Ostatnia wizyta: Obecny czas: 20 Wrz 2019, 06:11


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina




Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 40 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
 Temat postu: Re: JAK ROZWIJAĆ MILOŚĆ W MAŁŻEŃSTWIE I JEJ NIE STRACIĆ
PostWysłany: 24 Lip 2012, 17:49 

Rejestracja: 29 Kwi 2011, 19:45
Posty: 435
MĘSKA STRONA RZECZYWISTOŚCI

Biegają wśród zasp, jeżdżą na obozy przetrwania, wspólnie oglądają męskie seriale – tak do starcia z własnymi słabościami i walki o szczęście swoich rodzin przygotowują się w Polsce religijni mężczyźni.


Ks. Jacka Stryczka nie trzeba przedstawiać. Już wcześniej pisałam o nim w dziale tematycznym "Kapłani darem Boga dla ludzi". Jego akcja Szlachetna Paczka, której jest pomysłodawcą i organizatorem, z roku na rok robi coraz większą furorę. Ma On również wiele innych ciekawych pomysłów. Jest inicjatorem ruchu Męska Strona Rzeczywistości. Pomysł zrodził się z praktycznej potrzeby.

– Wielu facetów jest „od mamusi do mamusi”, zupełnie bez męskości – żali się ks. Stryczek. – Zawalają i nawet nie mają poczucia winy. Nie mają poglądów i w ogóle nie wiedzą, że mogliby je mieć. Zdarzało się, że w duszpasterstwie prosiłem kogoś o pomoc i słyszałem: „Muszę altankę z mamusią pomalować” albo „Nie mogę, mamusia robi imieniny”. Akceptuję, że tacy mężczyźni są na świecie, ale nie chcę z nimi współpracować.

– Kiedy byliśmy małymi chłopcami, wszyscy psuliśmy zabawki, bo chcieliśmy zrozumieć świat. Męską sprawą jest oprócz rozumienia świata także odkrywanie ideałów i posiadanie przekonań. Jeszcze 50 lat temu ojcowie klękali w domu, a wokół nich bliscy, bo to facet stanowił o religijności rodziny- komentuje ks. Stryczek.

Zdaniem przedsiębiorczego księdza -społecznika - męskość to prawdziwa przygoda, a prawdziwa przygoda to podejmowanie wyzwań i odpowiedzialność, nie zaś oglądanie meczy, picie piwa i granie na komputerze.
– Jeżeli w Polsce na dziesięciu wolontariuszy dziewięć to wolontariuszki, to co ci faceci w tym czasie robią? – pyta ks. Jacek. Kilku bardziej męskich jednak się znalazło- stwierdza ksiądz.

– Najpierw pojechaliśmy w Alpy i weszliśmy na Mont Blanc zimowym wejściem – tak mówi o początkach ruchu Męska Strona Rzeczywistości krakowski duszpasterz. .
– Jak droga krzyżowa, to ekstremalna, czyli z Krakowa do Kalwarii Zebrzydowskiej 44 km w nocy. To było męskie wyzwanie. Gdy mój przyjaciel Marek i jego dwaj nastoletni synowie poszli raz na taką ekstremalną drogę krzyżową, to już więcej nie chcą chodzić w kółko po kościele.

Ks. J. Stryczek nie uważa się za lidera MSR.
– Czy oni idą za mną? – zastanawia się. – Męskość polega na tym, że każdy jest samodzielny. To oni mają być w swoich domach kapłanami i mieć własne przekonania.

Na pytanie: „Czy ich żony są zadowolone?”, ks. Jacek odpowiada: – Są z nich dumne, bo wiedzą, że jak facet jest silny i słowny, to można na nim polegać.

****

Więcej o świeckich ruchach męskich w Polsce w artykule „Walka w porze teleranka”

http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=% ... kw&cad=rja

****

I COŚ JESZCZE DLA PRAWDZIWYCH MĘŻCZYZN, KTÓRZY POWINNI PRZESTRZEGAĆ TAKICH FUNDAMENTALNYCH WARTOŚCI, JAK SIŁA, ODPOWIEDZIALNOŚĆ, HONOR, MĘSTWO I MĄDROŚĆ JAKO KWINTESENCJA MĘSKOŚCI:

- SPOTKANIE MĘŻCZYZN Z KS. JACKIEM STRYCZKIEM NA TEMAT „OBLICZA MĘSKOŚCI”

http://youtu.be/IzxkELUG61U

„Bóg pokazał czym jest męskość. Bóg do mężczyzn mówi męskim językiem” - ks. J.Stryczek

-O co chodzi w tej męskości w oparciu o Ewangelię?
- Czy żyjesz zgodnie z Ewangelią jako mężczyzna i czy wypełniasz swoje powołanie?
-Jeżeli jesteś mężczyzną zadaj sobie pytanie, jaką organizację tworzysz, jaki świat stworzyłeś, na jakich ideałach go opierasz ?

Więcej o męskim powołaniu w oparciu o Ewangelię, można dowiedzieć się z utrwalonego zapisu audiowizualnego.


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: JAK ROZWIJAĆ MILOŚĆ W MAŁŻEŃSTWIE I JEJ NIE STRACIĆ
PostWysłany: 05 Wrz 2012, 20:18 

Rejestracja: 17 Wrz 2010, 19:26
Posty: 70
Taka bajeczka o pewnym małżeństwie:

Przed laty Sam, kierownik dużego sklepu, poślubił swoja pierwsza żonę. Mieli dwoje dzieci i mieszkali w domu z trzema sypialniami.Sam miał zagłówkę i był członkiem klubu strzeleckiego. Lubił dawna bron i miał ze dwie lub trzy stare strzelby. On i jego żona byli dla siebie przyjaciółmi, szanowali sie nawzajem. Samowi brakowało tylko jednej rzeczy – uważał, że nie zadowala go współżycie seksualne z żona. Skoncentrował sie na tym i w rezultacie opuścił żonę i dzieci. Sam wierzył, że jeśli tylko uda mu sie związać z kobieta, która będzie odpowiadała jego seksualnemu ideałowi, wszystko będzie sie układało cudownie. W końcu spotkał kogoś, kto stał sie dla niego naprawdę kochającym partnerem w łóżku. Wkrótce jednak znalazł sie w stanie bliskim samobójstwa. Kiedy zaspokoił swoje potrzeby seksualne, zabrakło mu innych rzeczy, które okazały sie bardzo ważne.

Nie miał już dzieci, nie miał tylu wspólnych zainteresować z nowa żoną, co z pierwszą, nie darzyli się takim wzajemnym szacunkiem, do jakiego był przyzwyczajony w pierwszym małżeństwie. Nie miał też swojej żaglówki; w miejscu w którym teraz mieszkał nie było klubu strzeleckiego. Jego strzelby schowane były w piwnicy – nie było gdzie z nich strzelać.

Dla zaspokojenia jednej lud dwu potrzeb Sam zrezygnował ze wszystkich innych i w rezultacie żył w małym, standardowo urządzonym mieszkaniu, pozbawiony wielu rzeczy, które sprawiały mu radość.

Doświadczenie Sama nauczyło mnie czegoś bardzo ważnego: jakże często nie zauważamy potrzeb, które są zaspokajane, jak często nie liczymy wszystkich dobrodziejstw, jakie nas spotykają!

Zdawanie sobie sprawy ze wszystkich dobrodziejstw – to bardzo praktyczny sprawdzian tego, które z naszych potrzeb zostały zaspokojone.

Pia Melody, Toksyczna miłość


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: JAK ROZWIJAĆ MILOŚĆ W MAŁŻEŃSTWIE I JEJ NIE STRACIĆ
PostWysłany: 05 Wrz 2012, 20:30 

Rejestracja: 17 Wrz 2010, 19:26
Posty: 70
ZASADY UDANEGO ZWIĄZKU[flash=][/flash]

1. Szczęście nigdy nie przychodzi z zewnątrz.

Kiedy szczęście pochodzi z twego wnętrza jest rezultatem twojej miłości, ty sam jesteś za nie odpowiedzialny.
Nigdy nie zdołamy przerzucić na kogoś odpowiedzialności za własne szczęście.

Jeśli swoje szczęście złożysz w dłoniach drugiej oso­by, ona wcześniej czy później je potłucze. Jeśli dasz jej swoje szczęście, może je odrzucić. Natomiast kiedy szczęście pochodzi z twego wnętrza i jest rezulta­tem twojej miłości, ty sam jesteś za nie odpowiedzial­ny. Nigdy nie zdołamy przerzucić na kogoś odpowie­dzialności za własne szczęście, tymczasem pierwsze, co robimy podczas ślubu w kościele, to wymiana obrączek. Kładziemy gwiazdę na cudzej dłoni, spodziewając się, że partner nas uszczęśliwi. Nie ma zna­czenia, jak bardzo kogoś kochasz i tak nigdy nie bę­dziesz taki, jakim chciałby cię widzieć twój partner. To błąd, który większość z nas popełnia na począt­ku każdego związku. Budujemy poczucie szczęścia w oparciu o partnera, a szczęście nie na tym polega. Składamy obietnice, których nie możemy dotrzymać i z góry skazujemy się na niepowodzenie.

2. Szanujmy odmienność partnera

Każdy człowiek ma swój własny sen o życiu, który całkowicie różni się od snów innych ludzi. Śnimy zgod­nie z naszymi przekonaniami i modyfikujemy owe sny zgodnie z tym, jak się osądzamy, wyrokujemy i ponosimy karę. Dlatego dwoje ludzi nigdy nie śni o tym samym. Pozostając w związku, udajemy, że jesteśmy tacy sami, że myślimy to samo, czujemy to samo, śnimy o tym samym, ale to nigdy nie stanie się prawdą. Zawsze jest dwoje śniących dwa odrębne sny. Każdy śni na własny sposób. Dlatego musimy akceptować różnice, jakie istnieją pomiędzy dwojgiem lu­dzi, musimy szanować cudze sny. Możemy wchodzić w tysiące związków równocześnie, ale każdy związek do­tyczy dwojga ludzi i nigdy więcej niż dwojga. Nawiązu­ję nić porozumienia z każdym z moich przyjaciół, z każdym z osobna, i nić ta łączy tylko nas dwoje.


3. Miłość nie zawiera w sobie przymusu.

Lęk jest prze­pełniony przymusem. Na ścieżce lęku wszystko, co­kolwiek by to było, robimy, bo musimy. Spodziewa­my się, że inni zachowają się w określony sposób, także dlatego że muszą. Mamy pewne obowiązki, a ponieważ to przymus, opieramy się. Im więcej opo­ru, tym więcej cierpienia. Wcześniej czy później pró­bujemy wywinąć się od obowiązków. Z drugiej strony miłość nie budzi sprzeciwu. Cokolwiek robimy, chce­my to robić. I znajdujemy w tym przyjemność. To jest jak gra. Bawi nas.

4. Miłość nie ma żadnych oczekiwań.

Strach jest pe­łen oczekiwań. Robimy coś ze strachu, bo przypuszczamy, że musimy. I spodziewamy się, że inni będą postępować tak samo. Dlatego strach rani, a miłość nie. Spodziewamy się czegoś i jeśli to nie następuje, czujemy się zranieni – to niesprawiedliwe. Obwinia­my innych za niespełnienie naszych oczekiwań. Kie­dy kochamy, nie spodziewamy się niczego. Kochamy, bo chcemy. Jeśli inni kochają lub nie, to dlatego, że chcą lub nie chcą kochać. Nie bierzemy tego do sie­bie. Kiedy nie oczekujemy, że coś się zdarzy, i to rze­czywiście się nie zdarza, nie ma to znaczenia. Nie czu­jemy się zranieni, bo wszystko jest w porządku. Dla­tego prawie nic nie jest w stanie nas zranić, kiedy się zakochamy. Nie oczekujemy, że nasz kochanek coś zrobi i nie odczuwamy przymusu.

5. Miłość opiera się na szacunku.

Lęk sprawia, że nie szanujemy niczego, nawet siebie. Jeśli się nad tobą rozczulam, to znaczy, że cię nie szanuję, a ty nie mo­żesz dokonywać swoich własnych wyborów. Jeśli wy­bieram za ciebie, nie szanuję cię w tym momencie. Skoro cię nie szanuję, staram się tobą rządzić i kontrolować cię. W większości przypadków, kiedy mówi­my naszym dzieciom, jak mają przeżyć swoje życie, okazujemy im brak szacunku. Litujemy się nad nimi i próbujemy robić za nich to, co powinni zrobić dla siebie sami. Kiedy brakuje mi szacunku do siebie sa­mego, rozczulam się nad sobą, czuję, że nie jestem wystarczająco dobry, aby poradzić sobie w skompli­kowanym świecie. Jak rozpoznać, kiedy się nie szanujesz? Kiedy ciągle sobie powtarzasz: „Jestem bardzo nieszczęśliwy, nie jestem wystarczająco silny, wystar­czająco inteligentny, wystarczająco piękny, nie pora­dzę sobie…” Użalanie się nad sobą samym pochodzi z braku szacunku.

Miłość szanuje. Kocham cię, więc
w ciebie wierzę. Wiem, że jesteś
wystarczająco silny, mądry, dobry, żebyś
dokonywał własnych wyborów. Nie
muszę za ciebie decydować.
Sam to potrafisz.

6. Miłość jest bezwzględna.

Nie lituje się nad nikim, choć potrafi współczuć.
Lęk jest pełen litości, lituje się nad każdym. Litujesz się nade mną, kiedy mnie nie szanujesz, kiedy sądzisz, że nie jestem wystarcza­jąco silny, aby sobie poradzić. Z drugiej strony mi­łość szanuje. Kocham cię, więc w ciebie wierzę. Wiem, że jesteś wystarczająco silny, mądry, dobry, żebyś dokonywał własnych wyborów. Nie muszę za ciebie decydować. Sam to potrafisz. Jeśli upadniesz, podam ci rękę, pomogę ci wstać, mogę powiedzieć: „Wszyst­ko będzie dobrze, idź naprzód!” To jest współczucie, ale to nie jest to samo, co użalanie się. Współczucie wynika z szacunku i miłości. Litość – z braku szacun­ku i z lęku.

7. Miłość jest absolutnie odpowiedzialna.

Lęk unika odpowiedzialności, co nie znaczy, że nie jest odpowiedzialny. Unikanie odpowiedzialności jest jednym z największych błędów, jakie popełniamy, ponieważ każde działanie ma swoje konsekwencje. Wszystko, co myślimy i robimy, ma jakieś następstwa. Jeśli dokonamy wyboru, uzyskamy wynik lub reakcję. Rezul­taty naszych działań odbiją się na naszym życiu w bliż­szej lub dalszej przyszłości. Dlatego każdy człowiek jest absolutnie odpowiedzialny za swoje uczynki, na­wet jeśli tego nie chce. Inni ludzie płacą niekiedy za twoje błędy, ale ty sam zapłacisz za nie na pewno, i to podwójnie. Jeśli inni próbują być odpowiedzial­ni za ciebie, to tylko pogłębia dramat.

8. Miłość jest zawsze przyjazna, lęk – zawsze wrogi.

Lęk przytłacza nas przymusem, obowiązkami, oczekiwaniami, nie ma w nim szacunku, jest unikanie odpowiedzialności i litość. Jak możemy się czuć dobrze, skoro cierpimy z powodu paraliżującego lęku? Czuje­my się ofiarami, jesteśmy źli, smutni, zazdrośni lub opuszczeni.
Złość jest tylko lękiem w przebraniu.
Smutek to też lęk w masce.
I zazdrość również.
Z pomocą tych wszystkich emocji wypływających z lęku i z całym to­warzyszącym mu cierpieniem możemy najwyżej udawać, że jesteśmy przyjaźni. Nie jesteśmy przyjacielsko nastawieni do otoczenia, ponieważ nie czujemy się dobrze, nie jesteśmy szczęśliwi. Jeśli jesteś na ścieżce miłości, nie masz obowiązków i oczekiwań. Nie litu­jesz się ani nad sobą, ani nad partnerem. Jesteś szczęśliwy i uśmiech zawsze gości na twej twarzy. Czu­jesz się dobrze ze sobą, nie martwisz się o siebie, je­steś szczęśliwy i przyjazny. To powoduje, że jesteś szczodry i szlachetny, i otwiera ci wszystkie drzwi. Miłość jest wspaniałomyślna, a lęk egoistyczny, troszczy się tylko o siebie. Egoizm zamyka wszystkie drzwi.

9. Miłość jest bezwarunkowa.

Lęk stawia mnóstwo warunków. Na ścieżce lęku będę cię kochać, jeśli pozwolisz mi sobą rządzić, jeśli będziesz dla mnie do­bry, jeśli dopasujesz się do wizerunku, jaki ci stwo­rzę. Ja zdecyduję, jaki masz być, a ponieważ nigdy taki nie będziesz, uznam, że to właśnie ty jesteś temu wi­nien.
Nieraz będę się za ciebie wstydzić, bo nie jesteś taki, jak sobie życzę. Jeśli nie wciśniesz się w te ram­ki, które ci wykreślę, będziesz mi zawadzać, drażnić, stracę do ciebie cierpliwość.
Ja tylko udaję uprzejmość.

10. Na ścieżce miłości nie ma żadnych jeśli, nie ma warunków.

Kocham cię bez powodu, bez uzasadnienia. Kocham cię takim, jaki jesteś. Jeśli nie podoba mi się, jaki jesteś, lepiej związać z kimś innym, kto będzie mi odpowiadał. Nie mamy prawa nikogo zmie­niać i nikt nie ma prawa zmieniać nas. Jeśli mamy zamiar się zmienić, to dlatego, że sami tego chcemy, dlatego że nie chcemy cierpieć ani chwili dłużej.

*

Większość ludzi przeżywa całe swoje życie na ścież­ce lęku. Pozostają w swoich związkach, ponieważ uważają, że muszą. Zmagają się z bezlikiem oczekiwań, jakie mają względem partnera i siebie. Cały ten dra­mat, całe cierpienie wynika stąd, że posługujemy się kanałami komunikacyjnymi, które powstały jeszcze przed naszymi narodzinami. Ludzie sądzą i są sądze­ni, plotkują na siebie, plotkują z przyjaciółmi i z każ­dym, kto ma na to ochotę. Sprawiają, że poszczegól­ni członkowie rodziny nienawidzą się nawzajem. Gro­madzą emocjonalną toksynę i przelewają ją na swoje dzieci. „Popatrz tylko na swego ojca, na to, co mi zrobił! Nie bądź taki jak ojciec! Wszyscy mężczyźni są tacy! Takie są wszystkie kobiety!” To właśnie robimy ludziom, których powinniśmy kochać najbardziej – naszym dzieciom, przyjaciołom, rodzicom.

Na ścieżce lęku istnieje tak wiele warunków, ocze­kiwań i obowiązków, że tworzymy mnóstwo reguł, tylko po to, by osłonić się przed emocjonalnym bó­lem. Tymczasem nie powinno być żadnych reguł. Wszelkie prawidła wpływają i zakłócają jakość odbio­ru naszych kanałów komunikacyjnych. Jest tak dlate­go, że kiedy się boimy – kłamiemy. Jeśli się spodzie­wasz, że będę taki, jakim chciałbyś mnie widzieć, poczuwam się do obowiązku, żeby spełnić to oczeki­wanie. Tymczasem wcale taki nie jestem. Kiedy jestem szczery, kiedy jestem taki, jaki jestem, nie akceptu­jesz mnie, czujesz się zraniony. Więc następnym ra­zem skłamię, ponieważ boję się odrzucenia. Boję się, że mnie zbesztasz, oskarżysz, uznasz za winnego, uka­rzesz. A ty ciągle o tym pamiętasz i wymierzasz mi karę znowu i znowu, i znowu – za ten sam błąd.

Na ścieżce miłości jest sprawiedliwość. Jeśli popeł­nisz błąd, zapłacisz za niego tylko raz, a jeśli napraw­dę siebie kochasz, będziesz się uczyć na błędach. Na ścieżce lęku nie ma sprawiedliwości. Za ten sam błąd płacisz tysiące razy. Tak się rodzi poczucie niespra­wiedliwości, które otwiera mnóstwo emocjonalnych ran. I oczywiście potem z góry nastawiasz się na niepowodzenie. Ludzie robią dramat ze wszystkiego, na­wet z rzeczy bardzo prostych i mało istotnych. Postrzegamy te dramaty jako normalne związki, ponie­waż pary kroczą ścieżką lęku.
Dwie połówki w związku

W każdym związku są dwie połówki. Jedną połówką jesteś ty, a drugą twój syn, twoja córka, twój ojciec, matka, przyjaciel czy partner. Z tych dwóch połówek odpowiadasz tylko za swoją połowę. Nie odpowiadasz za tę drugą. To nieważne, na ile bliska, jak ci się wydaje, jest ci ta osoba, czy jak bardzo ją kochasz. Po prostu nie ma możliwości, abyś mógł odpowiadać za coś, co jest w głowie drugiej osoby. Nigdy nie wiesz do końca, co ona czuje, w co wierzy, z jakich wychodzi założeń. Nie wiesz o niej niczego. Nie potrafimy zrozumieć takiej prostej i w gruncie rzeczy oczywistej prawdy. Ciągle próbujemy przejąć odpowiedzialność za drugą połowę i dlatego związki w piekle są oparte na lęku, nieszczęściu, walce o władzę.
Jeśli walczymy o sprawowanie kontroli, wynika to z braku szacunku. Tak naprawdę wcale nie kochamy. To egoizm, a nie miłość. Chodzi nam tylko o te małe dawki, które sprawiają, że czujemy się dobrze. Kiedy nie mamy szacunku, zaczyna się wojna o władzę, ponieważ każdy chce odpowiadać, czyli decydować za drugiego. Muszę cię kontrolować, ponieważ cię nie szanuję. Muszę odpowiadać za ciebie, bo jeśli coś ci się stanie, zrani to i mnie, a ja nie chcę bólu. Zresztą jeśli zobaczę, że jesteś nieodpowiedzialny, będę cię przez cały czas poszturchiwać, żeby przypomnieć ci o odpowiedzialności. Odpowiedzialności z mojego punktu widzenia. Choć to wcale nie oznacza, że mam rację.
Oto co się dzieje, kiedy przychodzimy ze ścieżki lęku. Ponieważ nie mam dla ciebie szacunku, postępuję tak, jakbyś nie był wystarczająco dobry albo wystarczająco inteligentny, żeby wiedzieć, co jest dla ciebie dobre, a co złe. Wychodzę z założenia, że nie jesteś wystarczająco silny, aby podjąć wyzwanie i zadbać o siebie. Muszę przejąć kontrolę, więc mówię: „Pozwól, że zrobię to za ciebie” albo: „Nie rób tego”. Staram się podporządkować sobie twoją połowę związku i zapanować nad całością. Jeśli przejmę kontrolę nad całym naszym związkiem, co się stanie z twoją rolą? Zniknie.
Tylko z drugą połową możemy dzielić się przeżyciami, cieszyć się, tworzyć razem najpiękniejszy sen.

Tymczasem druga połowa ma zawsze swój własny sen, swoją własną wolę, nigdy nie zawładniemy owym snem, choćbyśmy nie wiem jak się starali. Mamy więc wybór: możemy działać przeciwko sobie i walczyć o władzę albo stworzyć drużynę. W drużynie zawsze gra się ze sobą, a nie przeciwko sobie.
Jeśli grasz w tenisa, masz partnera i jesteście drużyną. Nigdy nie występujecie przeciwko sobie. Nigdy. Nawet jeżeli różnicie się stylem gry, macie ten sam cel: bawić się razem, razem grać, być kumplami. Jeśli masz partnera, który narzuca ci swój styl gry i mówi: Nie, nie graj w ten sposób, graj tak! Nie, źle to robisz!” – gra przestaje być dla ciebie zabawą. W końcu w ogóle nie chcesz grać z takim partnerem. Zamiast tworzyć drużynę, twój partner chce ci narzucić sposób gry. Brak myślenia zespołowego zawsze powoduje konflikty. Jeśli popatrzysz na swoje partnerstwo, swój romantyczny związek, jak na drużynę, wszystko samo się naprawi. W związku, tak jak w grze, nie chodzi o wygrywanie i przegrywanie. Chodzi o samą grę. Grasz, ponieważ chcesz się bawić.

Uświadomiwszy sobie, że nikt nie
może sprawić, że będziesz szczęśliwy,
ponieważ szczęście jest rezultatem
miłości emanującej z ciebie,
posiądziesz wiedzę o Sztuce Miłości
i staniesz się Mistrzem.

Na ścieżce miłości dajesz więcej, niż bierzesz. I oczywiście kochasz siebie samego na tyle, by nie pozwolić wykorzystywać się egoistom. Nie szukasz odwetu, ale podajesz jasne komunikaty. Możesz powiedzieć: „Nie podoba mi się, że próbujesz mnie wykorzystywać, że mnie nie szanujesz, że jesteś dla mnie niegrzeczny. Nie potrzebuję kogoś, kto mnie będzie obrażał słownie, emocjonalnie, fizycznie. Nie muszę bez przerwy słuchać twoich narzekań. Nie chodzi o to, że jestem lepszy od ciebie, lecz o to, że kocham piękno. Kocham śmiać się. Kocham bawić się. Kocham kochać. To nie znaczy, że jestem egoistyczny, po prostu nie potrzebuję obok siebie kogoś, kto czuje się ofiarą. To nie znaczy, że cię nie kocham, ale nie mogę brać na siebie odpowiedzialności za twój sen. Jeśli zwiążesz się ze mną, będzie to bardzo trudne dla twojego Demona, ponieważ w ogóle nie będę reagować na twój “balast ran”. To nie jest egoizm, to miłość i szacunek dla nas samych. Egoizm, władczość i lęk zniszczą niemal każdy związek. Szlachetność, wolność i miłość są zaczynem najpiękniejszych związków – niekończącego się romansu…

Ruiz Don Miguel – Ścieżka Miłości. Sztuka budowania związków.


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: JAK ROZWIJAĆ MILOŚĆ W MAŁŻEŃSTWIE I JEJ NIE STRACIĆ
PostWysłany: 09 Paź 2012, 19:23 

Rejestracja: 29 Kwi 2011, 19:45
Posty: 435
III MARSZ MĘŻCZYZN

21 października 2012r ulicami Wrocławia przejdzie Marsz Mężczyzn , którzy pragną publicznie dać świadectwo swej wiary. Marsz zostanie poprzedzony o godz. 14.30 Mszą św. w kościele św. Wojciecha na placu Dominikańskim. Będzie to już trzecia edycja tej wyjątkowej, gromadzącej samych mężczyzn, inicjatywy.
Hasło tegorocznego marszu brzmi „Mocni wiarą”. Tegorocznym przesłaniem marsz mężczyzn wpisze się w nadchodzący rok wiary i będzie wyzwaniem do dawania świadectwa, że Boża prawda zawarta w objawieniu i tradycji Kościoła, pozwala człowiekowi żyć pełnią człowieczeństwa, bez kompromisów i przymusu, w wolności i godności.
W sposób szczególny odnosi się to do mężczyzn, by mocni wiarą stanęli do walki o wartości ewangeliczne.

„Kiedyś mocarze ciała odgrywali decydujące role w życiu społecznym. Dziś Polska i świat potrzebują mocarzy ducha” – zapowiadają organizatorzy marszu. Taka postawa – czytamy na stronie Marszu – nie jest do osiągnięcia bez wiary: „Nie chodzi tu o łatwowierność czy bezprzedmiotową psychologiczną wiarę w sukces. Mowa jest o wierze w Tego, Który odniósł największe zwycięstwo w historii – w Jezusa Chrystusa. Z tego faktu wynika możliwość udziału w tym zwycięstwie dla każdego, kto zechce”.

Więcej na stronie:

http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=w ... PtdqJRcQEg

A więc ideą projektu Marszu Mężczyzn jest uaktywnienie mężczyzn w Kościele, podkreślenie ich roli i odpowiedzialności wobec ważnych zagadnień i problemów współczesnego świata.
Mężczyźni powinni na pierwszym miejscu w swoim życiu stawiać żywego Boga.
Z tego faktu wynikają dla mężczyzn we właściwej kolejności następne priorytety takie jak: właściwy sposób życia czy odpowiedzialna troska o rodzinę i Ojczyznę.

Cywilizacyjne i co za tym idzie duchowe zagrożenia dnia dzisiejszego stawiają całe chrześcijaństwo, Kościół Katolicki, Polskę i Polaków w obliczu ogromnych wyzwań. Pewne jest, że ci którzy przyjdą na marsz mężczyzn nie są mężczyznami biernymi i obojętnymi. Na mężczyzn zakochanych w Bogu w XXI w. jest bowiem wielki popyt.

MOCNI WIARĄ , NIE ŚPIĄ LECZ DZIAŁAJĄ !
ZAKOCHANI W BOGU ŻYJĄ WIECZNIE !

Panowie, to czas dla mężczyzn.

MY KOBIETY LICZYMY, ŻE WŁĄCZYCIE SIĘ W REALIZACJE TEGO DZIEŁA , JEGO PROMOCJĘ I PRZEBIEG !


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: JAK ROZWIJAĆ MILOŚĆ W MAŁŻEŃSTWIE I JEJ NIE STRACIĆ
PostWysłany: 29 Paź 2012, 12:36 

Rejestracja: 29 Kwi 2011, 19:45
Posty: 435
RÓŻNICE W PRZEŻYWANIU RELIGIJNOŚCI MĘŻCZYZN I KOBIET

„Chciałbym, byś kiedyś ucząc swoje dzieci nie mówił im o pacierzu, ale o codziennym spotkaniu z Bogiem. Nie pytaj: czy zmówiłeś pacierz?, ale pytaj czy rozmawiałeś z Bogiem i o czym z Nim rozmawiałeś? Wtedy dziecko od początku łatwiej przejdzie z modlitwy dziecka do modlitwy człowieka dojrzałego. (W trosce o głębszą wiarę)” ks.Edward Staniek

***

Religijność można określić jako osobistą przyjaźń z Bogiem. Istota dojrzałej religijności jest oczywiście taka sama dla obu płci. Tutaj nie powinno być zróżnicowania, tak jak nie powinno być zróżnicowania między mężczyznami i kobietami, gdy chodzi o istotę moralności czy duchowości.
Mężczyźni i kobiety mają szansę odkryć ten sam sens życia i to samo powołanie (sfera duchowa), te same zasady odpowiedzialnego postępowania (sfera moralna) oraz są zaproszeni do tej samej więzi przyjaźni z Bogiem (sfera religijna).

Ks. dr Marek Dziewiecki uważa ,że dojrzała religijność, zarówno w odniesieniu do kobiet, jak i mężczyzn, oznacza to samo: odkrycie, że Bóg mnie kocha i że obdarza mnie prawdą, która wyzwala. Odpowiedzią jest kochanie Boga ponad wszystko i słuchanie Go bardziej niż ludzi i niż samego siebie. Podobnie jak w sferze duchowej, tak i w sferze religijnej kobiety i mężczyźni przekraczają swoją płciowość, odkrywając ostateczną prawdę o swoim człowieczeństwie: stają przed Bogiem i Stwórcą jako ci, którzy w Chrystusie pragną stać się nowym człowiekiem, wyzwolonym z grzechu i śmierci, aby żyć w świętości i wolności dzieci Bożych.

Mimo, że istota religijności jest identyczna zarówno w odniesieniu do kobiet, jak i mężczyzn, to jednak istnieją wyraźne różnice co do stopnia wrażliwości na ten wymiar ludzkiego życia.

Z badan naukowych i obserwacji życia religijnego rodzin wynika, że kobiety z reguły są bardziej wrażliwe na sferę religijną i bardziej spontanicznie na nią otwarte. Nie jest to zaskoczeniem, jeśli pamiętamy, że kobiety z natury są bardziej wrażliwe od mężczyzn, gdy chodzi o świat osób i o kontakt z nimi. A istotą religijności jest przecież kontakt i przyjaźń z Bogiem osobowym. Nic więc dziwnego, że dziewczęta łatwiej i szybciej od chłopców uczą się modlić, częściej zadają pytania z dziedziny religijnej, są bardziej niż ich rówieśnicy zainteresowane katechezą, co widoczne jest zwłaszcza w przedszkolu iw młodszych klasach szkoły podstawowej. Kobiety i mężczyźni różnią się także dosyć wyraźnie sposobami przeżywania własnej religijności. Zwykle kobiety modlą się częściej i dłużej niż mężczyźni, regularniej uczestniczą w Eucharystii i w życiu sakramentalnym. Zdecydowanie więcej kobiet niż mężczyzn należy do ruchów i wspólnot religijnych. Chyba nie będzie dużym uproszczeniem twierdzenie, że mężczyźni dążą najpierw do tego, by Boga poznać i zrozumieć, a kobiety pragną się najpierw z Nim po prostu spotkać. Ponadto kobiety mają tendencję, by doświadczać swojej religijności jako życia w stałej obecności Boga. Mężczyźni natomiast potrzebują z reguły pewnych warunków do spotkania z Bogiem: określonego miejsca (np. kościoła) i czasu (np. rano i wieczorem w ramach modlitwy). Ich kontakt z Bogiem jest więc nieco bardziej sformalizowany, związany ze specyficznymi okolicznościami. Zresztą podobnie przeżywają mężczyźni nie tylko swoją religijność, a więc kontakt z Bogiem, lecz także kontakt z ludźmi. Zwykle wiele godzin dziennie zajęci są aktywnością zawodową i działaniem w świecie rzeczy, po czym jakby „wracają” o określonej porze do świata ludzi i do więzi międzyludzkich.

Różnice między kobietami a mężczyznami dotyczą nie tylko stopnia wrażliwości religijnej i sposobu przeżywania kontaktu z Bogiem, lecz także znaczenia tego kontaktu w codziennym życiu. Kobiety zwykle są bardziej niż mężczyźni świadome, jak ważna jest dla nich stała więź z Bogiem oraz praktyki religijne. Częściej i łatwiej potrafią też mówić o tym do innych osób. Dziewczęta i kobiety, które wchodzą w pogłębiony kontakt z Bogiem, w sposób oczywisty i widoczny nawet z zewnątrz stają się silniejsze w życiu osobistymi zdecydowanie bardziej niezależne od ludzi. Niektórzy chłopcy wręcz złoszczą się oto, że dana dziewczyna przeżywa osobistą i żywą przyjaźń z Chrystusem. Szybko bowiem przekonują się, że taka dziewczyna nie poddaje się ich naciskom czy manipulacjom jak dziewczęta, które nie mają pogłębionego życia religijnego.

Kolejna różnica między płciami w odniesieniu do religijności polega na tym, że z reguły kobiety czują się bardziej od mężczyzn odpowiedzialne za wychowanie religijne swoich bliskich. Chodzi tu zwłaszcza o wychowanie religijne własnych dzieci, ale także o oddziaływanie na inne osoby w kręgu rodziny, przyjaciół czy znajomych. Zwykle to właśnie kobiety wprowadzają dzieci w świat modlitwy i spotkania z Panem Bogiem, rozmawiają z nimi o Bogu, czytają im Pismo święte, prowadzą do kościoła, odpowiadają na pytania z zakresu wiary i moralności. Ponad to kobiety częściej niż mężczyźni współpracują z księżmi, z siostrami zakonnymi i katechetami świeckimi w przygotowaniu dzieci do pierwszej Komunii świętej i do innych sakramentów. Znowu nie powinno to dziwić, gdyż to właśnie kobiety bardziej niż mężczyźni są „specjalistkami” od wprowadzania w świat spotkań i więzi międzyosobowych, a więc także w tajemnicę spotkania człowieka z Bogiem.

Podane wyżej różnice między płciami w odniesieniu do religijności pokazują ,jak niewielki jest udział mężczyzn w wychowaniu religijnym własnych dzieci. Jest to zjawisko niepokojące ; zwłaszcza , że we współczesnym świecie obserwuje się kryzys męskości i ojcostwa. Na taki stan miały wpływ różne czynniki spowodowane
przemianami cywilizacyjnymi: społecznymi, politycznymi, ekonomicznymi, kulturalnymi i religijnymi.

W związku z tym warto zastanowić się :

-Czy prawidłowy jest współczesny model wychowania religijnego dzieci, stosowany przez rodziców ?

- Jakie zadania powinny spoczywać na ojcu rodziny w zakresie wychowania religijnego dzieci ?

Z przytoczonych opinii wynika , że trzeba pomóc młodemu pokoleniu przede wszystkim w odnalezieniu właściwego obrazu i sensu ojcostwa. Należy na nowo odkryć wartość ojcostwa, świadomie wybrać, pielęgnować i stopniowo wcielać je w życie.
Kluczowym fragmentem, który ujmuje w sposób głęboki sens tego podstawowego powołania mężczyzny oraz zadań z niego wypływających, są słowa Jana Pawła II z Familiaris consortio:

„Mężczyzna, ukazując i przeżywając na ziemi ojcostwo samego Boga, powołany jest do zabezpieczenia równego rozwoju wszystkim członkom rodziny. Spełni to zadanie przez wielkoduszną odpowiedzialność za życie poczęte pod sercem matki, przez troskliwe pełnienie obowiązku wychowania, dzielonego ze współmałżonką, przez pracę, która nigdy nie rozbija rodziny, ale ją utwierdza w spójni i stałości, przez dawanie świadectwa dojrzałego życia chrześcijańskiego, które skutecznie wprowadza dzieci w żywe doświadczenie Chrystusa i Kościoła” (FC 25).

Zadanie ojca nie może ograniczać się do roli drogowskazu, nieomylnie wskazującego
cel i drogę do niego wiodącą. Ojciec winien razem ze swoim dzieckiem iść do jasno
wytkniętego celu. Jeśli nawet droga staje się mozolną i niebezpieczną wspinaczką, on – ojciec - spełnia zadanie „pierwszego na linie”, który przeciera szlaki swojemu dziecku i troskliwie go ubezpiecza. Do tego potrzebna jest postawa dialogu, szczerości, prawdy, konsekwentnych zasad, wzajemnego zrozumienia i przede wszystkim wzajemnej miłości. Miłość ojca do dziecka, męska, trwała jest najsilniejszym argumentem wychowawczym.
Dlatego integralnym elementem wychowania do ojcostwa jest wychowanie do pełnej miłości, właściwie rozumianej i konsekwentnie realizowanej. Tej miłości, która nigdy nie ustaje (por. 1 Kor 13,8) ze względu na jej niezwykły wymiar – jak to określa Benedykt XVI w swej pierwszej encyklice: „Miłość obejmuje całość [ludzkiej] egzystencji w każdym jej wymiarze, także w wymiarze czasu. Nie mogłoby być inaczej, ponieważ jej obietnica ma na celu definitywność: miłość dąży do wieczności” ( Benedykt XVI, Deus Caritas est, nr 6.)

Odpowiedzmy sobie jeszcze na parę pytań:

- Czy rodzina miała wpływ na Twoją dojrzałość religijną?
- Jaki masz obraz ojca w kształtowaniu Twojej religijności?
-Jaki masz obraz matki w kształtowaniu Twojej religijności?

-Jaka jest rola religii w kształtowaniu osobowości człowieka ?
- Jakie czynniki maja wpływ na kształtowanie dojrzałości religijnej człowieka ?
- Czy zastanawiasz się nad tym, jakie są zyski i straty dla Ciebie płynące z Twojej postawy względem religii chrześcijańskiej?
- Jak rozwijać własną religijność?

***

Nie sposób być dobrym ojcem, nie będąc dobrym mężem. Nie będzie jednak
dobrym ojcem i mężem ten, kto najpierw nie stanie się dorosłym i odpowiedzialnym mężczyzną. Trzeba więc pomóc mężczyźnie w odnalezieniu swojej tożsamości i w dojrzewaniu do ojcostwa.

Polecam audycję dr hab. Mieczysława Guzewicza - teologa, biblisty na temat:

Mężczyzna jest od podejmowania decyzji [ audio ] - RadioMaryja.pl

www.radiomaryja.pl/.../mezczyzna-jest-o ... a-decyzji/


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: JAK ROZWIJAĆ MILOŚĆ W MAŁŻEŃSTWIE I JEJ NIE STRACIĆ
PostWysłany: 07 Lis 2012, 14:12 

Rejestracja: 29 Kwi 2011, 19:45
Posty: 435
CZ.I.

ROLA OJCA W ŻYCIU RODZINY

"Powołanie rodzicielskie jest wspólne, ale jego realizacja u kobiety i mężczyzny nieco odmienna. W szerokim sensie oboje rodzice rodzą dziecko na świat, oboje są rodzicielami, jednak co innego znaczy być matką, a co innego być ojcem." (Maria Braun - Gałkowska "Psychologia domowa")

Do najbardziej rozpowszechnionych prawd natury pedagogicznej, psychologicznej, socjologicznej , religijnej należy przekonanie o konieczności uczestnictwa ojca w procesie wychowawczym dziecka. Ważne jest to, że inne znaczenie ma ojciec dla rozwoju synów, a inne dla rozwoju córek.

***

Rola ojca w rodzinie posiada wiele cech swoistych i w żadnym wypadku nie może być zastąpiona przez matkę. Ojciec ma bowiem do spełnienia szereg funkcji wypływających z typowych dla mężczyzn cech zachowania się, które są nieodzowne w wychowaniu dziecka.
Mówiąc o roli maki i ojca przyjmuje się, że mamy przekazują dzieciom uczucia, a ojcowie - system wartości. Matka kocha dziecko za to , że jest ( miłość bezwarunkowa ) , a ojciec kocha za to jakie ono jest ( miłość warunkowa). Miłość ojcowska jest bardziej wymagająca i stawia warunki. Ojcowie z reguły odznaczają się większą stanowczością i surowością; bardziej niż matki wdrażają dzieci w świat reguł, zasad, wymagań. Wpływ tych cech ojcowskich na dziecko jest pozytywny, jeśli współwystępują inne dyspozycje, takie jak opiekuńczość i zrozumienie.
Znany wszystkim E. Fromm, zestawiając ze sobą relacje: dziecko - matka i dziecko - ojciec, twierdzi, że w pierwszym okresie życia dziecka znaczenie matki jest dominujące. Ona reprezentuje naturalny świat dziecka. Równocześnie podkreśla, co jest specyfiką ojca :"ojciec nie reprezentuje naturalnego świata, reprezentuje on drugi biegun ludzkiego istnienia: świat myśli, przedmiotów, które są dziełem rąk ludzkich, świat prawa i ładu, dyscypliny, podróży i przygody". Ojciec jest tym, który wprowadza dziecko w świat zewnętrzny, reprezentuje społeczeństwo, normy, które w nim występują, czyli prawo. Uczy odpowiedzialności ,sumienności i jest uosobieniem autorytetu, a dla małych dzieci z rodzin wierzących jest pewnym odbiciem ojcostwa samego Boga.
Podobnie myśli ks. bp. A. Lepa „Rola matki w chwili urodzenia dziecka jest maksymalna; w miarę jednak rozwoju dziecka maleje, aby wraz z rosnącą jego dorosłością powoli zanikać. Rola ojca natomiast minimalna w momencie urodzenia, z biegiem czasu wzrasta nieustannie - równolegle do zmniejszającej się roli matki. Znaczenie tych dwóch ról wyrównuje się około 7 roku życia. Później zyskuje na znaczeniu rola ojca. Zmieniające się znaczenie ról ojca i matki wiąże się ściśle z ich zróżnicowaniem (na przykład w zależności od płci), a także z zapotrzebowaniem psychicznym dziecka”.

Ojcostwo jest specyficzną funkcją mężczyzny . Zwróćmy uwagę na kilka ważnych zadań ojca w rodzinie:

Papież Jan Paweł II, z właściwą sobie precyzją myśli, podkreśla cztery podstawowe zadania stojące przed mężczyzną jako ojcem:
• wielkoduszną odpowiedzialność za życie poczęte pod sercem matki,
• troskliwe pełnienie obowiązku wychowania dzieci, dzielonego ze współmałżonką,
• pracę, która nie rozbija rodziny, lecz utwierdza ją w spójni i stałości,
• dawanie świadectwa dojrzałego życia chrześcijańskiego.

Druga rola mężczyzny w rodzinie odnosi się do wychowania dzieci. Określa się ją mianem ojcostwa. W świetle wiary chrześcijańskiej ojcostwo to jest darem i powołaniem. Co więcej, ojcostwo mężczyzny jest obrazem, odbiciem ojcostwa samego Boga. Ojciec Przedwieczny - od którego pochodzi wszelkie ojcostwo w niebie i na ziemi (Ef 3,14) - powołując mężczyznę do ojcostwa, udzielając mu daru ojcostwa w momencie poczęcia dziecka, stawia przed mężczyzną istotne zadania do spełnienia wobec wspólnoty rodzinnej.

Ojciec, między innymi jest:
- stróżem rodziny i dzieci : zapewnia bezpieczeństwo , chroni przed zewnętrznymi wrogami , zabezpiecza byt rodziny,
- otacza dzieci i żonę troskliwą miłością (ofiarowuje dziecku bliskość fizyczną: dotyk,przytulenie, miłość , swój czas),
- jest przekazicielem tradycji : zwornikiem między przeszłością a przyszłością ,
- pokazuje dzieciom kierunek i sen życia,
- uczy prawdziwej wolności : Chcę tego , co mi się nie chce . Nie chcę tego, co mi się chce" .
-jest przewodnikiem w podróży do dorosłego życia ( pomaga dziecku przejść od fazy statycznego spokoju i poczucia bezpieczeństwa do dynamicznego rozwiązywania napotkanych problemów, przekazuje dziecku swoją siłę , umiejętność radzenia sobie z trudnościami)
- wychowuje przez karcenie ,uczy odporności na zło, pokusy ( uwalnia dziecko od egoizmu , uczy zachowań altruistycznych)
- pomaga dziecku wychodzić ze świata własnych potrzeb do świata wartości: pomaga uwierzyć w Boga Ojca (daje świadectwo dojrzałego życia chrześcijańskiego),
- budzi i podtrzymuje tożsamość dziecka( uczy chłopca być mężczyzną) - uczy dzieci wytrwałości w pracy nad sobą,( budzi wiarę w siebie, we własne możliwości, we własny rozwój ),
- odpowiedzialny za przygotowanie siebie do pełnienia ojcostwa, za to jaką kobietę wybiera na matkę swoich dzieci, za relacje z żoną i dziećmi.

J. McDowell podkreśla , że bliskość ojca i dziecka umożliwia autentyczną wymianę myśli. Dziecko, które czuje się akceptowane, kochane i szanowane, nie boi się mówić o swoich obawach, wątpliwościach i problemach. Ojciec przeżywa radość towarzyszenia dzieciom w ich rozwoju, a one czują , że nie są same i ta świadomość je umacnia

Miłość ojca do dzieci zapewnia unormowanie się ich postaw społecznych, jak również wejście w szerszy świat społeczny. Im bardziej dziecko kocha ojca tym łatwiej przyswaja sobie zasady i normy moralne. Dziecko od ojca, przez naśladownictwo, uczy się sposobów odnoszenia do ludzi. Wartości ojca stają się stają się w trakcie rozwoju wartościami dziecka. Ojciec powinien stopniowo włączać dziecko do różnorodnych prac, rozwijać w nim poczucie współdziałania i wytrwałości, odpowiedzialności. To bezpośrednie i aktywne uczestnictwo ułatwia dzieciom utożsamianie się z wartościami ojca i przyjęcie ich jako własnych.

***

Uzupełnieniem tematu: katecheza ks. Piotra Pawlukiewicza - ROLA OJCA

http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=% ... rt_G-DXP0Q


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: JAK ROZWIJAĆ MILOŚĆ W MAŁŻEŃSTWIE I JEJ NIE STRACIĆ
PostWysłany: 07 Lis 2012, 17:12 

Rejestracja: 29 Kwi 2011, 19:45
Posty: 435
CZ.II.

ROLA OJCA W WYCHOWANIU SYNÓW

"Nie potrafię wskazać na żadną inną potrzebę dzieciństwa równie silną jak potrzeba opieki ojca"
Zygmunt Freud


Rola ojca we współczesnej rodzinie jest nie do przecenienia. Ojciec potrzebny jest zarówno synowi , jak i córce.
Psycholog Samuel Osherson po wielu badaniach stwierdził: "psychiczna lub fizyczna nieobecność ojców w rodzinie jest jedną z największych i niedostrzegalnych tragedii naszych czasów”

Na ogół nikt nie ma wątpliwości jak ważna jest rola ojca w wychowaniu syna.

Brak ojca albo niewłaściwe sprawowanie przezeń roli rodzicielskiej wywołać może bardzo głębokie i często nieodwracalne zaburzenia w sferze zachowania się syna, ponieważ:

-jeśli syn będzie uczył się wrażliwości jedynie od swej matki, to na swoją własną męskość będzie patrzył z żeńskiego punktu widzenia,
-syn pozbawiony miłości ojca boi się że wyrośnie na takiego samego jak ojciec. Boi się przegrać swoje życie. Boi się że i on będzie musiał założyć maskę i cale życie udawać kogoś, kim nie jest.
- ojciec musi oddzielić syna od pępowiny łączącej go ze światem matki. Jest to świat bezpieczeństwa, zaspokajania przyjemności, wygody. Syn ma pod kierunkiem ojca uczyć się walki o życie, walki otwartości, o ideały, ma uczyć się pracy dla osób które kocha.
- ojciec musi podłożyć fundament pod serce swojego syna. Syn nie może zostać pod opieką uczuciową matki, bo grozi mu rozpieszczenie i nieporadność życiowa. Ojciec musi postawić granice matczynej zaborczej miłości.

Amerykański socjolog Talcott Parsons, na podstawie przeprowadzonych przez siebie badań, stwierdził, że chłopcy wychowani tylko przez kobiety (tj. matki, babcie, piastunki, itp.) są bardziej agresywni i bardziej podatni na wykolejenie niż chłopcy, w których wychowaniu bierze czynny udział ojciec. Zjawisko to Parsons nazwał "protestem męskim".
„Chłopiec nie tylko nie chce naśladować pewnych kobiecych sposobów zachowania się matki, ale w ogóle przeciwstawia się wszystkim zasadom, które matka mu wpaja, i o ile matka zaszczepia mu zasady dobrego zachowania w otoczeniu dorosłych i rówieśników, to przez przekorę, wypływającą z "protestu męskiego", chłopiec zachowuje się agresywnie" (Pospiszyl K. O miłości ojcowskiej. Warszawa, 1976)

Aby syn mógł zdobyć wiedzę, "kim jest mężczyzna", potrzebuje matki, która pozwala mu, wręcz pomaga odsunąć się od siebie, ale potrzebuje też ojca, który wie, jak okazywać swoją miłość żonie i dzieciom. Troskliwy i męski ojciec - mąż, to podstawa kształtowania w synu silnego ego, nabywania umiejętności społecznych, osiągania sukcesów szkolnych i życiowych, łatwiejszego podejmowania decyzji oraz ogólnie większej motywacji do działania.
Ujemne skutki braku ojca zależą przede wszystkim od wieku dziecka (im młodsze, tym głębsze skutki), od postawy, jaką przyjmie matka, następnie od czasu nieobecności ojca.

Brak ojcowskiej inicjatywy w wychowywaniu syna może prowadzić między innymi do:

- „feminizacji chłopców” ( chłopiec jest niepewny swojej męskości , swojej siły, swojej wojowniczości, cierpi na kompleks niższości ),
- poszukiwania przez chłopców substytutów relacji z ojcem, przez co rodzą się różne niekonstruktywne strategie przetrwania, które rzutować będą na aktualne relacje z matką oraz na późniejsze kontakty z innymi kobietami ( poddaję się albo pod dominację kobiet albo staje się ich oprawcą, może wykorzystywać i poniżać kobiety)
- tworzenia fałszywej tożsamość mężczyzny : Piotruś Pan , maczo, podrywacz, lekkoduch , karierowicz .
- poczucia braku pewności swoich zadań w świecie , w środowisku , w rodzinie. ( mężczyzna nie potrafi właściwie spełniać szeregu ról rodzicielskich w odniesieniu do własnych dzieci oraz być dobrym mężem dla swej żony, żeni się szukając bezpieczeństwa, zamiast dawać żonie i dzieciom swą moc),
- trudności z wyborem drogi życiowej.
- trudności w kształtowania u chłopców podstawowych atrybutów męskości, takich jak: zaufanie do siebie, odwaga, odporność, sprawność, umiejętność odnajdowania się w grupie rówieśników i walczenia o swoją pozycję.
- trudności w rozwiązywaniu problemów życiowych(braki silnej woli, motywacji do nauki i pracy, podatność na wpływy grup rówieśniczych ,wchodzenie w kolizję z prawem, ucieczka w używki, seks, pracocholizm , hazard i itp)
-niskiego poziomu wychowania moralnego ( niedostatecznie rozwinięty mechanizm samokontroli i sumienia)

Ks.prof. dr hab. Bronisław Mierzwiński wysuwa ciekawy wniosek w swojej pracy „Wychowanie do ojcostwa” - „ Jeśli ojciec, chcąc być „kompanem” swego syna, rezygnuje z wrodzonego mu autorytetu, przestaje być wychowawcą, a więc w pewnym sensie i ojcem. Przekreśla swoją rolę w rodzinie. Jeśli natomiast dla rzekomego dobra dziecka staje się tyranem - wychowuje nie wolnego, odpowiedzialnego człowieka, lecz niewolnika żyjącego nienawiścią nie tylko do ojca, ale i do całego społeczeństwa. Wychowanie zamienia się w tresurę dzikich zwierząt; biada pogromcy, jeśli choć na chwilę spuści je z oka”.

Ciekawą inicjatywę podjął Dick Marsh, pastor anglikański. W 1958 r. otworzył on w
Skipton, w Anglii dom wypoczynkowy, który przyjmuje na tygodniowy pobyt ojców z
synami: Father and Son's Week. Jest to okazja do wypoczynku, do uprawiania sportu, w
którym ojcowie lubią popisać się przed synami, ale przede wszystkim okazja do wzajemnego poznania się tak bliskich sobie ludzi.. Jest to pomysł godny naśladowania.

Obecnie coraz częściej docenia się znaczenie prawidłowych interakcji między ojcem a synem , gdyż wpływają one korzystnie na budowanie więzi emocjonalnej między nimi.

***
Bycie ojcem to wyzwanie, któremu nie każdy mężczyzna potrafi sprostać. Wymaga ono bowiem poświęcenia siebie, swoich sił, umiejętności i przede wszystkim serca. Ale jest to również wyzwanie, które pomaga mężczyźnie rozwijać się, wzrastać i pokonywać własne słabości. Dobrym sposobem na to, by syn odczuwał stałą, bezpieczną więź z ojcem jest stworzenie rytuałów – mogą to być wspólne posiłki, wyjazdy na kemping , łowienie ryb,wspólne spędzanie wakacji, praca na działce , naprawa samochodu …

***

Fascynująca książka o roli męża i ojca w rodzinie. Mądrość i odpowiedzialność, czułość i troskliwość to cechy prawdziwego mężczyzny.Jest to lektura równie ciekawa dla mężczyzn jak i kobiet: żon i matek, a także dla narzeczonych.

Warto być ojcem - Jacek Pulikowski
www.jacek-pulikowski.izajasz.pl/pdf/warto_byc_ojcem.pdf

***

PIOSENKA O DOJRZEWANIU , PRZEMIJANIU I MIŁOŚCI

Perry Como - Sunrise, Sunset (with lyrics)
http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=% ... 6CITeANcPw


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: JAK ROZWIJAĆ MILOŚĆ W MAŁŻEŃSTWIE I JEJ NIE STRACIĆ
PostWysłany: 09 Lis 2012, 20:35 

Rejestracja: 29 Kwi 2011, 19:45
Posty: 435
CZ. III.

ROLA OJCA W WYCHOWANIU CÓREK

„Dużo łatwiej zostać ojcem niż nim być”
V.O. Kljucewski


Obecność ojca w rodzinie ma też wielkie znaczenie w życiu córek. „Specyficzna rola ojca polega też na tym, że w wypadku jego oddziaływania na córki mamy do czynienia z tzw. modelowaniem. Pomimo tego, że córka na ogół więcej cech zachowania przyjmuje od matki, to jednak szereg cech zachowania się przejmuje również od ojca. Do tych cech należy przede wszystkim zrównoważenie psychiczne. W życiu codziennym najczęściej wyraża się to w sprawiedliwym, bezemocjonalnym osądzie konkretnych zdarzeń i faktów”,stwierdza K. Pospiszyl.

Ojciec, chcąc nie chcąc, staje się pozytywnym bądź negatywnym modelem mężczyzny, tworząc zasadnicze zręby wyobrażenia córek o mężczyznach w ogóle. Kształtuje wyobrażenie córki o roli mężczyzny wobec kobiety, jego pozycji w rodzinie i społeczeństwie. Jej relacje z ojcem mają też znaczący wpływ na to, jaką kobietą stanie się w przyszłości. Otwartą, samodzielną i traktującą mężczyzn jak partnerów, czy zalęknioną, zakompleksioną i zależną od płci przeciwnej. Córka przegląda się w oczach ojca – dlatego to bardzo ważne, by od niego dowiedziała się, że kobieta powinna być nie tylko piękna, ale i mądra.

Dla córki ojciec stanowi poczucie bezpieczeństwa, solidną podporę w trudnych
chwilach. ( Bardzo ciekawe są wypowiedzi córek na temat ojców zebrane zostały w pracy naukowej M. Erni, Das Vaterbild der Tochter, ) . Córka , jeśli wie, że ojciec pomoże jej w każdej sytuacji, czuje, że jest dla niego kochana i ważna, zbuduje na tym przekonaniu poczucie własnej wartości. Jest ono fundamentalne dla funkcjonowania jej w grupie rówieśników, a także dla budowania relacji z mężczyznami.

W okresie dorastania, gdy kobiecość formuje się coraz bardziej, córka staje często w opozycji do swej matki. Ojciec ma wtedy wielką szansę - nie dla całkowitego „przywłaszczenia” sobie córki, lecz po to, by jej pomóc w przezwyciężeniu kryzysu i przygotowaniu do przyszłych zadań jako dojrzałej kobiety, żony i matki.
Kiedy ojciec nie ceni w swojej córce kobiecości, kiedy jest na nią niewrażliwy, hamuje prawidłowy jej rozwój. Każda córka potrzebuje zdrowych i dobrych relacji z ojcem. Dlatego ojciec powinien być dla niej pełen ciepła i akceptacji, a nie odsuwać się od niej czy wręcz przed nią uciekać .Uśmiech, zachwyt nad jej nową fryzurą czy sukienką – tak niewiele kosztuje, a tak wiele znaczy dla rozwijającej się młodej osobowości. Tylko w takich warunkach ojcowie pomagają dziewczynkom stawać się kobietami.
Obserwując relacje między rodzicami, ich wzajemny stosunek, córka uczy się kim dla mężczyzny jest kobieta i kim mężczyzna jest dla kobiety . Widząc jak ojciec traktuje matkę nabiera przekonania, że właśnie w ten sposób mężczyźni traktują kobiety Jeżeli córka ma dobry kontakt emocjonalny z ojcem , nabiera szacunku dla siebie, uczy się własnej kobiecości. W ten sposób może uzyskać wzorzec, według którego będzie mogła oceniać napotkanych mężczyzn. Przez obserwację u ojca pewnych typowo męskich cech zachowania się będzie mogła później lepiej zrozumieć swojego męża i syna. Dzięki ojcowskiej miłości i autorytetowi będzie mniej podatna na wpływ tych, którzy chcieliby ją wykorzystać i skrzywdzić.

OJCIEC NIEOBECNY - CZYM SKUTKUJE TEN BRAK WIĘZI DLA CÓRKI

- Brak ojca ma szczególnie destrukcyjny wpływ na stosunek dziewczyny do własnej płciowości, ponieważ powoduje zagubienie w kształtowaniu kobiecej tożsamości.
Efektem tego może być powstający zwykle w takiej sytuacji tzw. „neurotyczny głód uczuć”, przez co dziewczyna może stać się ofiarą wczesnej inicjacji seksualnej czy przedwczesnego rodzicielstwa. Badania potwierdzają, że dziewczęta, które wychowywały się bez ojca, trzy razy częściej stają się nieletnimi matkami.

- Brak afirmacji ze strony ojca może również kształtować u córek postawę rezygnacji i ustępliwości w kontaktach społecznych albo wyrażać się w dążeniu do ciągłej rywalizacji z otoczeniem, co w rzeczywistości jest maskowaniem swojej niepewności jako kobiety.

- Kompleksy i lęki przed związkami z mężczyznami.
Córki wychowywane bez ojca bywają nieco „niezręczne” w kontaktach z mężczyznami, a nieśmiałość ich może przybrać formę chorobliwego skrępowania, przez co często czują się nieswojo w obecności chłopców i wykazują nadmierny niepokój przed bliższą z nimi zażyłością , (M. Łobocki O wychowaniu dziewcząt w rodzinie)

- Córki wychowywane bez ojców łatwiej wpadają w depresję,

-Brak ojca ma także wpływ na późniejszy wybór partnera życiowego, bardzo często porównywanego z wykreowanym przez córkę wizerunkiem idealnego mężczyzny. Poszukiwanie realnej doskonałości często prowadzi do gorzkich rozczarowań, ponieważ żaden mężczyzna nie ma szans sprostać jej nad wyraz dużym wymaganiom. ( N. Wright w Tatusiowa córeczka)

- W sytuacji , kiedy ojciec porzuca rodzinę, sprawia, że córka czuje się opuszczona. Oprócz żalu po stracie ojca, córka może przeżywać także złość, niepokój czy też poczucie winy. Stara się wówczas albo zapomnieć o ojcu, albo wzbudzić w sobie do niego nienawiść. Bywa jednak i tak, że mimo rozstania rodziców, córka wciąż mocno wierzy w powrót ojca, przez co zadręcza się myślami, snując plany o jego powrocie do rodziny ( D. Kornas–Biela, Współczesny kryzys ojcostwa Zranione serce dziewczynki silnie tęskni za ojcem, mimo złości czy żalu. Fakt bycia niechcianym jest bardzo trudny do „wewnętrznego uleczenia” i mimowolnie pada cieniem na dalsze życie człowieka.

Bez względu jednak na różne przyczyny nieobecności ojca, jak twierdzi D. Kornas – Biela w książce „Współczesny kryzys ojcostwa” . niezwykle istotny jest jego obraz w świadomości dziecka. Nadzwyczaj ważną rolę pełni tu otoczenie i jego przekazywana opinia o ojcu. Dorośli pielęgnując dobre wspomnienia o nim, bardzo pomagają córce poradzić sobie z jego stratą, dzięki czemu ojciec zawsze będzie miał swoje miejsce w jej sercu. Ci z kolei, którzy robią wszystko, by zatrzeć w dziecku obraz ojca lub by był on negatywny, wyrządzają dziecku nieopisaną szkodę. Niszcząc obraz ojca, szacunek do niego i jego wartości w oczach córki, niszczą tym samym obraz jej własnej osoby, którego ojciec jest integralną częścią oraz jej poczucie własnej wartości, a także szacunek do siebie. „Niezależnie od zastosowanych mechanizmów obronnych, jest ona jego dzieckiem i jego cechy będzie w sobie zawsze znajdować. Trudno natomiast swoje życie i swój rozwój budować na zaprzeczeniu temu, kim się jest (dzieckiem swojego ojca), skąd się jest (z rodziny ojca), do kogo się należy. Złamane drzewo genealogiczne to złamane życie psychiczne i duchowe dziecka.

JAK MOŻNA POMÓC CHŁOPCOM I DZIEWCZETOM WZRASTAJĄCYM BEZ OJCA

( krótkie wskazówki wychowawcze -,Sławomir Baran, pedagog z Klubu Ojca w Rzeszowie- autor książki ”Ojcostwo w dobie przemian”)

Koniecznym elementem wsparcia dziecka dotkniętego nieobecnością ojca jest świadomość, że droga, jaką musi ono przejść w swoim rozwoju, jest trudna i naznaczona cierpieniem, a zachowania, jakie przejawia, są często maskowaniem ogromnego pragnienia przebywania z ojcem. Świadomość tą powinny mieć zarówno matki, jak i osoby z jego najbliższego otoczenia: rodzina, nauczyciele, kapłani.
Formy pomocy dziecku mogą mieć różny charakter w zależności od przyczyn i rodzajów nieobecności ojca. W sytuacji, kiedy absencja ojca jest spowodowana rozwodem, bardzo ważne i zarazem trudne zadanie spoczywa na matce. Mimo krzywd i urazów, których doświadczyła ze strony męża, dziecko nie może być traktowane przez nią jako element odwetu. Ważne jest, aby matka (mając na uwadze dobro dziecka) nie utrudniała mu kontaktu z ojcem. Powinna ona również unikać przelewania na dziecko swoich negatywnych uczuć wobec męża i zniekształcania w jego oczach obrazu ojca. Takie postępowanie rodzi u dziecka niechęć i nienawiść wobec ojca i nie ułatwia mu odkrywania własnej tożsamości.
Zupełnie inaczej będzie wyglądała pomoc dziecku dotkniętemu śmiercią ojca. Matka poprzez pielęgnowanie pozytywnych wspomnień o ojcu może ułatwić dziecku przeżywanie straty i wspierać go w tym, aby obraz ojca pozostał żywy w jego sercu.
Bardzo ważne zadanie stoi przed matkami, których mężowie są fizycznie obecni, ale nie podejmują trudu budowania więzi z dzieckiem. To kobiety mają największy wpływ na postawę ojcowską swojego męża. Mogą w różny sposób wspierać męża w odkrywaniu wagi swojego ojcostwa, podsuwając mu do przeczytania dobrą książkę, artykuł czy skłaniając do udziału w warsztatach dla ojców.
Dziecku wzrastającemu bez ojca można również pomóc przez umożliwienie mu kontaktu z mężczyzną z jego bliskiego otoczenia (może być to wujek, nauczyciel, kapłan), który byłby dla niego kimś w rodzaju „ojca zastępczego”. Poprzez akceptację, zachętę, wsparcie dobrym słowem, wspólne spędzenie czasu, osoba taka może być dla chłopca czy dziewczyny „figurą ojca”, męskim punktem odniesienia dla kształtowania własnej tożsamości”


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: JAK ROZWIJAĆ MILOŚĆ W MAŁŻEŃSTWIE I JEJ NIE STRACIĆ
PostWysłany: 12 Lis 2012, 19:24 

Rejestracja: 29 Kwi 2011, 19:45
Posty: 435
JAK ZBUDOWAĆ UDANE MAŁŻEŃSTWO ?

….

Małżeństwo bez konfliktów jest prawie tak samo nie do pomyślenia jak społeczeństwo bez kryzysów.
Autor: André Maurois,

Małżeństwo nie jest stanem – jest umiejętnością.
Autor: Magdalena Samozwaniec,

Małżeństwo to poemat miłości przełożony na pracę.
Autor: Paul Bourget

Trwałość małżeństwa buduje sztuka kompromisu, a nie dążenia do remisu.
Władysław Loranc

Szczęśliwe małżeństwo to gmach, który odbudowywać trzeba co dzień.
André Maurois


....

Wywiad z Elżbietą Sujak – dr medycyny, lekarzem psychiatrą i neurologiem , przez wiele lat zaangażowaną w poradnictwo rodzinne. Jest ona propagatorką psychologii komunikacji ,autorką licznych książek, m.in. „Kontakt psychiczny w małżeństwie” , „Rozważania o ludzkim rozwoju”.

Rozmowę przeprowadził Cezary Sękalski




Cezary Sękalski: Obecnie w Polsce rozpada się co czwarte małżeństwo. Dlaczego tak się dzieje?

Elżbieta Sujak: Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba mieć na uwadze zarówno przyczyny, jak i skutki tego zjawiska. Małżeństwa się rozpadają, ponieważ współczesny człowiek nie pragnie trwałych więzów i chce sobie zagwarantować wolność. Często także decydujemy się na małżeństwo w sytuacji tak dużej niedojrzałości, że nawet nie wiemy, co przyrzekamy.

Czego zatem brakuje ludziom, którzy się pobierają?

Przede wszystkim zdolności pielęgnowania więzi międzyludzkich, a także gotowości do podjęcia ostatecznego wyboru decydującego o dalszej drodze życia. Brakuje umiejętności postawienia sobie celu konsekwentnie wiążącego i zobowiązującego do wierności. Dziś człowiek podejmujący wierność często ma poczucie, że stracił wolność.

Czy to znaczy, że wiele związków jest powierzchownych, opartych głównie na emocjach?

Związek często ma zaspokoić dojmująco aktualnie przeżywane potrzeby: akceptacji, bliskości, zdobycia drugiego człowieka na własność, ale tylko dopóki „ja ciebie chcę mieć”. Myślę, że jest to główna przyczyna późniejszego wycofywania się z tych relacji.

Ale przecież cała literatura pokazuje, że miłość jest wspaniałym sposobem na osiągnięcie szczęścia. Czy miłość między kobietą i mężczyzną nie zawiera tego elementu spełnienia?

Obawiam się, że miłość we współczesnym rozumieniu jest tylko doraźnym doznaniem, wzruszeniem, emocją przeżywaną na bieżąco. I dopóki trwa, dopóty jest nazywana miłością. Potem mówi się, że już jej nie ma, minęła, zgasła. Po prostu brakuje dziś właściwego rozumienia pojęcia miłości.

Jak w takim razie dobrze wybrać przyszłego współmałżonka?

Najpierw trzeba kształtować w sobie rozumienie słowa „miłość” i to nie tylko w oparciu o wzruszenia czy też chęć zawłaszczenia drugiego człowieka, otrzymania go w darze i zachowania dla siebie. Miłość nie może się także opierać na powierzeniu się komuś dla wzmocnienia swojego poczucia bezpieczeństwa albo własnej wartości. Przygotowanie do małżeństwa polega przede wszystkim na ukształtowaniu w sobie właściwego rozumienia pojęć i włączenia ich do własnej hierarchii wartości.

Owo kształtowanie, jak sądzę, zawiera również pytanie: czy z mojego przyszłego małżeństwa chcę tylko czerpać, czy też coś w nie wnosić?

Przede wszystkim należy zastanowić się nad tą zdolnością do dawania, ponieważ przyjmowanie jest dla nas naturalne – od niemowlęctwa bierzemy. Z drugiej strony wydaje mi się, że współczesnemu człowiekowi brakuje marzenia o miłości. Dziś miłość postrzegamy głównie poprzez obrazy zawierające treści erotyczne. Wynika to z ogromnej siły oddziaływania mediów oraz innych współczesnych źródeł wiedzy, które pojęcie miłości zawężają zwykle tylko do tej sfery doznań. Brakuje nam marzeń o miłości rozumianej jako wartość.

Czy dobry wybór współmałżonka gwarantuje trwałość małżeństwa?

Na pewno tak. Tylko co oznacza sformułowanie „dobry wybór”? Na ile wybieramy, a na ile zostajemy wybrani? Wprawdzie mówi się o wyborze, ale im więcej jest nas na świecie, w im większym tłumie żyjemy, tym bardziej szanse wyboru się kurczą, choć wydawałoby się, że powinno być odwrotnie. Dzieje się tak, dlatego że wzajemne poznanie i kontakt są bardzo powierzchowne. Podstawowymi kryteriami wyboru często bywają walory estetyczne, łatwość nawiązania kontaktu i zdobycia drugiej osoby, a przecież te elementy w najmniejszym stopniu gwarantują trwałość związku.

……


W dalszej części wywiadu z dr E. Sujak o tym, jak pracować nad trwałością małżeństwa, o kryzysach, na jakie najczęściej narażone są małżeństwa, oraz o błędach popełnianych przez małżeństwa w czasie trwania związku.


Jak zbudować udane małżeństwo? -

http://glosojcapio.pl/index.php?Itemid= ... &task=view

……

Audycje Jacka Pulikowskiego - prowadzi zajęcia na Studium Rodziny przy Wydziale Teologii UAM w Poznaniu, kursy dla nauczycieli i kursy przedmałżeńskie. Jest autorem publikacji o tematyce rodzinnej np. Jak wygrać miłość?, Ewa czuje inaczej: warto zadbać o uczucia, Chrześcijańskie wychowanie do miłości : konspekty katechez dla szkół ponadpodstawowych, Jak wygrać ojcostwo?
Instrukcja obsługi, Krokodyl dla ukochanej: warto wspierać rozwój mężczyzny,
Warto być ojcem: najważniejsza kariera mężczyzny, Warto żyć zgodnie z naturą czyli O płciowości, płodności, rodzicielstwie i metodach naturalnego planowania poczęć, głównie - ale nie tylko - z myślą o narzeczonych przygotowujących się do małżeństwa,


Jacek Pulikowski o relacjach małżeńskich cz. I
http://youtu.be/e3Miaw3S5jQ


Jacek Pulikowski o relacjach małżeńskich cz. II
http://youtu.be/nTmVokHPTVg


Krótki film o miłości - nie tylko dla zakochanych - Jacek Pulikowski
http://youtu.be/n4qOYDbIQHI


…………

Dr Jacek Pulikowski - Przygotowanie do życia w małżeństwie i rodzinie
http://youtu.be/QqHcS1-rEWI


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: JAK ROZWIJAĆ MILOŚĆ W MAŁŻEŃSTWIE I JEJ NIE STRACIĆ
PostWysłany: 01 Gru 2012, 17:05 

Rejestracja: 29 Kwi 2011, 19:45
Posty: 435
SAMOTNOŚC DZIECI I MŁODZIEŻY.

Samotność u kresu istnienia i na jego początku jest nieco do siebie podobna w ciężarze nieproporcjonalnym do sił. Małe dziecko jest jeszcze za słabe, starzec jest już za słaby, by ją bez szwanku psychicznego unieść. - Maria Łopatkowa

***

Samotność towarzyszy człowiekowi w każdym okresie jego życia. Dotyka dzisiaj prawie wszystkich członków społeczeństwa, w tym również dzieci i młodzież.

Samotność dziecka możemy rozpatrywać w zależności od środowisk wychowawczych, w których ono funkcjonuje. Inny rodzaj samotności dotknie dziecko w rodzinie, inny w środowisku szkolnym czy też rówieśniczym.


SAMOTNOŚC DZIECKA W RODZINIE.

Według R. Pawłowskiej , samotność jest stanem doświadczanym zarówno w sensie emocjonalnym, jak i społecznym. Oznacza osłabienie więzi emocjonalnych
z jedną lub wieloma osobami, które nie pozwala na poczucie własnej wartości, sensu życia, bycia potrzebnym i kochanym .Wywołuje nie tyko poczucie pustki wewnętrznej, ale prowadzi do utraty sensu życia.


Chociaż na ogół - dziecięca egzystencja, przebiega w rodzinie, środowisku
najbardziej sprzyjającemu rozwojowi jednostki - nie jest wolna jednak od sytuacji , które prowadzą do samotności dziecka.
Z natury swej dziecko nie dąży świadomie do samotności, boi się być samo, rzadko koncentruje się tylko na własnych wewnętrznych przeżyciach, obcując wyłącznie ze sobą (K.Chałas 2005:53). Natomiast bardzo silnie odczuwa ono potrzebę opieki, troski, miłości, przynależności,
uznania ze strony innych, pragnie stałych kontaktów międzyludzkich, przebywania zawsze z kimś. Ponadto, o ile człowiek dorosły ma swój wewnętrzny świat, do którego może schronić się, odwołać się, czerpać siłę i treści do życia, izolując się od innych, to dziecko jeszcze
tego wewnętrznego świata nie posiada lub posiada (dziecko starsze) w stopniu ograniczonym i tak ściśle powiązanym ze światem zewnętrznym, że oddzielenie tych dwóch światów niesie ze sobą katastrofę rozwoju personalnego (J.Izdebska).

Jest wiele przyczyn tkwiących w rodzinie , które powodują poczucie samotności dziecka. R. Pawłowska i E. Jundziłł do tych najważniejszych zaliczają:


- BRAK WIĘZI EMOCJONALNEJ POMIĘDZY DZIECKIEM A RODZICAMI .

Ta przyczyna może pojawić się w sytuacji, kiedy dziecko nie było oczekiwane przez rodziców, [np. niechciana ciąża, nieletnia matka, inna od upragnionej płeć dziecka]. Rodzice wykonują czynności związane z pielęgnacją dziecka z obowiązku, są wobec niego oschli, nie tulą go, nie całują, nie przemawiają pieszczotliwie, denerwują się, gdy dziecko płacze wzywając ich w ten sposób do siebie. Z czasem uczy się ono żyć obok rodziców, ale nie z nimi i nie dla nich. Samo rozwiązuje swoje problemy, radzi sobie z trudnościami dnia codziennego, lecz cały czas próbuje zwrócić na siebie uwagę rodziców – jest przesadnie posłuszne, zdyscyplinowane lub wręcz odwrotnie, swoim niewłaściwym zachowaniem sprawia im wiele kłopotów, myśląc, że może w ten sposób zwrócą na niego uwagę, zainteresują się nim. Pustka emocjonalna jest tak dotkliwa, że może doprowadzić do głębokich stanów apatii i izolacji społecznej.

Jak twierdzi (M.Gawęcka : Poczucie osamotnienia dziecka w rodzinie własnej 2005), dziecko z poczuciem osamotnienia w rodzinie nie ma oparcia emocjonalnego przede wszystkim w rodzicach i rodzeństwie. Doświadcza braku poczucia bezpieczeństwa, oraz ma zachwianą równowagę emocjonalną.
Brak oparcia psychicznego w rodzicach, sprawia, że nie potrafi współprzeżywać z drugim człowiekiem, bo nie posiada nikogo, kto by ogarniając je uczuciem skierowanym tylko na nie i dla niego wyłącznie przeznaczonym, umożliwił mu zaakceptowanie siebie, jako niepowtarzalnej, posiadającą wartość jednostki .


- AUTOKRATYZM W WYCHOWANIU

Taka postawa rodziców względem dziecka nie pozwala na wykształcenie się silnych więzi emocjonalnych. Wymagania stawiane dziecku, a przerastające jego możliwości, nie pozwalają zdobyć mu uznania w oczach rodziców. Często słyszy, że jest niezdarne, nieodpowiedzialne, leniwe, głupie. Takie reakcje rodziców na jego niepowodzenia ugruntowują je w myśleniu, że jest niekochane, niepotrzebne i nigdy nie będzie w stanie zadowolić rodziców.

- SYSTEM KAR I NAGRÓD

Zarówno nadmiar kar, jak i nagród, może być przyczyną samotności dziecka w rodzinie. Dziecko intensywnie karane, zarówno fizycznie jak i psychicznie ma poczucie niższej wartości, uświadamia mu się ciągle jego braki i niedociągnięcia, upokarza, izoluje emocjonalnie. W miejsce uczucia miłości i oddania pojawia się niechęć, wrogość i nienawiść do rodziców. Dom rodzinny staje się miejscem „tortur”, samotnią, w której dziecko przeżywa swój ból nie tylko fizyczny, ale także emocjonalny, a brak poczucia bezpieczeństwa nie pozwala mu na odczuwanie silnych więzi z rodzicami.
Sytuacja ,w której dziecko w zamian za uczucia i zainteresowanie jego sprawami jest przez rodziców obsypywane nagrodami rzeczowymi, może także powodować u niego poczucie samotności.

-.NARODZINY MŁODSZEGO RODZEŃSTWA

Fakt pojawienia się młodszego rodzeństwa burzy cały dotychczasowy układ powiązań i zależności rodzinnych. W przypadku nie przygotowania starszego dziecka do tych zmian, czuje się ono odsunięte na dalszy plan, a jednocześnie niekochane i odtrącone. Młodsze rodzeństwo staje się potencjalnym zagrożeniem w walce o uczucia rodziców. Przeżywane przez dziecko niepokoje i obawy o utratę miłości rodziców, jeśli w porę nie zostaną przez nich rozwiane staną się podstawą do odczuwania przez dziecko samotności, mimo iż z punktu widzenia opiekunów nie ma do tego racjonalnych podstaw.

-BRAK CZASU DLA DZIECKA

Współcześni zapracowani rodzice często podejmujący dodatkowe zajęcia, które zmuszają ich do pracy na zmiany lub w większym wymiarze godzinowym, nie są w stanie poświęcić dziecku tyle czasu, ile ono od nich oczekuje. Spędzając większość czasu samo, w oczekiwaniu na powrót rodziców przeżywa rozterki związane z własną tożsamością, pojawia się uczucie buntu, niesprawiedliwości, wyobcowania.

-KŁÓTNIE RODZINNE

Rodzina dotknięta nieporozumieniami, w której dochodzi do częstych awantur słownych, a także bójek, nie sprzyja prawidłowej realizacji potrzeby bezpieczeństwa. W sytuacji konfliktu rodzinnego dziecko może przyjąć w nim postawę bierną lub czynną. Wbrew pozorom postawa czynna w mniejszym stopniu wpływa na odczuwanie przez dziecko samotności. Będąc jedną ze stron konfliktu, dziecko wyraża własne zdanie i opinie, czuje silną więź emocjonalną, żyje problemami rodziny i uczestniczy w próbach ich rozwiązania. Przyjmując postawę bierną dziecko najczęściej ucieka od problemu [zamyka się w swoim pokoju lub wychodzi z domu], przeżywa rozterki związane z troską o stałość rodziny. Samotnie przeżywając konflikty rodzinne, zaczyna coraz dotkliwiej odczuwać swoje osamotnienie.

- ROZWÓD RODZICÓW

W sytuacji rozwodzącej się pary małżeńskiej dziecko może odczuwać samotność w kilku etapach, a mianowicie: przed rozwodem, kiedy targają nim zmienne uczucia w stosunku do rodziców oraz poszukuje przyczyn tej sytuacji w samym sobie; w czasie rozwodu, kiedy uświadamia sobie nieuchronność rozbicia domu rodzinnego i tęsknoty za jednym z rodziców; oraz po rozwodzie, kiedy dotkliwie odczuwa brak jednego z nich.

-REKONSTRUKCJA RODZINY

Z pozoru powrót do pełnej rodziny, modelu najbardziej pożądanego i stwarzającego najodpowiedniejsze warunki do prawidłowego rozwoju dziecka, może implikować wielość sytuacji burzących poczucie bezpieczeństwa dziecka i nie pozwalających na powstanie trwałych więzi emocjonalnych z członkami rodziny. Brak akceptacji ojczyma lub macochy przez dziecko lub odwrotnie może być przyczyną pojawienia się u niego myśli, że jest niepotrzebne, niekochane i stanowi przeszkodę dla sprawnego funkcjonowania rodziny. Ten rodzaj samotności wydaje się bardzo dotkliwy, ponieważ dziecko cierpi podwójnie: z powodu utraty jednego z rodziców i braku obopólnej akceptacji z przybranym rodzicem.

-CHOROBA LUB NIEPEŁNOSPRAWNOŚC DZIECKA

Dziecko chore lub niepełnosprawne często odczuwa własną samotność i osamotnienie. Żyje wśród ludzi, ale czuje, że go nie akceptują, że stanowi dla nich ciężar; nie potrafi znaleźć wspólnych zainteresowań i celów z innymi dziećmi. Skazane na życie na uboczu życia rodzinnego boleśnie odczuwa własną bezradność. Bywa również tak, że jedno z rodziców nie jest w stanie dźwigać ciężaru związanego z opieką i wychowywaniem dziecka chorego lub niepełnosprawnego. Odchodząc z rodziny pozostawia po sobie dotkliwą pustkę oraz towarzyszące dziecku przez resztę życia poczucie winy, że z jego powodu rodzice rozstali się.

-PATOLOGIA RODZINY

W rodzinach dotkniętych patologią dziecko od najwcześniejszych lat swojego życia jest skazane na samotną walkę o przetrwanie swoje i często swojego młodszego rodzeństwa. W tym przypadku możemy mówić i o samotności emocjonalnej, społecznej, a także moralnej.

-STATUS SPOŁECZNY RODZINY

Status społeczny rodziny. Rodziny wielodzietne, materialnie niewydolne, żyjące na granicy ubóstwa lub w ubóstwie, w bardzo specyficzny sposób warunkują samotność dziecka, które w obawie przed ośmieszeniem, szyderstwem ze strony rówieśników, dobrowolnie się na nią skazuje.

Podane czynniki życia rodzinnego, warunkujące samotność dziecka, nie zawsze z nią współwystępują. Nie można też zapomnieć o wpływach środowiska społecznego( rówieśnicy, nauczyciele, kapłani, organizacje społeczne) oraz uwarunkowaniach osobistych dziecka. Nie mniej jednak to właśnie różnorodność interakcji i sytuacji, które stwarza życie rodzinne, przyczynia się do tego, jak dziecko będzie siebie postrzegało w przyszłości, czy będzie dążyć do bogatych kontaktów społecznych, czy satysfakcję przyniesie mu życie na uboczu, samotnie.

***

O SKUTKACH SAMOTNOŚCI DZIECI MÓWI:
M.Suchodolska: Naszym dzieciom doskwiera samotność
http://youtu.be/A-iDuspWq70


***

Ach wróć tatusiu- autor tekstu Jerzy Fiedorczuk
http://youtu.be/t3ow0OfKm9E


Góra
Offline Profil  
 
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 40 posty(ów) ]  Moderator: puniek Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 4 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Theme created StylerBB.net & intensys.pl