Jesteś tutaj: Strona główna / „Stańcie się jako dzieci.” Taka Jedna

„Stańcie się jako dzieci.” Taka Jedna

2017-08-21

Bajki powinniśmy czytać całe życie, może wtedy uda nam się uchronić w sobie niewinność dziecka, choć trochę. Każdy z nas pamięta z dzieciństwa jakieś bajki: „Czerwony Kapturek”, „Kopciuszek”, „Dziewczynka z zapałkami”, „Mały Książę”… To ważna część naszego dzieciństwa. Ważna część naszego rozwoju. Dawniej w bajkach zło było nazywane złem, a dobro – dobrem. Wilk udawał babcię, ale każde dziecko wiedziało, że jest zły i tylko udaje.

Dobro zwyciężało: nawet skromny Kopciuszek znalazł swego królewicza.

To był jasny i mądry przekaz. Dziecko wybierało – albo będziesz po stronie dobra, albo po stronie zła.

Dziś bajki zatraciły swą pozytywną wymowę. Przemycany jest w nich relatywizm. Jeśli Harry Potter oszuka i nie da się złapać, jest ok, a nawet otrzymuje nagrodę.

W bajkach telewizyjnych dorośli często pokazani są jako osoby niezdarne, głupie, a nawet złe. Może to i śmieszne, jak wiewiórki „rolują” opiekuna. Ale czy to chcemy pokazać naszym dzieciom? Czy tego je chcemy nauczyć? Cwaniactwa, oszustwa, dążenia do celu bez względu na innych?

Ktoś powie: przesadzam. Bajki mają bawić, nie uczyć.

Więc posłuchajcie.

Rozmawiam z 6-letnim chłopcem, który właśnie obejrzał bajkę Pinokio. Roztrząsamy problem, czy nos się wydłuża, gdy się kłamie, czy nie.

Aby jakoś wybrnąć z sytuacji, mówię mu, że nie zawsze wydłuża się nos. Z Pinokiem tak się działo, ale nie z każdym. Jednak jestem pewna, że zawsze dzieje się coś złego z tym, kto kłamie. Obok bawi się jego niespełna 3-letnia siostra swoimi kucykami. Wydaje się, że w ogóle nas nie słucha, pogrążona w zabawie.

Jednak kilka godzin później, gdy brat poszedł do przedszkola i zostałam tylko z nią, okazuje się, jak bardzo się myliłam. Mamy umowę, że nie ruszamy zabawek brata, jeśli on nie wyrazi na to zgody. Zauważamy nową układankę. Amelce aż oczy świeca się na jej widok. Chce się nią bawić.

- Amelko – pytam. – To twoja układanka czy Maksia?

Amelka chwilę się waha, po czym w oczach pojawiają się łobuzerskie ogniki i mówi:

- Moja…

Już mam sięgnąć po układankę, gdy dziewczynka nagle dotyka swojego noska, prawie krzycząc przerażona:

- Ojej, coś się polusyło!

Po czym patrząc na mnie ze strachem, dodaje:

- To Maksia układanka…

Uspokajam ją, że z noskiem wszystko w porządku.

Jednak pilnie słuchała naszej rozmowy o kłamstwie i jego konsekwencjach. A gdybym powiedziała bratu cokolwiek, zbyła go zwykłym: „to bajka, nos się nie wydłuża”?

Niby drobiazg. Ale jak ważny w życiu dziecka. Z takich ważnych drobiazgów składa się świat dziecka. Z wypowiedzianych, lub nie, słów, z gestów, które wykonują ważni dorośli. Z bajek, które oglądają w telewizji lub które ktoś im czyta. Dlatego tak ważne moim zdaniem jest, aby właściwie dobierać bajki. I dlatego też my, dorośli, powinniśmy te bajki czytać.

To nie tylko ochrona naszych dzieci, ale też poruszanie wrażliwych strun naszego dzieciństwa.

Co, jeśli byśmy oglądali/czytali tylko bajki, gdzie jest samo zło, przerażające demony? Czy, jeśli nawet byłaby tam iskierka dobra, zauważylibyśmy ją w potoku zła? A przecież takie właśnie są współczesne bajki. Aż kapią od zła, złych duchów, złych mocy. Mało tego, panuje w nich taki relatywizm, ż możesz bezpiecznie wybrać stronę, po której jesteś. Więc już nie ma podziału czarno-białe, zło-dobro.

Ktoś powie: takie jest życie.

Ma rację. Ale czy dziecko, na poziomie jego emocjonalnego i intelektualnego rozwoju, możemy obciążać tymi problemami, jakie niesie życie. Będziemy mieć tak zwanych „starych malutkich”. Dzieci znające się na Internecie, laptopie, iPhonie, tablecie, ale nie potrafiące współczuć i pomóc drugiemu człowiekowi.

Bo przecież nie trzeba wybierać. Alb wybierać można relatywnie: to, co jest wygodne, co jest lepsze dla mnie, nie dla innych. Dorośli powinni czytać bajki; czytać, aby wiedzieć, co podsunąć dzieciom, jakie wartości im przekazać za pomocą bajki.

Dziecko identyfikuje się z bohaterem bajki. Przeważnie z tym dobrym. Więc uczy się, że dobro nie przychodzi łatwo i lekko. Że trzeba najpierw oddzielić groch od popiołu lub wędrować po „wodę żywą”, przezwyciężając wszelkie trudności. To także nauka dla nas, dorosłych. Być może trzeba sobie właśnie przy pomocy bajek przypomnieć, że nie ma łatwych zwycięstw.

Kilka lat temu ukazała się seria bajek terapeutycznych, pomagających przezwyciężyć lęk, ból po stracie bliskiej osoby lub inne traumy, które spotykają dzieci. Tam nie ma relatywnych bohaterów i sytuacji. Choć są sytuacje trudne.

Czytając je moim dzieciom, sama sprawdziłam, jak oddziaływał ich przekaz.

Może dlatego we wszystkich kulturach świata bajki i baśnie były i są ważnym elementem.

Czytamy bajki naszym dzieciom.

My sami też czytajmy bajki.

One pomagają odnaleźć w nas to, co dobre, to, co być może już dawno, zakopane gdzieś głęboko, uznaliśmy za stracone.

Czytajmy bajki.

 

Teraz kilka słów o moich bajkach.

Baji przychodzą do mnie odkąd pamiętam. Niektóre przemykają chyłkiem i znikają, zanim zdążę je uchwycić.

Inne czekają cierpliwie w kąciku, aż zbiorę się na odwagę, aby je napisać.

Jeszcze inne głośnym krzykiem domagają się zapisania. Jak pewna sroka, która krążyła nade mną tygodniami. Gdzie się nie ruszyłam, sroka już krzyczała, skrzeczała, przelatywała nisko nad głową. Aż wreszcie ,gdy powstała bajka o łzach Boga, wszystko się uspokoiło. Bóg stworzył piękny świat i nauczył mnie patrzeć na rzeczy piękne, choć niewielkie. Np. małego ślimaka z pięknym wzorem na muszli lub czarnego, maleńkiego pajączka.

Ale za nim d tego doszło, wysłał mi małą nauczycielkę, dziewczynkę może 6-, 7-letnią.

Na pielgrzymkowym noclegu, słońce jeszcze nie zaszło, gdy mała poprosiła mnie, abyśmy przeszły się na spacer. Nie miałam zbytniej ochoty po całym dniu wędrówki, jednak jej:

- Coś ci pokażę – i sposób, w jaki to powiedziała, spowodował, że wyruszyłam z nią na pobliską łąkę.

Prawie przez godzinę biegała ze śmiechem i zachwycona pokazywała mi kwiaty; te najdrobniejsze, na które nie zwracałam dotąd uwagi.

- Piękne, prawda? – wołała. – Zobacz ten. A ten? Podoba ci się?

Od niej nauczyłam się wędrować przez życie i zauważać piękne małe rzeczy. A ponieważ Bóg chyba dał mi jakiś talent – opisuję to, co spotykam i dzielę się.

 

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

do góry tworzenie stron internetowych