystii, spowiedzi),
- kryzysy powołania

Kryzysy religijne, upraszczając, mogą zmierzać w dwóch kierunkach:

- pozytywnym, gdy w jego wyniku pogłębia się religijność,
- negatywnym, gdy zmierza do zanegowania przekonań i wartości religijnych.
W rozwoju dojrzałej religijności, nikt nie uniknie trudności i kryzysów natury religijnej. Co więcej, kryzysy są nawet potrzebne, aby pewne rzeczy przemyśleć, pogłębić, aby zmienić swój sposób patrzenia na Boga, człowieka, siebie, świat.

Najprostszy, a zarazem najbardziej niedojrzały sposób reakcji na kryzysy religijne polega na stosowaniu różnych mechanizmów obronnych. Z takiej reakcji może wytworzyć się forma religijności zbyt sztywna. Trzymamy się wówczas utartych formuł, schematów, tradycji, nie zawsze zrozumiałych, a zamykamy się na rozwój i spontaniczność. W sztywnej religijności modlitwa będzie zawsze na czas, z zegarkiem w ręku, Komunia św. tylko na klęcząco itd. Może się również wytworzyć religijność lękowa. Religia, wspólnota daje poczucie bezpieczeństwa, dlatego kurczowo się jej trzymamy.

Kryzys religijny dotyka również modlitwy. Kryzys modlitwy może być sygnałem, że modlitwa wymaga rewizji.
Kryzysów w modlitwie nie należy się bać. Każdy kryzys modlitwy, jeżeli zostanie podjęta nad nim refleksja, może przyczynić się do wzrostu modlitwy i życia duchowego.


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: SZKOŁA MODLITWY
PostWysłany: 03 Lip 2012, 15:59 

Rejestracja: 29 Kwi 2011, 19:45
Posty: 435
JAK SIĘ MODLIĆ W CZASIE KRYZYSU ?

Kryzys jest specyficzną formą doświadczenia. To rodzaj dogłębnego przeżycia, którego nie można stawiać na równi z bólem głowy czy zęba, z irytacją po odjeździe autobusu, na który nie zdążyłem lub po rozmowie, która nie potoczyła się tak, jak pragnąłem. Kryzys, pojawiając się co jakiś czas na twojej drodze, narusza – a niekiedy niszczy – poczucie osiągniętej równowagi, stabilności. Ale umożliwia także ponowne jej odzyskanie na głębszej już płaszczyźnie. Mobilizuje cię do wejścia na właściwszą drogę myślenia i osobistego rozwoju.
Taki typ doświadczenia wymaga szczególnej modlitwy. Na pewno nie rozwiąże sprawy kilka minut adoracji, odmówiona litania czy pobożne westchnienie typu: "Panie Jezu, spraw, aby wszystko było tak, jak kiedyś". Tutaj potrzeba podjąć walkę modlitwy. Tutaj potrzebna jest modlitwa długa i połączona z trudem.

Szukając odpowiedzi, sięgnijmy do osobistego doświadczenia dwóch wielkich świętych: świętej Faustyny i świętej Teresy Benedykty od Krzyża.

Święta Faustyna tak o tym pisze. "Jezus dał mi poznać, jak dusza powinna być wierną modlitwie, pomimo udręczeń i oschłości, i pokus, bo od takiej przeważnie modlitwy zależy urzeczywistnienie nieraz wielkich zamiarów Bożych; a jeżeli nie wytrwamy w takiej modlitwie, krzyżujemy to, co Bóg chciał przez nas dokonać, albo w nas. Niech słowa te wszelka dusza zapamięta. A będąc w ciężkości, dłużej się modlił. Ja taką modlitwę zawsze przedłużam o tyle, o ile jest w mej mocy i zgodnie z obowiązkiem".
Dlaczego modlitwa w czasie kryzysu powinna być dłuższa niż zwykle i dlaczego naznaczona jest trudem?

Można wskazać dwa istotne przyczyny takiego stanu.

- Po pierwsze, kryzys jest sytuacją, z którą Jezus złączył wielkie dobro, twoje lub kogoś. Nie jakieś małe dobro, ale wielkie, nieraz decydujące o wszystkim, co później nastąpi. Uzyskanie takiego dobra wymaga od ciebie większej ofiary, większego wkładu ofiarniczej miłości.

- Po drugie, kryzys inicjuje w tobie wiele zmian.
One nie dokonują się szybko. Potrzebują nieraz długiego czasu; potrzebują długiej modlitewnej asystencji. W innym miejscu Dzienniczka święta Faustyna ponownie napisze: "Wieczorem, kiedy weszłam do małej kapliczki, usłyszałam w duszy te słowa: Córko moja, rozważ te słowa: A będąc w ciężkości – dłużej się modlił. Kiedy się zaczęłam zastanawiać głębiej, wiele świtała spłynęło na duszę moją. Poznałam, jak bardzo nam trzeba wytrwałości w modlitwie, i od takiej ciężkiej modlitwy zależy nieraz nasze zbawienie".

W każdym konkretnym przypadku kryzys jest doświadczeniem niepowtarzalnym. Twoja konstrukcja duchowa, psychiczna i fizyczna jest jedyna w swoim rodzaju.
Ten fakt każe spojrzeć realistycznie na modlitwę, na duchową aktywność w okresie kryzysu.
Święta Teresa Benedykta od Krzyża pisze, że "sytuacja psychiczna jest u różnych ludzi różna. Trzeba umieć odkrywać własne sposoby nawiązywania łączności z wiecznością, podtrzymywania jej czy ożywiania... Jest rzeczą ważną umieć znaleźć to, co nam najskuteczniej pomaga, a także umieć z tego korzystać".

Modlitwa jest zawsze czymś niepowtarzalnym, tak jak niepowtarzalny jest człowiek. Nie ma gotowego modelu modlitwy na czas kryzysu, po który mógłbyś sięgnąć i zastosować go. Przechodząc kryzys, uczysz się dopiero odkrywać sobie właściwy sposób rozmowy z Jezusem. Uczysz się własnych i niepowtarzalnych sposobów "łączności z wiecznością".

Wszyscy nosimy tendencję do koncentrowania się na sobie, na własnych przeżyciach, trudnościach, doświadczeniach. Dużo i często o nich mówimy, chcemy, by nas wówczas słuchano, by się nami interesowano. Gdy ta tendencja nie jest kontrolowana i staje się normą działania, twoja modlitwa i relacje z ludźmi wykrzywią się. Świat gwałtownie skurczy się do przestrzeni twoich spraw, nie pozwalając zobaczyć innych ludzi i otworzyć się na nich. Tymczasem twój bliźni jest dla ciebie lustrem, w którym możesz się przejrzeć i dużo się o sobie dowiedzieć. Ponadto on też ma prawo, byś ty zainteresował się jego problemem.

Wychodzenie poza własne sprawy jest konieczne dla zdrowego funkcjonowania. Problemy twoich bliźnich pozwalają ci nabrać dystansu do osobistych przeżyć. Pozwalają odetchnąć psychice często zbyt napiętej z powodu zamknięcia się z jakimś problemem w pokoju bez okien i drzwi. Twoja modlitwa w czasie kryzysu powinna uwzględnić sprawy bliźnich.
Powinieneś modlić się za tych, którzy cierpią więcej niż ty.

.....

"Modlitwa końca mojego wieku"
http://youtu.be/aBIxvh5arcc


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: SZKOŁA MODLITWY
PostWysłany: 03 Lip 2012, 20:16 

Rejestracja: 29 Kwi 2011, 19:45
Posty: 435
MODLITWA W CZASIE KRYZYSU RELIGIJNEGO

W czasie kryzysu sytuacja człowieka przestaje być taka jak dawniej.
Pojawia się zatem nostalgiczna tęsknota, by odzyskać to, co zostało stracone, bo w tamtych realiach czuliśmy się dobrze, znaliśmy je, były naszym domem. Modlitwa w czasie kryzysu staje się często wyrazem takiej tęsknoty. Prosimy Jezusa, by wróciło to, co odeszło. Chociaż nie zawsze mamy tego świadomość, nowy świat, który pojawia się po kryzysie, chcemy uporządkować według dawnych standardów. Mamy na to swój projekt, który w modlitwie kryzysu chcemy u Jezusa przeforsować.
Wobec takich tendencji święta Teresa Benedykta pyta: "Nasze pragnienie pokoju jest na pewno szczere i słuszne, lecz czy pochodzi z serc całkowicie oczyszczonych?

Czy się rzeczywiście modlimy w imię Jezusa? – to znaczy nie tylko z Imieniem Jego na ustach, lecz w Jego duchu i usposobieniu, jedynie ze względu na cześć Ojca, bez widoków osobistych".

Częstym problemem modlitwy kryzysu są "widoki osobiste". Tymczasem musisz sobie jasno powiedzieć, że kryzysy służą temu, by "widoki osobiste" obumarły. Modlitwa kryzysu musi otworzyć się na zamiar Jezusa.
Święta karmelitanka mówi, że wymawianie Imienia Jezus w modlitwie nie przyniesie żadnego dobra, jeśli obok niego wypowiadamy swoje "widoki osobiste".

Kryzys służy temu, by przeminęło to, co budowałeś na własnej woli, w oparciu o własne plany, a ujawnił się tajemniczy zamysł Jezusa. Jest on dla ciebie często trudny do zrozumienia, dlatego tutaj musi wkroczyć wysiłek ufności .Jest on czymś w rodzaju dowodu miłości. Ufam Mu, bo Ten, który mnie bezgranicznie kocha, nie chce mojej krzywdy; On jedynie podnosi i udoskonala.
Na koniec jeszcze jedna uwaga dotycząca modlitwy kryzysu.

Święta Faustyna wypowiada ją następująco. "Są chwile w życiu, że dusza jest w takim stanie, że nie rozumie mowy niejako ludzkiej, wszystko ją męczy i nic jej nie uspokoi jak tylko gorąca modlitwa. W gorącej modlitwie dusza doznaje ulgi i choćby chciała wyjaśnienia stworzeń, one ją tylko wprowadzają w większe niepokoje".

Kryzys tworzy uprzywilejowane miejsce dla spotkania z Jezusem. Tylko On sam stanowi właściwą perspektywę dla twojej osoby, problemów, dla łączących cię z innymi relacji. Poza Nim dla wszystkich tych doświadczeń nie ma przyszłości.
Słowa, które wypowiedział święty Paweł, że wszystko jest w Jezusie, przez Niego i dla Niego, nie odnoszą się do ciebie w jakiś ogólny tylko sposób. Jezus zawiera w sobie każdą sekundę darowanego ci na ziemi czasu, każdą cząstkę twojego fizycznego ciała, każde poruszenie twojej duchowej natury, każdą twoją myśl, każdą kroplę twojego cierpienia. Nie ma przyszłości dla kryzysu, który przeżywasz bez Niego, poza Nim (Kol 1, 16).

Twoja modlitwa w okresie kryzysu powinna być poszukiwaniem Jego obecności. Tylko On zna sens doświadczanej przeze ciebie próby i cel, do którego prowadzi. Tylko On wie, jak próbę przejść.
Często się zdarza, że wyjaśnień w powyższych kwestiach szukamy u ludzi. Oczywiście, mają oni w tym względzie pewne doświadczenie, jednak pokładanie w nich nadmiernej nadziei prowadzi do większych niepokojów. W modlitwie kryzysu powinieneś zawierzać siebie Jezusowi. Tylko z Nim ten typ doświadczenia ma sens i przyniesie wielkie dobro.

****

Oprac. na podstawie - o.Jerzy Zieliński OCD, Przezwyciężyć kryzys. Spojrzenie z perspektywy wiary.
.........

Panie, Ciebie nam trzeba -Andrzej Cierniewski
http://youtu.be/77epXvrR8t4


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: SZKOŁA MODLITWY
PostWysłany: 04 Lip 2012, 19:00 

Rejestracja: 29 Kwi 2011, 19:45
Posty: 435
POTRZEBA MILCZENIA I SAMOTNOŚCI - WSŁUCHAJ SIĘ W CISZĘ, A USŁYSZYSZ BOGA

"Wiara jest źródłem modlitwy. Jeżeli źródło wiary wyschnie, nie może płynąć potok modlitwy."
Jan Paweł II

Trudnością w życiu modlitewnym jest brak milczenia, samotności, nieumiejętność słuchania.
Papież Jan Paweł II określił współczesną cywilizację cywilizacją rzeczy. Bardziej zajmujemy się rzeczami, ich zdobywaniem, udoskonalaniem, aniżeli sobą, swoim istnieniem, rozwojem...
Nieustanne podleganie silnym bodźcom zewnętrznym, informacji, powoduje brak wrażliwości na bodźce wewnętrzne. Konsekwencją tego jest nieumiejętność słuchania siebie i innych, również Boga.

Dla człowieka, który sam nie doświadczy obecności Boga, może to być niezrozumiałe, jak można Go usłyszeć.

A jednak można:-), ale nie w ciągłej gonitwie, hałasie, ale właśnie przebywając w ciszy, trzeba otworzyć swoje serce ,a Bóg reszty dokona .Pan Jezus też rozmawiał z Bogiem w ciszy, bo właśnie cisza jest wejściem w tą miłość Boga.
"Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc trwał na modlitwie do Boga..." Łk 6,12-13.

Różnie określa się istotę modlitwy, ale w każdym określeniu pojawia się czynnik milczenia, skupienia, uwagi, przysłuchiwania się bez słów. Szczytem modlitwy jest spotkanie z Bogiem, w którym słowa, pojęcia, wyobrażenia, uczucia są coraz mniej potrzebne. Najważniejsze staje się trwanie w Jego obecności, bez potoku słów.

Od spotkania z Jezusem zaczyna się wszystko, człowiek zmienia się, stając się otwarty na łaskę.

Jak to powiedziała Matka Teresa z Kalkuty:
"Wszystko zaczyna się od modlitwy, która rodzi się w ciszy naszych serc".

Św. Jan Klimak pisze w Drabinie do Raju: Nie przejmuj się słowami, jakie stosujesz w modlitwie; często proste i niewyszukane paplanie dzieci wyciszało gniew Ojca, który jest w niebie. Nie rób z modlitwy długiego przemówienia, by nie narażać się na ryzyko rozproszenia myśli. Jedno słowo celnika skłoniło Boga do okazania miłosierdzia (Łk 18, 13).

Łotr uzyskał zbawienie jednym tylko słowem wiary (Łk 23, 42).

Częstokroć nadmiar słów rozprasza umysł, napełniając go fantazjami. Ograniczenie w słowach sprzyja skupieniu. Jeśli jedno słowo napełni cię radością i pokojem, zatrzymaj się na nim, anioł stoi przy tobie i módl się wraz z nim.
Milczenie zewnętrzne i wewnętrzne przed Bogiem odsłania całe nasze wnętrze: przytłumiony niepokój wewnętrzny, brak uporządkowania, winę, pożądania, opory, lęki, różne formy przywiązania i zniewolenia itd. W modlitwie podejmujemy i przemadlamy to, co ujawnia cisza.
Dla Ojców Pustyni szczególnym miejscem ciszy i samotności była cela. Nawet w obliczu trudności w modlitwie wystarczała sama obecność w celi.

Św. Ignacy pisze: tym większą odniesie człowiek korzyść, im bardziej odłączy się od przyjaciół i znajomych i od wszelkiej troski doczesnej (Ćwiczenia duchowne, 20). Ta uwaga mówi o znalezieniu miejsca, które odpowiadałoby wewnętrznie i zewnętrznie wymogom modlitwy. W języku duchowym określa się takie miejsce nazwą pustynia. Jest to miejsce odludne, puste, ubogie w bodźce zewnętrzne, miejsce najbardziej stosowne do słuchania Boga. Do systematycznej przedłużonej modlitwy jest rzeczą konieczną znalezienie sobie takiego właśnie miejsca.

Zapamiętaj : czas dany Bogu, nigdy nie jest czasem straconym!
Ale ani dążenie do zdobycia wiedzy, ani sukces nie są w stanie wypełnić ludzkiego życia. Jest w nim specjalne miejsce dla Boga i dopiero, kiedy zacznę Go szukać poprzez modlitwę - osiągnę pełnię istnienia.

****

Szukam Boga

Boga po drodze szukam, mieście,
Szukam w pieniądzu, szukam w kweście,
W biednym i smutnym żałobniku,
W filmowej fali ,na świeczniku.

Wyszukał Boga w oceanie,
Inny zaś widział na kurhanie.
W którym mogiły są lub nie są,
Może służyły czartom ,biesom.

Ten skłonny przyjąć myśl Jehowy,
Lub wschodnie bóstwa,nurtem nowym.
Oddał się czarcim medytacjom,
Zaprze się duszy własnym racjom.

Fałszywych szuka słów proroków,
Bo odkrył w słowie promień nowy.
Prorok zaś buja wśród obłoków,
Klient naiwniak- już gotowy.

Usiądź w samotni - u Ołtarza,
Niech cię świątynia nie przeraża,
I przysłuchując się rozmowie,
Słuchaj co dusza ci podpowie.

Józef Bieniecki

*******

Nic nie musisz mówi nic
http://youtu.be/Ob9ZnzfRSDI


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: SZKOŁA MODLITWY
PostWysłany: 06 Lip 2012, 17:42 

Rejestracja: 29 Kwi 2011, 19:45
Posty: 435
Najsilniejszy jest zawsze ten, kto umie złożyć dłonie do modlitwy.
S. Kierkegaard


Cztery etapy modlitwy

Mówienie o etapach modlitwy niesie pewne niebezpieczeństwo, które polega na chęci przyspieszania i dochodzenia do celu. W etapach modlitwy nie chodzi o cel. Etapy modlitwy są raczej po to, żeby uwrażliwić się na własne przeżywanie i połapać się, gdzie jestem i dlaczego "takie coś" się we mnie dzieje. Podobnie przyspieszanie i skróty są nie na miejscu, ponieważ każdy etap prowadzi do Boga i każdy ma swoje zadanie.

Te etapy można pokazać na przykładzie Eliasza, który został przez Boga przyprowadzony do góry Horeb (Synaj) i tam przeżył spotkanie z Bogiem. "Miało ono cztery etapy. Najpierw rozpętała się potężna wichura, która łamała skały. Potem przyszło trzęsienie ziemi. Potem palący ogień. W żadnym z tych znaków jeszcze nie było Boga, ale wszystkie poprzedzały Jego nadejście. W końcu Eliasz posłyszał szmer łagodnego powiewu i wtedy przyszedł do niego Bóg.

O. Piotr Rostworowski OSB/EC podkreśla, że te cztery znaki, symbolizujące nadchodzącego Boga, przypominają etapy naszej modlitwy.

1. Wichura łamiąca skały - pierwszy krok na drodze modlitwy jest jak wichura: dzieje się w nas coś potężnego, coś co - jak się zdaje - potrafi usunąć wszelkie kamienie i przeszkody z naszej drogi. Modlitwa na tym etapie wydaje się czymś, co usuwa wszelkie przeszkody na drodze do Boga.

2. Trzęsienie ziemi - trudny okres. Ziemia zmienia się w wodę. Wydaje się, że nic nie jest pewne. To, co dotąd stanowiło oparcie, staje się zagrożeniem. Na tym etapie modlitwa staje się trudna, nieraz bezsensowna. Wielu z nas tutaj właśnie schodzi z drogi modlitwy. Modlitwa przestaje być atrakcyjna. Wymaga wewnętrznej stałości i zdecydowania, skoro wszystko wokół przestaje być pewne.

3. Ogień - okres żarliwości. Ogień chce się rozprzestrzenić. Trzecim etapem na drodze modlitwy jest postawa misjonarska. W modlitwie znów zaczynamy "coś" odnajdywać i wtedy chcemy usilnie dzielić się tym, zachęcać do modlitwy, także narzekać, że "ludzie się nie modlą", że "mało się modlimy". Taki ogień modlitwy chce pochłonąć cały świat. Na tym etapie wielu się zatrzymuje, sądząc, że to już koniec.

W tych trzech znakach jeszcze "nie ma Boga" - jak mówi Druga Księga Królewska. Ale te trzy znaki poprzedzają Jego nadejście, przygotowują Mu drogę, informują, że On nadchodzi.

4. Łagodny szmer powiewu - Szmer powiewu, czyli to, co niewyczuwalne. Normalnie, w codzienności nie słyszymy łagodnego "szmeru powiewu", zagłuszają go setki innych, ważniejszych sygnałów. Szmer łagodnego powiewu oznacza delikatną wrażliwość, umiejętność patrzenia, czułość i uwagę. Oznacza cieszenie się małym dobrem, otwarcie się na to, co jest i podporządkowanie temu swoich pragnień. Łagodny szmer oznacza pokój nadchodzącego Boga. Tutaj jest przychodzący do nas Bóg."(...)

Te cztery etapy modlitwy niełatwo uchwycić. Dotyczą one zresztą każdej warstwy naszego życia, na przykład przyjaźni - okresu fascynacji, nieporozumień, współdziałania i w końcu okresu czegoś nieuchwytnie normalnego, pełnego pokoju i pewności. Podobnie jak modlitwa, każda przyjaźń ma takie cztery etapy. Przy czym każda przyjaźń i każda warstwa życia może być na innym etapie. Przejście przez te etapy nie jest ani szybkie, ani łatwe.

Wielowarstwowa jest także nasza modlitwa. Może być tak, że z modlitwą trudną jesteś na etapie trzęsienia ziemi, podczas gdy modlitwa uwielbienia przypomina palący ogień i chcesz się nią dzielić z całym światem, a modlitwa błagalna wciąż, jak wichura łamiąca skały, dodaje Ci otuchy i pozwala przebrnąć ciemne doliny życia; gdzieś indziej może jesteś już zasłuchany w łagodny szmer powiewu. Nie oceniaj etapów swojej modlitwy. Raczej przyznaj się do nich. Przyznaj się do swojego życia, gdyż wiedzie to do pełniejszego zrozumienia, a przez to do akceptacji i pokoju.

Inne formy modlitwy podane przez O. Piotra

Modlitwa milczenia-

http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=o ... Lg&cad=rja

Chwila modlitwy- O. Piotr

http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=o ... EA&cad=rja


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: SZKOŁA MODLITWY
PostWysłany: 17 Lip 2012, 19:58 

Rejestracja: 29 Kwi 2011, 19:45
Posty: 435
MEDYTACJA

Medytacja (rozważanie, rozmyślanie) w Kościele katolickim to szczególny rodzaj modlitwy, polegającej na kierowaniu do Boga swoich myśli, zwracania się do Niego w ciszy do Boga w ciszy.( KKK, 2705 ) Tak o medytacji mówił jeden z jej znawców w Polsce - ks. prof. dr hab.Jacek Bolewski (SJ) : „ Medytacja daje wyzwolenie, bo otwiera na prawdę. Jednak nie jest to ucieczka od rzeczywistości, przeciwnie: jej sens zmierza do pełnego przyjęcia tego, co nas otacza. Medytacja dąży do przemienienia człowieka, do tego, by zobaczył i usunął przeszkody tkwiące w jego wnętrzu, a wynikające z egocentryzmu, tworzenia własnego świata trosk i marzeń. Medytacja stała się modna, ale ma ona różne dodatki: relaksacyjna, wyciszająca…
Wiąże się z tym wiele nieporozumień, przed którymi ostrzegali już dawni mistrzowie medytacji. Medytacja nie jest wartością samą w sobie, ale ma pomóc w odkryciu Boga. Prawdziwa medytacja prowadzi do wzrostu miłości. Miłości do Boga, który jako źródło naszego życia pomaga nam wyzwolić się z miłości własnej i otworzyć na innych”

JAK MEDYTOWAĆ ?


Ojciec Jan Paweł Konobrodzki OSB dzieli się swoimi przemyśleniami i doświadczeniem jako wieloletni prowadzący Tynieckie Spotkania Medytacyjne oraz uczy :
Co to jest medytacja, jakie są jej owoce, jak medytować?

To są tylko niektóre tematy, które zostały podjęte w cyklu programów „Reguła dla Ciebie”.

Odcinek 1 - Reguła dla Ciebie - wprowadzenie
http://youtu.be/hAZRvROPlbQ

Odcinek 2 - Reguła dla Ciebie - co to jest medytacja?
http://youtu.be/U2rrA4xLOJQ

Odcinek 3 - Reguła dla Ciebie - kto i po co medytuje ?
http://youtu.be/28Xh6uGDdiY

Odcinek 4 - Reguła dla Ciebie - po co medytujemy ?
http://youtu.be/91qEgvlozhU

Odcinek 5 - Reguła dla Ciebie - jak medytować ?
http://youtu.be/2JuO8MS-AHA

Odcinek 6 - Reguła dla Ciebie - metody medytacji cz.1
http://youtu.be/DCURNPMOfis

1. Powtarzanie słów : Jezus
Marana Tha ( Przyjdż , Panie Jezu )

2. Opis lub przyglądanie się Ewangelii pewnej sceny wybranej przez nas .
3. Inne metody ...

Odcinek 7 - Reguła dla Ciebie - metody medytacji, cz.2
http://youtu.be/-NEBz-ALQ0Y

Odcinek 8 - Reguła dla Ciebie - terapeutyczne właściwości medytacji
http://youtu.be/UvZnSQxqFhE

Odcinek 9 - Reguła dla Ciebie - medytacja a stres
http://youtu.be/1vJb49wvFwE

Odcinek 10 - Reguła dla Ciebie - trudności w medytacji
http://youtu.be/ACCjy8z-CVg

Odcinek 11 - Reguła dla Ciebie - co przeszkadza medytacji
http://youtu.be/v6LXdiY28rY

Odcinek 12 - Reguła dla Ciebie - radość i mądrość - owoce medytacji
http://youtu.be/5bIHz3SEjfs

Odcinek 13 - Reguła dla Ciebie - medytacja Miłości lekarstwem na SM
http://youtu.be/gUXcXPi3jJU

Odcinek 14 - Reguła dla Ciebie - medytacja chrześcijańska, a inne medytacje - zakończenie
http://youtu.be/2-UrlzkJi3A


***

I kolejna ciekawa wypowiedź o.Laurence Freemana OSB, który twierdzi ,że my chrześcijanie powinniśmy wypracować własną tożsamość w tradycji medytacji.
Tym co różni chrześcijańską medytację od buddyjskiej, indyjskiej czy islamskiej jest nasza wiara . Powinniśmy medytować w poczuciu osobistej relacji z Jezusem Chrystusem.

Chrześcijanie niewiele wiedzą o własnej tradycji i wielkiej historii medytacji chrześcijańskiej. Coraz więcej świeckich ludzi, uczy się teraz kontemplacji, to jest właśnie nowy Kościół - twierdzi o. Freeman. Według niego ciekawym dającym nadzieję przykładem, są niektóre diecezje w Australii. Pracował kiedyś z tamtejszymi biskupami nad wprowadzeniem medytacji do szkół. Dziś, w niektórych diecezjach w Australii uczy się medytacji codziennie we wszystkich katolickich szkołach, To jest część modlitwy , cześć życia religijnego tych dzieci.
Wiemy , że wielkie filozofie i religie Wschodu wywierają wielki wpływ na chrześcijańską Europę.

Co powinniśmy zrobić, żeby także nasza własna tradycja wywierała na nas wpływ?

O.Laurence Freemana OSB uważa, że w bardzo prosty sposób przez praktykowanie, przez wprowadzanie medytacji do szkół możemy to zmienić. Każda katolicka parafia powinna mieć grupę medytacyjną (większość grup liczy 12 osób). I jeżeli ktoś poczuje, że potrzebuje kontemplacyjnej formy modlitwy , nie będzie musiał szukać poza Kościołem Katolickim ; ona będzie w kościele , będzie na niego czekać!

ROZMOWA Z O. LAURENCE FREEMANEM
http://youtu.be/QcF6kgLgrsI

***

Reportaż z Meditatio 2012 - corocznych dni skupienia organizowanych przez Światową Wspólnotę Medytacji Chrześcijańskiej w Polsce. Na temat medytacji wypowiadają się :
- o. Jacek prusak ( Jezuita)
- o. Wojciech Czwichocki ( Dominikanin)
- s. Rafaela OSB
- o. Maksymilian Nawara( Benedyktyn )
- o. Wojciech Drążek ( misjonarz)
- o. Jacek Poznański ( Jezuita )- próbuje odpowiedzieć czy jest różnica między medytowaniem indywidualnym a wspólnotowym ?

***

http://youtu.be/YYpd11zNMT0


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: SZKOŁA MODLITWY
PostWysłany: 01 Gru 2012, 15:57 

Rejestracja: 29 Kwi 2011, 19:45
Posty: 435
Modlitwa nie polega na tym, żeby dużo myśleć, ale na tym, żeby bardzo kochać.
św. Teresa z Ávila


CZ. I.

KARMELITAŃSKA METODA MODLITWY BIBLIJNEJ

Ojciec Jan Krawczyk OCD – Karmelita - jest założycielem Karmelitańskiego Ruchu Ewangelizacyjno – Modlitewnego przy Kościele Karmelitów Bosych w Przemyślu. W latach 1992- 2000r. prowadził grupę modlitewną, której celem było przybliżenie uczestnikom grupy metody modlitwy karmelitańskiej oraz poznanie i ukochanie Pisma Świętego. Byłam częstym uczestnikiem tych spotkań ;przyczyniły się do pogłębienia mojej wiary , znajomości Biblii i poznania nowej metody modlitewnej.
Prezentowaną przez O. Jana Krawczyka, metodę modlitwy biblijnej polubiły zwłaszcza dzieci i młodzież. Nazwano ją karmelitańską modlitwą biblijną, gdyż praktykowana jest w KREM-ie nie tylko przez członków Ruchu, lecz także w ramach spotkań modlitewnych i formacji biblijnej, w których uczestniczy O.Jan. Karmelitańska jest także i z tego powodu, iż została opracowana w oparciu o życie i pisma świętych Karmelu.


***

Gdy na drodze o Jana Krawczyka Bóg postawił osoby duchowne i świeckie, spragnione Słowa Bożego, a zwłaszcza pouczenia o jakimś konkretnym, prostym sposobie rozważania tego Słowa, nie poprzestał On jedynie na zaprezentowaniu im klasycznej metody lectio divina, lecz także podzielił się swoim sposobem, którym od lat zgłębiał Biblię.

Od wielu już lat codziennie - mówi o sobie O.Jan- „Staram się na różne sposoby czytać i rozważać Słowo Boże. Przemierzałem je wzdłuż i wszerz jak Bieszczady czy Tatry, ale w każdej porze dnia czy roku, ciągle jest inne i ciągle zaskakuje swoją nieogarnioną głębią. Te samotne wędrówki po ścieżkach Bożego Słowa sprawiły, iż pewnego dnia zapragnąłem podzielić się z innymi sposobem, w jaki sam modlę się Biblią. Jako karmelita bosy, od nowicjatu nauczony byłem karmelitańskiego sposobu rozmyślania. Składał się on z następujących części”:

PRZYGOTOWANIE DALSZE DO ROZMYŚLANIA

- polegające na chodzeniu w obecności Boga przez cały dzień, unikaniu grzechów i rozproszeń, a przede wszystkim na szukaniu i pełnieniu woli Bożej objawionej w Biblii, danej w Regule, Konstytucjach i programie dnia, docierającej przez przełożonych, wydarzenia i natchnienia Ducha Świętego.

PRZYGOTOWANIE BLIŻSZE DO ROZMYŚLANIA

- zaczynające się 15 minut przed modlitwą, kiedy to należało porzucić wszelkie zajęcia i przygotować ciało, umysł i duszę do modlitwy. Oprócz umycia rąk, założenia habitu (gdy wykonywało się pracę fizyczną), należało przypomnieć sobie temat rozmyślania, obudzić pragnienie spotkania z Bogiem, i krocząc do kaplicy prosić o łaskę dobrej modlitwy. Przygotowanie bliższe kończyło się znakiem krzyża, klęknięciem w kaplicy na swoim miejscu, wyobrażeniem obecnego przy mnie Chrystusa i wezwaniem na pomoc Ducha Świętego. Po modlitwie serca następowało czytanie tekstu.

CZYTANIE

- najczęściej były to gotowe rozważania, podzielone tematycznie i na punkty, z gotowymi modlitwami do odmawiania, a nawet wnioskami dla życia. A więc czytałem o piekle i niebie, o cierpieniach dusz w czyśćcu, o Bogu Ojcu i o Jezusie, o Duchu Świętym i o Najświętszej Pannie, o sądzie i o przyszłym zmartwychwstaniu. Ten chleb powszedni był codziennie inny, zależnie od okresów liturgicznych, świąt i uroczystości, czy też czytań mszalnych. Czytanie to miało dostarczyć tematu do rozmowy z Bogiem, karmić duszę lub pogłębić poznanie tajemnic wiary.

ROZMYŚLANIE

- które następowało po czytaniu. Ta refleksja nad przeczytanym tekstem miała pogłębić zrozumienie darów, obietnic i miłości Bożej oraz pobudzić serce do miłosnej rozmowy z Bogiem żywym. Przyznam szczerze, iż lepiej szło mi umysłowe roztrząsanie znaczenia objaśnianych tajemnic. Rozmyślanie zaś, które miało być przygotowaniem do serdecznej rozmowy z Bogiem - pozostawiało mnie w oschłości i niemocy. Moje serce było zimne, a przecież następnym punktem rozmyślania była modlitwa.

MODLITWA WEWNĘTRZNA - MODLITWA SERCA

- wylanie uczuć przed Bogiem, po prostu rozmowa z Tym, o którym dowiedziałem się, że mnie kocha i tak wielkie przygotował dla mnie dary. I bywało niekiedy, iż poznając, jak bardzo Bóg mnie miłuje, z łatwością budziła się we mnie wdzięczność i spontanicznie płynęło z serca uwielbienie. Mówiłem wówczas, czy to w myślach, czy też w słowach, że Go kocham, że cieszę się Nim i Go uwielbiam. Kiedy indziej, przejęty skruchą i żalem za wielkie i liczne grzechy moje, pozostawałem przed Nim w uczuciu uniżenia i błagalnej prośby o zmiłowanie. Modlitwa serca - to ćwiczenie w miłości, okazywanie jej na wszelkie sposoby Chrystusowi, Ojcu i Duchowi Świętemu lub Najświętszej Pannie. Słowem - serdeczna rozmowa, wiele razy powtarzana, w słowach prostych, wprost z serca płynących. To jest właśnie główna część karmelitańskiej metody modlitwy myślnej, określonej przez św. Teresę jako poufne przebywanie z Bogiem. Toteż gdy Duch Święty raczył pobudzić moje serce, oddawałem się tej rozmowie przez większą część całego czasu modlitwy. Kończyłem ją trzema szybkimi krokami, by wejść w codzienne życie z Bogiem.

ZAKOŃCZENIE JAKO DZIĘKCZYNIENIE

Kiedy to okazywałem Mu wdzięczność, iż raczył mnie oświecić, mówić do mnie, być ze mną, działać we mnie uzdrawiając, pocieszając bądź umacniając mnie w wierności i cierpliwości; oddanie się - kiedy to nie tylko ofiarowałem Mu siebie na służbę i ponawiałem swoje śluby bycia posłusznym, czystym i ubogim, lecz konkretnie zawsze znalazłem coś, co było moimi małymi ofiarami ku Jego czci, pełnionymi przez resztę dnia, np. opanowanie języka, wzroku, wyrzeczenie słodyczy, odmówienia sobie jakichś dozwolonych radości czy przyjemności. Takie ofiary umacniały naszą wzajemną przyjaźń i miłość; prośba - na koniec błagałem Go, by w całym moim ubóstwie i nędzy nie tylko mnie przyjął, lecz i przyszedł mi z pomocą w moich potrzebach. Prośby te były konkretne i dotyczyły moich postanowień, walk wewnętrznych czy też trudności zewnętrznych. Bywało, iż niekiedy pomijałem dziękczynienie, oddanie się czy prośbę, bo trzeba było modlitwę kończyć, wspólnie odmawiając "Pod Twoją obronę".

W tak pojętej modlitwie, stwierdza O. Jan Krawczyk: „trudno było mi jednak znaleźć miejsce na Pismo Święte. Niekiedy traktowałem je tak, jak każdą inną książkę do rozmyślań, innym razem jako pomoc do skupienia. Bardzo kochałem Biblię i wolałem ją bardziej niż wszystkie inne książki. "Umiłowałem ją nad zdrowie i piękność i wolałem mieć ją aniżeli światło, bo nie zna snu blask od niej bijący. A przyszły mi wraz z nią wszystkie dobra i niezliczone bogactwa. Cieszyłem się, gdy wiodły mnie jej słowa, a gdy prosiłem Stwórcę o radę, ona dawała mi zrozumienie" (por. Mdr 7, 7-14). Z Pismem Świętym wyruszyłem na poszukiwanie mojej osobistej drogi. Czytałem, rozmyślałem nad przeczytanym fragmentem Pisma, chwilę porozmawiałem o tym z Bogiem i właśnie na tym kończyłem modlitwę myślną. Goniłem za złotymi myślami, jakimiś odkryciami znaczeń i idei zawartych w słowach, wymyślałem cudowne rzeczy na temat słów Pisma i zachwycałem się nimi. Jednak te duchowe "wykopaliska" z pomocą komentarzy do czytań nie zawsze wystarczająco karmiły mój umysł i serce. Trwanie wśród rozproszeń, oschłości i ciemności osładzałem odmawianiem różańca św. bądź koronki do Miłosierdzia Bożego. Czasem wracałem do moich dawnych książkowych lektur i tak po swojemu zagospodarowywałem sobie resztę czasu przeznaczonego na modlitwę.
Wkrótce zrozumiałem, że nie ilość wiedzy nasyca duszę, lecz głębokie jej odczuwanie i smakowanie. Zaczęło we mnie wszystko cichnąć. Bóg pociągał moją duszę do trwania w Jego obecności, w całkowitej beztrosce i milczeniu. Nasłuchując ciszy, dawałem się wychowywać milczeniu. Był to dar Boży. Coraz głębiej odczuwałem słodycz kochającego mnie Boga, który ogarniał mnie zewsząd. Wówczas to zauważyłem, że jedno lub dwa słowa z Ewangelii karmią mnie bardziej niż cały rozdział, a dusza moja nie ma w ogóle ochoty do zajmowania się czymś więcej lub czymś większym, a jedynie przebywania w jednym słowie, w jednym zdaniu, w jednym uczuciu przed Bogiem.
Szukałem w pismach Ojców Kościoła i świętych Karmelu. Zobaczyłem, jak bardzo miłowali oni Słowa Pańskie. Coraz bardziej wzrastałem w doświadczeniu czegoś prostego, a jednocześnie świętego.

I tak to zrodziła się karmelitańska metoda modlitwy biblijnej. Zatem - „Niech służy na chwałę Boga i dla zbawienia dusz ludzkich”- stwierdza O.Jan Krawczyk.


Góra
Offline Profil  
 
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 31 posty(ów) ]  Moderator: puniek Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 3 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Theme created StylerBB.net & intensys.pl