WYDAWNICTWO ŁOPOT
-
Nadzieja na zrobienie czegoś z niczego. 2011-03-10
Jesienią 2006 roku mieszkając już blisko rok na mojej pierwszej stancji w Lublinie, jak przystało na hippisa – włóczęgę wybrałem się stopem na zlot do Częstochowy. Na stopa jak to na stopa choć różnie bywa tym razem miło mi się dotarło ciężkim czterdziestotonowym tirem w miłej atmosferze niesamowitego kierowcy ach... to były czasy kontrowersyjne dyskusje, przeplatane spokojniejszymi tematami a w tle dobiegająca cichutka muzyka z płyt i od czasu do czasu nawołujący głos w CB radiu kończący się zawsze szerokości czy coś w tym stylu ach....Po dotarciu na...
-
Przyjacielski spisek w dobrej sprawie, i dotarcie na pierwszą flagową 2011-03-10
Zdarzyło się to tuż przed pielgrzymką 2005 roku. Historia ta rozpoczyna się tuż po moim nawróceniu z czarodzieja na hippisa. Pamiętam jak z mym przyjacielem Jordżem o równe dwa tygodnie starszym ode mnie uknułem spisek wyjazdu na pielgrzymkę. Tak tak....byłem wtedy w nieciekawej sytuacji rodzinnej co faktycznie w mym życiu nie było nowością - długo by o tym..., ale wracając do tematu wyjazd musiałem tak rozegrać coby mnie nie szukała Policja listami gończymi z powodu nadopiekuńczości mojej mamy w końcu każdy ma swoją jazdę czyż nie?!. Więc wraz z mym drogim...
-
Zupełny pieter 2011-03-10
Zdarzyło się to kiedyś.... Kurów jesień 2008 roku. Był to czas moich licznych autostopowych podróży po naszym pięknym kraju miałem wtedy jakieś dwadzieścia dziewięć lat to były czasy trasa trasa i jeszcze raz trasa życie na podróżniczym haju ach... i tym razem też było podobnie. Pamiętam z samego rańca tuż po małej kawie i pyknięciu kilku kółek z mojej fajki wyrwałem się do mego przyjaciela z Warszawy zarzucając na plecy swój stary plecak. Ledwo wyszedłem przed dom na miejsce skąd łapałem stopa już zatrzymał mi się pojazd którym trafiłem do...
-
Walka o duszę, duchowe metamorfozy czyli peacyfka zamiast pentagramu. 2011-03-10
Ta historia ciągnąca się przez rok sięga swymi korzeniami letniego sezonu w 2004 roku kiedy to siedziałem jeszcze na włościach rodzinnych robiąc pierwsze szkice swych pamiętników na podstawie których w wolnych chwilach jakiś czas później spisywałem opowiadania swego życia. Lecz w tym czasie choć rozwijałem się twórczo pisząc, malując na szkle bawiąc się w wyroby z gipsu, gliny plastycznej i stali zajmowałem się rzeczami ,,nie z tego świata”. Tak tak....wiedza tajemna nie była mi w tamtym czasie obca, wróżby runiczne, ezoteryka, I Ching, kabała, horoskopy...
-
Jesienna noc w wigwamie. 2011-03-10
Zdarzyło się to w październiku 2006 roku. Pamiętam dobrze to wydarzenie jak by to dzisiaj się zdarzyło. Siedziałem sobie przy komputerze będąc na rodzinnych włościach pisząc swe fraszki do gazety ,,Różne Drogi” wtem drynnn.... telefon więc chwytam za niego i dowiaduję się że mój przyjaciel będący naczelnym tejże gazetki będzie u naszego wspólnego znajomego na hacjendzie zapraszając mnie na wyskok w trasę więc chcąc nie chcąc spakowałem graty i rzucając ciepły kąt wyruszyłem stopem w okolicę Warszawy ach.....to były czasy ile to się miało werwy i...