Ostatnia wizyta: Obecny czas: 20 Wrz 2019, 06:11


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina




Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 59 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6
Autor Wiadomość
 Temat postu: Re: ITINERARIUM
PostWysłany: 14 Kwi 2012, 21:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Wrz 2010, 21:20
Posty: 116
Miejscowość: ???
ROMANS PRZY KORONCE
utworzona przez użytkownika Mieczyslaw Puzewicz w dniu 14 kwietnia 2012 o 21:59 ·
Kazanie na Święto Miłosierdzia Bożego
II Niedziela Wielkanocna
15 kwietnia 2012

Koronkę do Bożego Miłosierdzia odmawiam także na spacerze i w samochodzie. Codziennie. Urok tej modlitwy jest prosty – wzywanie miłości Boga dla siebie i całego świata. Dla siebie, dla nas, to oczywiste, bo troszczymy się o własne zbawienie. Wołamy o zbawienie do tego, Który jest Miłością, czego dowiódł w śmierci i zmartwychwstaniu Swojego Syna.
Ale wołamy też o miłosierdzie dla Całego Świata. Ja, a pewnie i wielu z was, modlę się wtedy za Asia Bibi, Pakistankę, która dwa lata temu została skazana na śmierć za słowa wypowiedziane do muzułmanek: Jezus Chrystus umarł za moje grzechy i za grzechy świata. Nie zrobił tego dla was Mahomet. Uznano to za bluźnierstwo, karane śmiercią. Asia Bibi czeka na stryczek (taką śmierć zawyrokował sąd) lub ułaskawienie. Jutro w ambasadzie pakistańskiej w Rzymie zostanie złożona kolejna petycja o uwolnienie kobiety. Dotychczas ponad 600 tysięcy ludzi na całym świecie stanęło w obronie Bibi, także blisko 100 tysięcy Polaków włączyło się w tę akcję.
Modlę się za Alesia Bialackiego, Białorusina odsiadującego w łagrze karę 4 i pół roku więzienia formalnie za „niepłacenie podatków”, w rzeczywistości za opór wobec reżimu. Modlę się za księdza Jose Conrado Rodrigueza z małej wioski El Cristo na Kubie, jedynego księdza katolickiego, który głośno upomina się o los swoich rodaków. Jest nazywany „kubańskim Popiełuszką, jeszcze żywym”.

Znam też taką zwariowaną lekko parę, która romansuje przy koronce. Naprawdę! Dzwonią do siebie o 15.00 (ech, te darmowe minuty) i razem odmawiają, a czasem śpiewają, koronkę. Mieszkają daleko od siebie, a dzięki wspólnej koronce mają siebie blisko. Polecam.

Miłosierdzie Boga często identyfikujemy z odpuszczeniem grzechów. Słusznie, to ważny wymiar Jego miłosierdzia - Bóg, Ojciec miłosierdzia, który pojednał świat ze sobą przez śmierć i zmartwychwstanie swojego Syna, i zesłał Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów, niech ci udzieli przebaczenia i pokoju przez posługę Kościoła. I ja odpuszczam tobie grzechy w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Mamy tu wszystko, miłosierdzie, zmartwychwstanie i odpuszczenie grzechów. Wielka sprawa. Jeden z moich znajomych (spoza Polski) opowiadał mi, że w jego parafii przez ponad 40 lat proboszczem był ten sam kapłan. Ów znajomy grzeszył dużo i często – jak mówi – w młodości. Chodził więc do spowiedzi co kilka dni i odczuwał lekkie skrępowanie przed księdzem. Ten domyślił się i kiedyś przekonywał penitenta następująco: „Mój synu! Czy myślisz, że jest jakiś grzech na świecie, którego bym nie słyszał w konfesjonale? Albo czy myślisz, że jest jakiś grzech, którego ja bym nie popełnił? Więc się nie krępuj, mów śmiało!” Osobliwa zachęta okazała się skuteczna, penitent odwiedzał konfesjonał co tydzień.
Mamy radosne święto! Niech nas niesie miłosierdzie Boga!


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: ITINERARIUM
PostWysłany: 15 Kwi 2012, 20:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 Mar 2011, 14:39
Posty: 387
zwariowana lekko para. Też ją znam. Czasem zdarza mi się do niej dzwonić o 15. Potwierdzam. To prawda. Wspomnijcie tam czasem na mnie. Muszę na urlop :):) Dłuuuuuuuuuugi.
papa
:P

_________________
http://gdziebylbog-pytanieowiare.blogspot.com/


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: ITINERARIUM
PostWysłany: 17 Kwi 2012, 14:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 Mar 2011, 14:39
Posty: 387
Kto ma serce zatwardziałe wobec swego bliźniego, ten oddalił się też od Boga, nawet jeśli zewnętrznie pozostaje człowiekiem „pobożnym”. Kto swego serca nie zamyka na potrzeby bliźniego, ten jest blisko Boga, nawet jeśli sam uważa siebie za ateistę i tak siebie określa.
Polecam:
http://dominikanie.pl/polecamy_x/poleca ... sadzi.html

_________________
http://gdziebylbog-pytanieowiare.blogspot.com/


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: ITINERARIUM
PostWysłany: 06 Maj 2012, 20:44 

Rejestracja: 27 Lis 2010, 17:12
Posty: 183
Kaju a ja się zastanawiam czy ta kokietka w czerwonej sukience z białą parasolką na załączonym obrazku, to czy to nie przypadkiem Ty?


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: ITINERARIUM
PostWysłany: 01 Wrz 2012, 23:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Wrz 2010, 21:20
Posty: 116
Miejscowość: ???
Kazanie na 22 Niedzielę Zwykłą
2 września 2012

Próbujemy definiować swoje zbawienie na różne sposoby. Mianujemy się katolikami albo nawet dobrymi katolikami, wierząc, że to jest absolutnie pewna gwarancja szczęśliwej wieczności. Dobry katolik chodzi do kościoła, ma wszystkie (możliwe) sakramenty, zna Credo i wykonuje jeszcze inne ważne i piękne rzeczy. Co Pan Bóg na to?
Pobożni Żydzi myli – zaraz po powrocie z miasta – ręce, aby pozbyć się ewentualnego zabrudzenia, tzn. zetknięcia z „nieczystymi poganami”. Obmywali także na wszelki wypadek kubki, dzbanki i inne naczynia. Dobry Żyd powinien być czysty. To wszak gwarancja szczęśliwej wieczności. Co Pan Bóg na to?
Najprawdopodobniej Pan Bóg w ogóle nie rozróżnia katolików od żydów, nie mówiąc już o zrozumieniu różnicy między kwakrami a mormonami. Interesuje go nasze serce i to, co z niego pochodzi. A pochodzić z niego może: chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota, złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa (patrz dzisiejsza Ewangelia). To akurat jest opis serca wrogiego Bogu. Ale z serca naszego może także pochodzić : miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie (Ga 5,22- 23). Takie serca żyją wiecznie.
ks. Mietek Puzewicz


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: ITINERARIUM
PostWysłany: 20 Gru 2012, 15:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Wrz 2010, 21:20
Posty: 116
Miejscowość: ???
Mieczysław Puzewicz

WYROK BEZ ZAWIESZENIA
Czwartek 20 grudnia 2012


Wszyscy ludzie są omylni, to wiemy od dawna i chyba wszyscy. O ile pomyłki dotyczą rzeczy błahych może być nawet śmiesznie, jeżeli wiążą się z losem innych ludzi, stają się źródłem dramatów.
Grażynę poznałem w więzieniu, poprosiła o spotkanie przez znajomych. Poukładało jej się tak, że w wieku 17 lat była po raz trzeci w ciąży, a każde dziecko miało innego ojca. Związała się z trefnym towarzystwem, które nie stroniło od wódki i imprez. Na jednej była ze swoim nowym przyjacielem i dwoma innymi facetami. Alkohol podniósł temperaturę spotkania i zakończyło się mordobiciem oraz połamanymi żebrami gospodarza. Grażyna została oskarżona o udział w bójce, kompani zeznali przeciwko niej. Ja na zdrowy rozum byłbym ostrożny przy przypisywaniu największej winy młodej dziewczynie, w trzecim bodaj miesiącu ciąży, w czasie awantury z udziałem jeszcze trzech mężczyzn. Pani sędzia była innego zdania, na rozprawie, która trwała nie więcej niż dziesięć minut, Grażyna dostała dwa lata i jeden miesiąc odsiadki. To oznaczało, że odpadały tak zwane „zawiasy”, czyli wyrok w zawieszeniu. Wylądowała w więzieniu. To, że kobiety w ciąży bywają w zakładach karnych nie jest niczym nadzwyczajnym, w Polsce można urodzić dziecko za kratami w Grudziądzu. I pewnie Grażyna trafiłaby tam.
W zasadzie wierzę ludziom i opowiadanie dziewczyny wydało mi się wiarygodne. Zapewniała, że była upita już po pół godzinie libacji, obudziła się jak ze swoim przyjacielem i drugim kolegą opuszczali mieszkanie pobitego czwartego uczestnika imprezy. Tyle, że przyjaciel i kolega obciążyli ją w zeznaniach, a ona nie powiedziała na nich nic złego. „Bo przecież nic nie pamiętałam!” Ponadto pani sędzia powoływała się na przestępczą przeszłość Grażyny. Ale wszystko trwało z dziesięć minut i właściwie dopiero w celi zrozumiała, że siedzi za niewinność. Ze wszystkich trzech oskarżonych i skazanych, ona jedna, dziewczyna, siedemnastoletnia, dostała najwyższy wyrok.
Po szybkich poszukiwaniach udało mi się sprawą zainteresować jednego z najlepszych lubelskich adwokatów, najlepszych, a na pewno najbardziej wrażliwych. To, co się potem wydarzyło, wkręciło mnie w ziemię. Po zbadaniu sprawy pan mecenas odtworzył przebieg procesu, w którym doszło do niewyobrażalnej pomyłki ale i skandalicznego zachowania sędzi. Przyjmijmy, że Grażyna miała popularne nazwisko, na przykład Kowalska. Aplikant dostał zadanie, aby zebrać informacje na temat karalności oskarżonej. Wynikało z nich, że była wcześniej kilkanaście razy karana, za różne przestępstwa, kradzieże, rozboje. Ten argument skłonił panią sędzię do wyroku ponad dwa lata, tak, żeby wykluczyć wspomniane zawiasy. Czy siedemnastoletnia dziewczyna mogła mieć na sumieniu tak długą listę wcześniejszych zatargów z prawem i to poważnych? I teraz moment najbardziej szokujący. Wydając wyrok pani sędzia miała przed sobą kartotekę Jana Kowalskiego, pięćdziesięciolatka (50-latka!) z północy województwa. Zupełnie inna osoba, inna płeć, inne miejsce zamieszkania, inny wiek, wszystko inne!
Pytam pana mecenasa czy to w ogóle możliwe i jak to możliwe. „Sędziowie, przynajmniej część, rozpatrują sprawy po łebkach, to rutynowy przypadek, pobicie. Aplikant zebrał mylnie dane, podsunął sędzi, ta nie przeczytała, nie pomyślała i stąd nieszczęście.” Historia działa się już dość dawno, pan mecenas zaproponował – zamiast medialnej afery – pewien pomysł, prośbę o ułaskawienie do prezydenta, co w gruncie rzeczy pozwoliło sądowi na szybką decyzję o zwolnieniu Grażyny. Nie dalej jak w dwa tygodnie potem, wychodziła z więzienia. Był skwarny sierpień.
Nie piszę tego tekstu, aby jątrzyć przeciw przepracowanym sędziom. Wspominam tamto sierpniowe Boże Narodzenie jako triumf sprawiedliwości i wrażliwości. Pana mecenasa mam we wdzięcznej pamięci. A wszystkich zachęcam do wiary w człowieka. Największą wiarę w człowieka miał Pan Bóg, tak wielką, że – w historycznym Bożym Narodzeniu – sam się nim stał.



PS. W Adwencie opowiadam w Itinerarium historie, w których otarłem się jakoś o Boże Narodzenie. To sytuacje, które nazwałbym nawet Bożym Narodzeniem, choć chyba żadna z nich nie wydarzyła się w czasie Świąt. Wszystkie historie są prawdziwe, albo w nich uczestniczyłem albo znam je ze słyszenia, ale z pewnego źródła. Czasem napiszę dlaczego konkretna historia dawała mi przedsmak Bożego Narodzenia. Bożego Narodzenia, Tajemnicy, którą niestety chyba zatracamy w coraz bardziej bezsensownym świętowaniu.


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: ITINERARIUM
PostWysłany: 26 Lut 2013, 10:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Wrz 2010, 21:20
Posty: 116
Miejscowość: ???
już niedługo 5 marzec i znowu muszę przez to przechodzić...
PRZEBACZAM CI I PRZEBACZ MI
Posted on 2013/02/26 by ks. Mietek Puzewicz 26
8
Wtorek 26 lutego 2013



Jeżeli Wielki Post ma być czasem porządkowania życia, to jedną z najważniejszych niw jest ciernista ziemia gniewów i nienawiści, na której ma zakwitnąć przebaczenie. I nie chodzi o to, żeby przypominać o przebaczeniu i mówić o nim, ale żeby je spełnić. I w związku z tym kilka podstawowych kwestii.

Sytuacje gniewu, agresji, zranienia i nienawiści, są treścią doświadczenia każdego z nas. Do końca życia trafiać będą w nas złe słowa, prześmiewcze gesty, pomówienia, oskarżenia, może nawet dostaniemy po gębie, przenośnie i dosłownie, możemy zostać okradzeni, pobici, ktoś może skrzywdzić osoby bardzo nam bliskie i to bardzo boleśnie. To wtedy, gdy nas dosięga jakieś zło. Ale i odwrotnie, nie jesteśmy aniołami i sami razimy innych złymi myślami, ostrymi słowami czy wreszcie podłymi gestami i czynami. Jesteśmy zawsze w sytuacji, gdy krzywdzimy (choćby mimowolnie) i zarazem jesteśmy krzywdzeni (także niekoniecznie celowo). Co z tym zrobić?

Po pierwsze, najgorsze rany zadajemy i otrzymujemy w relacjach z osobami najbliższymi. Im bliżej siebie jesteśmy tym częściej, mocniej i głębiej możemy się ranić. Dlatego bolą najbardziej zranienia od żony, męża, ojca, matki, przyjaciela.

Po drugie, jeśli nie podejmiemy próby przebaczenia, gniew, pamięć krzywdy, zaczną nas zżerać i niszczyć. Właśnie nas, a nie tych, którzy nas zranili! Nieprzebaczone zło najpierw zakazi nasze myśli, uczucia i pragnienia. Skrzywi nam spojrzenie na wszystkich ludzi i na całe życie. Nieprzebaczone zło zawładnie wszystkimi sferami naszego życia. Może nawet przerodzić się w trwałe zgorzknienie, rozczarowanie światem i życiem. Można próbować zagłuszyć ból aktami zemsty, ale to nic nie da, bo zemsta jest nienasycona. Tak, jeśli nie przebaczymy, będziemy się mścić (albo przynajmniej próbować) do końca życia i będziemy umierać nienasyceni żądzą skutecznego rewanżu.

Po trzecie, przebaczenie jest kwestią decyzji, aktem woli. „Chcę Ci przebaczyć!”. Uczucia nie od razu pójdą za naszą wolą i będą się odzywać jeszcze długo po akcie przebaczenia, ale w końcu podążą za wolą. Najpierw więc trzeba chcieć przebaczyć i podjąć taką decyzję.

Po czwarte, są sytuacje, kiedy nie mamy tyle siły, żeby przebaczyć. Wtedy nie pozostaje nic innego jak żarliwie i mocno prosić Pana Boga o łaskę przebaczenia – jedną z takich sytuacji opisałem w Itinerarium 12 grudnia 2012 (niżej przytaczam ten wpis) .

Po piąte, tylko przebaczenie czyni nas w pełni wolnymi, gniew, odruchy odwetu, zniewalają nas i dają miejsce do szaleństw szatana w naszej duszy. W przebaczeniu stajemy się ludźmi naprawdę głęboko wolnymi i szczęśliwymi.

Po szóste, przebaczenie pozwala nam poczuć się blisko Boga, który zawsze (ZAWSZE) przebacza – o tym też we wspomnianym grudniowym wpisie.

I po siódme, z przebaczeniem jest tak, że im szybciej tym lepiej. Dlatego natychmiast wyślij dobrego esemesa czy maila, zadzwoń czy umów się na rozmowę. Teraz. Bo przypominam, że szatan zwykle podpowiada –„Jutro, kiedyś, później …” A Pan Bóg działa Tu i Teraz.


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: ITINERARIUM
PostWysłany: 07 Mar 2013, 02:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Wrz 2010, 21:20
Posty: 116
Miejscowość: ???
Pani Grażyna w niedziele i święta nakazane uczestniczy we Mszy świętej i powstrzymuje się od prac niekoniecznych. Zachowuje także nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych i w okresach pokuty powstrzymuje się od udziału w zabawach. Troszczy się również o potrzeby wspólnoty Kościoła. Z przykazań kościelnych nie wypełnia tylko trzeciego, czyli nie przyjmuje w okresie wielkanocnym Komunii Świętej (przynajmniej raz w roku należy to czynić). Nie przyjmuje ponieważ żyje w tzw. związku niesakramentalnym, pierwsze małżeństwo rozpadło się, zresztą głównie nie z jej winy. Za to gorliwie wypełnia drugie przykazanie kościelne, które mówi, że należy „przynajmniej raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty”. Pani Grażyna do spowiedzi przystępuje co miesiąc choć nigdy nie otrzymuje rozgrzeszenia. W przykazaniu nie ma mowy o rozgrzeszeniu, ale o przystępowaniu do sakramentu pokuty – tłumaczy. Kobieta wie, że nie dostanie rozgrzeszenia, ale chce być blisko Chrystusa miłosiernego, idzie do konfesjonału i odchodzi najwyżej z błogosławieństwem spowiednika. Potrzebuje choćby otrzeć się o rozgrzeszenie, całuje stułę i cytuje sobie wtedy bezimienną koleżankę z Ewangelii: „Żebym się chociaż Jego płaszcza dotknęła, a będę rozgrzeszona” (Mk 5,28). Wie, że w Ewangelii jest płaszcz, a tu stuła, że tam jest „będę zdrowa”, a tu „rozgrzeszona”, ale tłumaczy sobie, że rozgrzeszenie ważniejsze jest od zdrowia. Potem odchodzi od konfesjonału i płacze, we łzach przypomina sobie inną koleżankę z Ewangelii, która „prowadziła w mieście życie grzeszne”, która także płakała i która usłyszała, że są jej odpuszczone liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała (Łk 7,36-50).

Pani Elżbieta przyjmuje Komunię Świętą (żyje w związku sakramentalnym) najwyżej co trzy lata i co trzy lata przystępuje także do sakramentu pokuty, resztę przykazań wypełnia jako tako, najgorzej idzie jej z wstrzemięźliwością od pokarmów mięsnych w piątki.

Obydwie historie są prawdziwe. Od obydwu pań otrzymałem zgodę na przytoczenie ich historii. Pani Grażyna i pani Elżbieta. Dwie córy Kościoła. Z tym, że jedna z nich jest chyba bardziej wierną córą Kościoła.



PRZYKAZANIA KOŚCIELNE

1. W niedzielę i święta nakazane uczestniczyć we Mszy świętej i powstrzymać się od prac niekoniecznych.

2. Przynajmniej raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty.

3. Przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym przyjąć Komunię Świętą.

4. Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach.

5. Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła.

czytam i myślę...i czekam na komentarz ks. Szpaka... On pierwszy wskazał mi drogę...


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: ITINERARIUM
PostWysłany: 14 Mar 2013, 13:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Wrz 2010, 21:20
Posty: 116
Miejscowość: ???
Kazanie na początek pontyfikatu Franciszka Pierwszego

Czwartek 14 marca 2013





Trzynaście lat temu Argentyna otrzymała pierwszego w swojej historii błogosławionego (obecnie już świętego). To Héctor Valdivielso Sáez, a w zakonie Benedykt od Jezusa. FSC, czyli lasalianin, a w tradycji polskiej zakon znany pod nazwą Bracia Szkolni. Potem doszła jeszcze dwójka, Zefiryn Namuncurá, salezjanin (2007) oraz siostra Maria Krescencja Pérez (2012), ze Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Maryi Panny z Ogrodu (piękne, prawda?). Na końcu wklejam linki do jako tako opracowanych biografii, to zaraz stanie się modne.

Ziemia argentyńska, ku zaskoczeniu całego świata i Kościoła, wydała Ojca Świętego, w wersji polskiej przeżywałem to już w 1978 r. Po okresie „italizacji” Watykanu (do wyboru Wojtyły) oraz trwającej jeszcze dłużej „europeizacji” (do zakończenia pontyfikatu Benedykta XVI), mamy papieża z „jeszcze bardziej dalekiego kraju”. Przypominam, że Jan Paweł II nazywany był papieżem z dalekiego kraju – „Przybywam z dalekiego kraju, z dalekiego, lecz zawsze tak bliskiego przez łączność w wierze i tradycji chrześcijańskiej” (zaraz po wyborze, 16 października 1978). Z jeszcze bardziej dalekiego kraju, albo prawie z końca świata przybywa Franciszek – „Dobrze wiecie, że zadaniem konklawe było wybranie biskupa dla Rzymu. Wydaje się, że moi bracia kardynałowie wybrali go z końca świata” (Franciszek I, wczoraj wieczorem).

Niczego na razie nie sposób przewidywać i nie będę silił się na proroctwa, bo jestem słaby w tej materii. Ale uwielbiam ewangeliczny paradygmat, który da się streścić w formule Niemożliwe jest Możliwe. Niemożliwe, żeby Bóg stał się człowiekiem, jest możliwe i stało się możliwe. Niemożliwe, żeby Człowiek z umarłych żywy powstał, stało się możliwe. W 1978 roku Niemożliwe by nie-Włoch został głową Kościoła, stało się możliwe. W 1980 i 1989 Niemożliwe, aby upadł bestialski system komunistyczny, stało się możliwe. Wczoraj Niemożliwe, by do Watykanu wprowadził się ktoś spoza Europy, stało się możliwe.

Polecam każdemu z Was, aby zrobił sobie listę rzeczy Niemożliwych. Prawdopodobnie w tych miejscach czekają nas Największe i Najmilsze Niespodzianki! Tak to Pan Bóg figlami się popisuje i zmienia naszą nudną historię.


Góra
Offline Profil  
 
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 59 posty(ów) ]  Moderator: puniek Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 4 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Theme created StylerBB.net & intensys.pl