Jesteś tutaj: Strona główna / Przyjacielski spisek w dobrej sprawie, i dotarcie na pierwszą flagową

Przyjacielski spisek w dobrej sprawie, i dotarcie na pierwszą flagową

2011-03-10

Zdarzyło się to tuż przed pielgrzymką 2005 roku. Historia ta rozpoczyna się tuż po moim nawróceniu z czarodzieja na hippisa. Pamiętam jak z mym przyjacielem Jordżem o równe dwa tygodnie starszym ode mnie uknułem spisek wyjazdu na pielgrzymkę. Tak tak....byłem wtedy w nieciekawej sytuacji rodzinnej co faktycznie w mym życiu nie było nowością - długo by o tym..., ale wracając do tematu wyjazd musiałem tak rozegrać coby mnie nie szukała Policja listami gończymi z powodu nadopiekuńczości mojej mamy w końcu każdy ma swoją jazdę czyż nie?!. Więc wraz z mym drogim przyjacielem udającym się ze swą jeszcze wtedy narzeczoną również na ową pielgrzymkę uradziliśmy że niby jedziemy razem żeby nie było problemów, choć fakty były inne. I mimo tego że na początku mój najdroższy przyjaciel nie bardzo chciał się zgodzić by nie narażać się mojej mamie to w końcu zgodził się za co mu jestem wdzięczny, choć przeze mnie musiał zgrzeszyć kłamstwem w imię czegoś ważnego. Gdy wszystko było między nami uradzone, i załatwione z moją mamą , zacząłem szykować się na maxa do wyjazdu kupując niezbędne rzeczy których jeszcze nie posiadałem. Wymalowałem też wielką pokutną flagę do której wyszykowałem sobie maszt z teleskopowego wędziska, otrzymanego od taty, ponadto zebrałem niezbędne fundusze i byłem gotów. Gdy przyszedł czas wyjazdu ruszyłem na stopa a gdy po godzinnym staniu udało mi się coś zatrzymać i na dobre już jechałem gaworząc z rodowitym Ukraińcem na pół po Rosyjsku na pół po Polsku dojrzałem w dali stojącego kolegę Piotrka z tej samej gminy podobnie jak ja wybierającego się w to samo miejsce więc mówię kierowcy , eto mój druh prosząc go o zatrzymanie się i zabranie razem z nami. Kierowca który zdążył polubić me towarzystwo dał po hamulcach i zatrzymał się po czym otwieram drzwi od bryki i wołam ,,Chińczyk” jedziesz dawaj?! Nim się obejrzałem już kumpel lokował się do środka samochodu i w takim oto towarzystwie dyskutując i popalając Ukraińskie wyroby tytoniowe przejechaliśmy dobre pół trasy, zaś przy wysiadaniu życząc szerokości i dziękując za podwózkę dostaliśmy kilka paczek papierosów. Tak z uśmiechem na twarzy pruliśmy z buta kawałeczek na odpowiednie miejsce żeby dojechać nim się ściemni. Pół trasy mieliśmy już za sobą więc zapowiadało się że dalej będzie również bez większych problemów niestety okazało się że ten kawałeczek z buta dał mi zdrowo popalić z powodu nie tyle plecaka co starego mającego wtedy osiemnaście lat blisko dwudziesto kilogramowego namiotu - ,,relikwii”. Po czole lał mi się pot spływając po mnie niczym woda po szybie i sam nie wiedziałem czy to z wysokiej temperatury czy męczącego marszu. Tak czy inaczej mimo tych przeszkód doszliśmy na miejsce z którego śmiało łapaliśmy stopa dalej. Zatrzymując pojazdy spałaszowaliśmy po batonie napiliśmy się wody mineralnej i nim się obejrzeliśmy ktoś nam się wreszcie zatrzymał osobowym samochodem na całkiem ładny kawałek. Kierowca na początku wyglądał na mało otwartego, ale po dłuższym czasie okazało się że chce nam postawić browarka, którego odmówiliśmy by nie łamać zasady nie pij jak podróżujesz - alkoholu oczywiście. Kierowca ten aspekt docenił i podrzucił nas kawałek dalej uprzednio kupując owego browca sobie do domu. Dojechaliśmy w rezultacie w dość nieciekawe miejsce z którego za Chiny nie można było się wydostać więc z tego min. powodu zaproponowałem koledze że dojedziemy autobusem lecz on się na to nie pisał twierdząc że nie ma kasy lecz na to znalazłem rozwiązanie płacąc bilet za nas obu i tak z jedną przesiadką na busa dotarliśmy na miejsce noclegu. Natychmiast słysząc bębny wysiadłem wyciągając z plecaka flagę i maszt na którym ją umiejscowiłem i poszedłem pod lokal skąd ów dźwięk się dobywał i jak się na miejscu okazało tańczyły ogniste dziewczyny od faire – show. Ach...to były czasy kto by pomyślał że z mą flagą wyląduję stopem aż na Dolnym Śląsku?! Pełna wolność – zupełny haj i natychmiast podwyższone ciśnienie z powodu ognistych dziewcząt bosko kręcących bioderkami - od razu odechciało mi się pić kawy o czym nie ukrywając myślałem po drodze ach...tego się nie da w żaden sposób opisać. Rozglądam się wokoło i szukam znajomych twarzy lecz na początku ni żywej duszy z tych co znałem a przynajmniej tak mi się wtedy wydawało bo gdy wszedłem do lokalu natknąłem się na kumpla kupującego browar więc gadka szmatka i już siedzieliśmy przy stoliku bo i ja dałem się skusić na małe piweczko z sokiem, lecz w jego towarzystwie nie przebywałem długo gdyż mnie opuścił a sam w międzyczasie zapoznałem nowe twarze i przypomniałem sobie z siedzących obok mnie osób kolegę jeszcze z mej pierwszej pielgrzymki z 1997 roku i tym oto sposobem zaczęły się wspominki jak to było itp. Nagle pojawił się inny znajomy hej stary powiedziałem kope lat! Co u ciebie gdzie ty się teraz podziewasz?! To tu to tam odpowiedział, po czym zapytał mnie czy postawię mu browarka na to odpowiedziałem znasz mnie przecież jak mam za co to mówisz i masz ha ha...Pijąc browar i dyskutując zaproponowałem mu a może zagramy partyjkę w bilard co ty na to kowboju? A i owszem czemu nie skoro nalegasz, masz ochotę zagrać i płacisz he he...Oj a kiedy ty się zrekompensujesz – nieważne i tak na to nie liczę ha ha....Po ukończonej grze i dłuższej dyskusji paląc papierosa udałem się ze swymi gratami na miejsce noclegu gdzie cichutko umyłem się i ulokowałem do snu na wielkiej sali. Na początku myślałem że nie zasnę tyle wrażeń po prostu żal spać, ale wiedziałem że nawet jeśli nie chcę to muszę to uczynić bo jutro szykuje się długi marsz. Leżałem i myślałem o różnych rzeczach autostopie, mym samotnym życiu i jednej z pięknych dziewcząt którą nazwałem ,,tańczącą z ogniami tyle pamiętam z tego dnia bo później musiałem już zasnąć. Co mi się wtedy śniło nie jestem w stanie sobie przypomnieć natomiast wiem co mnie obudziło – był to jakiś hałas chyba zamykających i otwierających się coraz częściej skrzypiących drewnianych drzwi i jakieś odgłosy cicho dyskutujących obok mnie ludzi, wtedy to ocknąłem się na dobre i zorientowałem się że trzeba się zwijać i iść na śniadanko bo nie jestem w swym łóżku gdzie mogę spać ile mi się podoba ha ha... i w ten sposób rozpoczął się kolejny dzień w trasie, będący zarazem moim pierwszym flagowym dniem pielgrzymki.

 


Brak komentarzy

Dodaj komentarz

do góry tworzenie stron internetowych